Ich czytam:
Ich oglądam:
Ich cenię:
Inne:
wiem gdzie jesteś.
wiem gdzie Cię znaleźć.
Nie wiem czy wiesz, jak ważny jesteś.
wiem gdzie jesteś.
nie umiem powiedzieć Ci inaczej, że wiem.
Pachniesz biszkoptem
Błyszczysz zielenią z domieszką pomarańczy
Znajdę Cię.
nanii 2011-09-20 16:34:13
Skoro programowanie świadomego snu udało się za pierwszym razem uda się i za drugim. Wieczorem program załadowany i sen.
Jadę autobusem. Ludzie wchodzą i wychodzą. Ja wracam do domu. Nie wiem jakiego i gdzie, wiem, że jadę do domu. Nagle zorientowałam się, że to sen. Przypomniałam sobie co miałam robić i pytam kolesia obok, czy wie gdzie jest mój opiekun duchowy. On mówi, że nie. Pytam kolejnych ludzi, ale też nie wiedzą. Zaczynam go wołać, ale nic z tego nie wychodzi. Skupiam się w sobie i zaczynam się modlić, aby się zjawił, bo bardzo potrzebuję jego pomocy. Czuję, że wyskakuję ze snu. Zaczynam szukać punktu zaczepienia, aby tam jeszcze zostać. Wpadam na pomysł, że może wyciągnę z PŚ informacje pytając ludzi, którzy są wokół. Idę do kobiet po mojej lewej i pytam w jakim zawodzie pracują. Każda z nich, bardzo wyraźnie odpowiada mi: "Jestem kucharką". Dziwię się, że wszystkie w tym samym. Odwracam się w drugą stronę i pytam kolejnych: "Jestem młynarką" Hę? Myślę sobie, że może po prostu pracuje w piekarni. Pomyślałam o kucharkach, straciłam koncentrację i wyskoczyłam ze snu.
Następnej nocy spróbowałam raz jeszcze. Wróciły sny, których nie chcę. Ból brzucha, bardzo wyraźnie zarysowana czakra druga. Koziołki wewnątrz. Padnę jeśli nie zajmę się tematem :/
nanii 2011-06-30 11:34:23
- O hej babciu, jak się masz? - przecież ona nie żyje...! To sen, dobra, zaraz, zaraz, co ja miałam... - wiesz może gdzie jest teraz mama?
- Nie, nie wiem gdzie jest, nie widujemy się.
- A czy mogłabyś ją odnaleźć i pomóc jej? Bardzo potrzebuje twojej pomocy.
- Dobrze, znajdę ją i zobaczę co da się zrobić.
Przeskakuję. Dalej jestem świadoma, że to sen. Wszystko otoczone jest różnymi emocjami. Jestem obok nich. To nie ja czuję, to czucie jest wokół.
Jestem na jakimś kosmicznym statku. Widzę mamę, ktora jak jakaś wojowniczka biega to tu, to tam. Słyszę głos kobiecy: - Musimy go złapać i wydobyć z niego zło, usunąć z niego ten pierwiastek niegodziwości.
Widzę jak mama przygotowuje wszystko na jego przyjście. "Wprowadzają" wielkiego demona z wykręconymi rogami na głowie. Wielkie, zawinięte, jak niedomknięta, rzeźbiona korona, półnagi, szarpie się przytwierdzony do pola siłowego, jakby za szybą, cały otoczony jasnym światłem. Widzę mamę jak biega i cieszy się, że go złapała, wygląda jak obłąkana, niewidząca, zastanawiam się kto tu naprawdę potrzebuje uwolnienia. Słyszę głos kobiecy, który specjalnie dla mnie, abym nie zapomniała, opowiada, bardzo blisko ucha. Mówi co się dzieje. Odlicza. Tuż przed końcem Demon się rozluźnia i mówi do mojej mamy, aby skierowała się ku światłu, aby oddała się miłości, aby poczuła miłość w sobie, bo tylko ona jest drogą do wyzwolenia. Zakończenie odliczania, wrzask Demona i obłąkańczy śmiech mamy. Kobiecy głos bardzo delikatnie i powoli wyprowadził mnie ze snu.
nanii 2011-06-30 11:27:04
Sen:
Mam ciemną prawą nogę i białe plamy. Sylwia podchodzi i mówi, że na pewno mam białkowca i muszę przejść na trzecią fazę. Patrzę wyżej na nogę i widzę swoją nogę od środka. Cały połać mięsa odchodzi mi od nogi i widzę co jest w środku. Kości, tętnice, mięso. Wołam mamę. I wołam i wołam. Przychodzi i jej mówię co widzę. Ona na to, że nic mi nie jest, że wszystko jest ok. No ale jak jest ok skoro widzę jak kości oddzielają mi się od ciała! Wszystko jest w porządku i nie masz się czym martwić. Budzę się, patrzę na sufit a na nim jest taka jakby siatka zrobiona z niebieskich gwiazd. Mówię do G, że na naszym suficie są gwiazdy! I wyciągnęłam do nich rękę. Mrugnęłam i gwiazd już nie było. Ale ja wiedziałam, że one dalej tam są.
nanii 2011-04-08 22:12:43
Byłam wczoraj u L. Oprócz zabiegu zbadał mi "przydatność do zawodu" ;)
90% talentu do wykonywania
90% korzyści z wykonywania
95% chęci do wykonywania
Kompetencje zbadamy po zakończeniu uczenia się :)
Nareszcie. Nareszcie znalazłam coś za czym mogę podążyć z pasją i ogromnymi chęciami. Mam pomysły. Zapisuję je. Nie boję się, wiem jak chcę, aby to wyglądało, by było skuteczne. Po tych procentach nie mam już żadnych wątpliwości.
nanii 2011-02-25 10:11:58
Za dużo tych Kur...czaków ostatnio. Na usprawiedliwienie mam to, że PMS mnie ciśnie. Hormony wylewają się uszami. Zaz sprawia, że tańczę. Serniol powoduje uśmiech, dieta, że chudnę, a język, który nie potrafi się zatrzymać chlapie dookoła stresujące pierdoły. Bo inaczej widzę świat. Przez pryzmat prehistorycznego potwora.
nanii 2011-02-22 19:10:05
Tak pięknie naznaczony dzień. Zaz śpiewająca cudnie i z niegasnącą pasją. Zakupy parapara para para le long de la route, para rara.
I wszystko zalała powódź, jak w moim dzisiejszym śnie, zalała nowy dom jaki chciałam kupić dla mnie i dla G. Wszystko pod wodą. Miałam wrażenie, że się topię, nie mogłam oddychać.
Próbuję ponownie znaleźć tą nutę radości, ale nie jest to już takie proste.
Czuję złość, wściekłość, płakać mi się chce z bezsilności!
Będzie mi drań mówił, że nazywanie kogoś kurwą w złości nie jest wcale takie straszne, bo to w złości, a to jest całkowicie normalny wyraz znajdujący się w słowniku języka polskiego, mówi się go chcąc podkreślić zdenerwowanie i w dużym natężeniu emocjonalnym, więc on nawet za to nie musiał przepraszać, a przepraszał. KURWA!
Że to normalne, że jak się jest w złości to tak jest i że wystarczyło, aby mu ktoś powiedział, aby ochłonął i on już normalnie by mówił KURWA! Więc to wszystko przez nią, bo ona nakręcała to wszystko, bo nie umiała z nim rozmawiać, więc on może i czasem nazwał ją "ty kurwo, ale...
Mówię mu, aby przestał o tym mówić, bo ja pamiętam wszystkie epitety jakimi ją nazywał i lepiej aby ominął ten temat, proszę. KURWA!
Zostawił.
I jeszcze "porozmawiaj z nią, niech nie zrobi tego głupstwa, bo tak źle się żyje samemu" KURWA! Więc życzy jej takiego samego życia jak miała Ona z takim samym skurkowańcem, tych samych przeżyć, emocji, wrażeń, ale przynajmniej nie będzie sama, bo jak oni będą żyli? KURWA! Sama ją do sądu zawiozę i polecę bardzo dobrego prawnika!
Za każdym razem, za każdym razem wraca do tego co było raz po raz rozmazując to co było prawdziwe, wybielając, zmieniając, wierząc w nową wersję, płacząc mi do słuchawki miesza sytuacje i próbuje mnie karmić nimi. KURWA! A ja pamiętam każdą minutę, każde wypowiedziane słowo, każdą nieprzespaną noc, każde napięcie w ciele i gotowość do ucieczki, smród, przerażenie, nienawiść!
Zdychaj już KURWA!
nanii 2011-02-21 17:48:19
Kolejna sesja w Satori bardzo udana! Zaczynałam grę 3 razy od nowa. Tak wychodziło ;)Raz już przed trzecimi wrotami, a pozostałe przed pierwszymi. Za każdym razem inne zdarzenia i kontekst, ale wszystko wokół jednego tematu. Fajnie, że grałam z S. Zaczynam doceniać grę przy małej ilości graczy. Mogłyśmy wiele rzeczy zrobić inaczej i przejść pełną transformację. Były momenty, gdzie tak się wkręciłam w trans zemsty, że musiałam użyć Tapping. Genialna technika. Po zakończeniu od razu jaśniej się zrobiło :) Na końcu gry pełna transformacja. Potem podsumowanie. Najpierw S, potem ja. Wszystko ok., a na koniec S. dodała "i to, że jesteś darem dla tych ludzi"
!!!
Co kurwa!
Darem dla ludzi?
Nie przestawała mówić, a ja robiłam coraz większe oczy. I co?! I znowu będę musiała oddać innym to czym jestem? Kojarzy mi się to ewidentnie z avatarem, który nie ma wyboru i musi swoimi mocami służyć innym, bo jest dla nich darem. A gdzie jego potrzeby? Ludzie przychodzą i odchodzą, a ty siedź kuźwa i bądź darem dla innych.
A chuj! Nie będę!
Twoja karma i twój dar dla ludzkości.
..., i przejawiaj tu swoje moce, jak zgłosi się jeden strażnik z drugim i powie ci, że jesteś darem dla ludzkości i MUSISZ się temu poświęcić. A paszli wy kozy pasać!
nanii 2011-02-03 19:51:26
Słowa zamknięte i ściśnięte w jeden gest, jeden ryk. Nie mogę ich wydobyć. Nie mogę na nie zareagować. Słyszę je w mojej głowie. Są poukładane i konkretne; próbuję je wykrzyczeć, ale zdolna jestem jedynie do zamarzania w środku. Komunikuję się jak niedorozwój zdolny odpowiadać tylko monosylabami. Serce pcha siłę w górę, ale głowa nie pozwala na połączenie. Gardło wysiada. Nieprzytomność, brak kontaktu z otoczeniem. Oddzielenie. Granice nie do przekroczenia.
nanii 2011-02-01 23:10:12
"Myśl o stracie tak dużej kontroli przez osobiste szczęście jest nieznośne.
To jest brzemię.
Jak skrzydła - mają swoją wagę.
Czujemy ciężar na naszych plecach, ale ten ciężar nas unosi.
Brzemię, które umożliwia nam latanie..."
nanii 2011-01-23 22:47:38
Dziś sąsiad widząc mnie z plecakiem zapytał czy wracam ze szkoły i dlaczego nas tak długo trzymali w szkole O_o
Przecież ja mam już prawie XX lat!
Ja nie mogę! Nie wiem czy mam się obrazić, że wziął mnie za gówniarza, czy ucieszyć, że na tyle bez makijażu wyglądam :D
nanii 2011-01-20 21:16:51
Nie chciałam aby telefon zadzwonił. Coś we mnie wiedziało, że to zrobi. W nocy śniło mi się, że jestem na jodze i nagle dostaję jakąś dziewczynę do pary w krótkich czarnych włosach. Masuję ją. Nagle zaczynają jej wychodzić emocje. Więc zaczynam odliczanie. Jest zdziwiona, że to robię, ale cieszy się. Widzę jej szeroki uśmiech. Mówię jej, że po to tu jestem, aby jej to odliczyć.
Rano wiedziałam, że dzień będzie bardzo zabiegany. Asiora miała przyjechać następnego dnia z Pat, a ja obiecałam im sushi. Gdy szłam na zakupy, spojrzałam na telefon i przeszło mi przez myśl, aby wyłączyć, bo zadzwoni. Pomyślałam "nie dziś, proszę, tylko nie dziś." i odsunęłam myślenie o tym na bok. Ot jakaś strachowa wkrętka
Zrobiłam zakupy, wróciłam do domu, rozpakowałam rzeczy, zjadłam szybciutki obiad, szykuję się do gotowania a tu telefon dzwoni ("NIE...!"). Odebrałam.
- Hej K, czy mogłabyś do mnie dziś przyjechać?
- (NIE!) Nie za bardzo. Mam sporo rzeczy do zrobienia przed przyjazdem siostry jutro.
- Aha, no to dobra. - słyszę łamiący się głos.
- A czy coś się stało? (NIE!)
- Nie, to nic takiego. - słyszę już prawie płacz.
- Ale czy na pewno? (nie!).
- To nie jest ważne.
- Najwyraźniej jest skoro dzwonisz (nie).
- Nie, nic się nie stało, poradzę sobie, ty też masz swoje rzeczy do zrobienia.
- Dora, nieważne. Słuchaj, zrobimy tak. Ja się zbiorę i za godzinę, góra półtorej będę u ciebie (n i e)
- Dziękuję ci.
- Spoko, nic się nie martw, zaraz będę (...)
Była czwarta po południu. Dwanaście godzin później kładłam się spać, po to, by o 6 wyłączyć budzik, wstać i zebrać się do domu, bo o 10 mam jechać po Asiorę na stację. Jakaś część mojego mózgu nawet nie zarejestrowała snu. Tak jakbym tylko mrugnęła. Choć coś chyba mi się śniło.
Weszłam do mieszkania. Spojrzałam na burdel dookoła. Miałam dwie godziny na posprzątanie na glancuś, umycie głowy, zjedzenia śniadania i wyjście z domu.
Dzień spędziłam prawie na haju. Tylko dwie kawy. Spędziłam z Asiorą i Pat cały dzień. Laski przyjechały w odwiedziny i na zakupy. Zdarzyło się, że gdy zbyt długo były w jednym sklepie, szukałam sobie kanapy i siadałam całą uwagę skupiając na muzyce, która leciała z głośników. Usnęłam. Spałam jak suseł w sklepie dobre 15 min. Jak mnie obudziły byłam pełna energii i chęci do działań. To był bardzo dobry sen. Następny sklep - to samo. Po każdym takim przespaniu się miałam więcej energii i uśmiechu.
W miedzy czasie przytrafiały się bardzo interesujące zdarzenia. Miałam wrażenie, że wracam na kurs zmierzający do pełni. Przypadki nie będące przypadkami.
Trochę DDA we mnie krzyczy, ale o tym może innym razem.
nanii 2011-01-17 22:55:12
Nie, no, trzeba zapisać, bo później będę się złościć, że tego nie zrobiłam.
Przed nowym rokiem sny były dobrymi snami. Dużo latania, żywych kolorów, drzew, wody połyskującej od promieni słonecznych. To były dobre sny.
Dziś śniło mi się, że mama z babcią robią gruntowne porządki w mieszkaniu. Zdaje się, że wiosna była. Pytam mamę co ja mam robić a ona na to, że posprzątać. W mojej głowie się pojawia: "ale co? Jak? Gdzie? Ja nie wiem". Okazuje się, że jest czyjś pogrzeb. Siedzimy więc w kościele i słuchamy mszy. Bóg schodzi z głównego ołtarza. Mówi coś, ale nie pamiętam co. Trochę za dużo pierdół nudnych dzieje się na ołtarzu. Korwin-Mikke też się pojawia :D Trochę zaplątuje się w kabel od mikrofonu i mówi, że wielu z chęcią widziałoby go powieszonym. Robi jeden ze swoich wykładów. Oplątuje świadomie Leppera tym kablem. Wszyscy się śmieją, bo to niby ma być mocno symboliczne. Moja mama (ubrana na niebiesko)w końcu się wkurzyła i stwierdziła, że wychodzi pochować tą osobę. Ksiądz zaczął to komentować, aby dzieci tej osoby same to osądziły. Na to moja mama, że to ona jest tym dzieckiem i wyszła. Ja chwilę posiedziałam i też to olałam. Wychodząc krzyknęłam jeszcze do wszystkich zebranych, aby ruszyli tyłki i poszli pożegnać osobę, którą kochają a nie czekali i patrzyli na tę szopkę. Po drodze poszłam jeszcze do domu, aby powiedzieć mamie, że już możemy iść pochować tą osobę. I tyle.
A dziś jeszcze, kiedy mnie zmógł sen niespodziewanie, śniło mi się, że za oknem dwa chude bociany próbują założyć gniazdo na parapecie, ale jest zima i się ześlizgują. Chcę im pomóc. Lecę do mamy,która się kompie w wannie i mówię jej o tym i że chciałabym im pomóc. Ona tylko machnęła ręką. Okazało się, że zamiast im pomóc to postawiłam na parapecie dużą figurkę zrobioną z gałęzi ostro zakończoną, aby nie mogły założyć tego gniazda. Zdziwiłam się co ja robię i zabrałam figurkę. Chciałam położyć stroik, taki duży i okrągły, aby się nie ślizgały gdy same będą próbowały budować gniazdo, ale mi spadł. Uffff.
Za oknem tato po ślunsku opowiadał kawał sąsiadkom. Tyle.
nanii 2011-01-03 17:07:10
sen
jestem na betonowo-ziemistej polanie. Dookoła las. Półmrok. Księżyc w pełni. Pojawia się dużo dziewczyn chodzących trójkami. Każda z tych grup siada i zaczyna się coven. Co najdziwniejsze, każdej z tych grup z osobna. Ja też jestem w jakiejś trójce. Stwierdzam, że wiem jak stworzyć krąg, przywołać żywioły i całą tą resztę. Widzę jak malutkie trój-osobowe kręgi powstają. Jak robią ruch dłońmi i wymawiają zaklęcia przywołujące. Znam każdy ruch dłonią i wypowiedziane słowo,..., ale sama nie potrafię skupić się w sobie na tyle, aby je wypowiedzieć. Wychodzą z moich ust zupełnie inne słowa. Oglądam się na inne grupy. Cieszę się, że jestem z nimi wszystkimi. Czuję więź z każdą z tych kobiet. Zaczynam się zastanawiać, dlaczego nie połączymy się wszystkie razem? Dlaczego nie zrobimy jednego wielkiego covenu? O ileż mocniejsza byłaby nasza moc i możliwości, gdybyśmy współdziałały razem?
Po uświadomieniu sobie tego sen minął.
Każda z tych części we mnie działa idealnie. W zależności od tego czego potrzebuję, to ta grupa działa i odprawia stosowny rytuał.
Osobno.
O ileż więcej możliwości i mocy miałabym działając razem, w zgodzie, współdziałając h a r m o n i j n i e w sobie.
nanii 2010-12-31 11:22:59
Wymówki, wymówki, wymówki.
To co się dzieje w głowie to nie są jakieś nowe, nie przepracowane sprawy. To tylko użycie starych, znanych rzeczy do tego, by mieć wymówkę.
Bardzo się boję i naprawdę nie wiem jak ugryźć temat. Coś niby działam, a gdy to przynosi efekty, chowam się w sobie i znowu wycofuję.
Może GuMiś ma rację. Może jesteśmy dla siebie ucieczką, aby nie musieć zajmować się tym tematem. Może nie powinniśmy być razem, aby mieć możliwość załatwienia tego raz i do końca. Dokonaliśmy rzeczy niemożliwych. Coś co nie powinno się wydarzyć. A mimo to istnieje wbrew karmie, przekonaniom, zapatrywaniom i decyzjom. Może to nie jest prawdziwe. Może tak naprawdę jesteśmy dla siebie hamulcem w rozwoju.
Wymówką.
Ucieczką od tematu.
nanii 2010-12-06 14:49:06
Czy to nie podejrzane, że odkąd byłam na KY codziennie o godzinie 5 rano (mniej więcej) budzę się z koszmaru? Czy to nie podejrzane, że koszmary są o bardzo podobnej tematyce?
(za każdym razem jestem w obcym mi miejscu, zawsze wszystko jest bardzo wyraźne, nawet piękne, zachwycające, zawsze czuję w sobie wielką wyjątkowość, dużą świadomość możliwości, które są wielkie, czuję radość, pewien rodzaj pełni. Za każdym razem w pewnym momencie pojawiają się hieny, które chcą mnie "zjeść". Pochłonąć, pożreć. Z jednej strony śpiewają mi pieśni a z drugiej pochłaniają to kim jestem. Za każdym razem wiem, że śpię i świadomie się budzę. Dziś, aby uciec wzniosłam się w niebo. Będąc daleko od ich wyciągniętych łap nakazałam sobie obudzić się. Następnie przytuliłam pupkę do GuMisia i zakazałam sobie pamiętać ten sen, aby nie wrócić. To był bardzo dziwny zakaz. Powiedziałam " NIE MOŻESZ. ", ale z taką siłą przekazu, że PS bała się sprzeciwić i musiałam nieźle się postarać, aby rano cokolwiek sobie z koszmaru przypomnieć, a i tak nie pamiętam nic głębiej tylko końcówkę.).
Wracając do jawy.
Wyłapane gdzieś w zdaniu słowa, które zapalały żarówkę nad moją głową "tak naprawdę to zajęłam się tym, kiedy usłyszałam, że można dzięki temu manipulować ludźmi"..."oczywiście teraz moja świadomość jest zupełnie inna", "nie chodzi mi o to, aby tworzyć jakieś połączenia między nami"-powiedziane w miejscu, gdzie, jak się wydawało, wykazywała swoją dobrą i opiekuńczą wolę. O_o że co?
To oczywiście podejrzana wkrętka. Aż dziw bierze, że taką cudownością jak KY mieliby zająć się ludzie, którzy chcą wykorzystać zgromadzoną energię do takich celów. Z drugiej strony do mej głowy przychodzą obrazy, które pokazują do czego i jak wykorzystywany jest regr czy chociażby masaże Lomisiowe. Hyh...
nanii 2010-12-03 08:12:14
"piszesz tak pięknie i z takim zrozumieniem rzeczy, że aż dech zapiera...
Znakomity przykład Boga w działaniu.
Szerszy komentarz zbędny.
Sciskam serdecznie"
Czasami musimy wyjść z proreg-Resowego kręgu, aby zobaczyć czym staliśmy się. Jak widzą nas inni. Nie dwu erdowe karki, ale ludzie jaśniejący wśród tłumu. Otwieram szeroko oczy. Są ludzie, którzy załatwili już sprawę ze swoim ego i wiedzą co to znaczy samoocena. I nie wiedzą co to regresing. Bo nie ma to znaczenia. Mają swoją drogę i szanują moją. Nie są już poszukującymi. Odnaleźli. Wiedzą czym jest szacunek do drugiego człowieka. Wiedzą czym jest uśmiech serca i zrozumienie. Wiedzą czym jest akceptacja. Wiedzą jak pachnie Bóg. Wiedzą jaki dźwięk wydaje. Oni poznali.
Nie ma w nich "mam sto procent mądrości urzeczywistnionej", nie ma w nich "no to zobacz jakie masz intencje do tego", nie ma też "to twoje emocje", ani "odlicz to sobie", oraz "ile masz erdów?"
Oni są.
A ciepło ich serca zmienia świat wokół.
nanii 2010-11-18 21:48:36
Podświadomość nie zapomina. Każdy utwór z FFVII niesie za sobą ogromną dawkę emocji, wrażeń, odczuć. Tak jakby nigdy się to nie skończyło. Wciąż jest tak samo żywe. Wciąż tak samo ściska w dołku powodując wylanie się wspomnień. Otworzyła się wielka tama. Zakodowane, schowane i zaśniedziałe zwierciadło na powrót błyszczy . Przypomniałam sobie jak w tamtych czasach stawałam się. Zabawne, że takie rzeczy mogą mieć tak wielki wpływ na to co będzie działo się w przyszłości. Czego społeczeństwo nie nauczyło - nauczyła gra. Zwykła/niezwykła gra stworzona przez pasjonatów gatunku. Dałam się jej pochłonąć.
nanii 2010-11-14 11:11:08
Od paru dni robię moją praktykę codziennie. Śpię po tym cudnie. Sny są lekkie, bardzo kolorowe, żywe i nie męczące. Afirmacje wchodzą jak masełko.
PS walczy. Średnio co trzeci dzień. Walczy zawzięcie. Wymyśla bardzo skomplikowane rzeczy. Świadomość tego procesu wcale nie pomaga mi. Trzeba czasem brutalnej siły, aby się przemóc.
Lubię ten stan. Totalnego skupienia w sobie. Słychać jak serce bije. Jak ciało oddycha. Wszystko wygląda jaśniej. Łatwiej jest czuć.
A, właśnie.
Czucie.
Moja PS zaczyna fiksować. Praktyka praktyką, ok, fajne i w ogóle, ale dlaczego ona działa? Tego PS się nie spodziewała. Wychodzą śmieci, które schowane są w sercu. Codziennie coś nowego. Staram się uwalniać na bieżąco.
Jeszcze jest mur, jeszcze się bronię, jeszcze nie ma poddania się.
Będą kolejne zajęcia, tym razem pod kątem 5-ciu przemian! (juchu!) Jako że jest jesień to tematem będzie przemiana metalu. Super, po prostu super. Połączenie moich dwóch nowych pasji w jedno. Miały być teraz w sobotę. Wiedziałam, że nie zarobię do tego czasu. Zaczęłam w medytacji rozmawiać z PS. Ona bardzo chciałaby pójść. Powiedziałam jakie są warunki. Dziś dostałam info, że zajęcia zostały przesunięte! :D Teraz zdążę :)
nanii 2010-11-08 12:34:25
Ja też czasem latam. I ostatnio ciągle na smoku.
Smoki.
Mogą być i smoki.
nanii 2010-10-27 22:02:02
Nie chcę, abyście byli ze mnie dumni. Ani nie chce, abyście nie byli. Nie ma to dla mnie znaczenia. Nie robię nic dla waszego poczucia dumy. Jestem szczęśliwa robiąc to co robię, będąc tym kim jestem i dążąc do tego do czego dążę.
*
Widziałam, że odchodzisz. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa.
Ty też przygotowujesz siebie i mnie do swojego odejścia. Mam nadzieję, że następnym razem wybierzesz bycie szczęśliwym.
Jeszcze ktoś?
Załatwcie to za jednym zamachem.
Naprawdę istnieją granice mojej wytrzymałości.
nanii 2010-10-27 21:58:52
dziś złamałam wszystkie dobre rzeczy jakie odkopałam w sobie.
Założyłam na siebie szarą sukienkę i utonęłam.
*Oni* żyją w jakimś dziwnym szarym namiocie. Nie rozumiem go (bądź rozumiem zbyt dobrze). I tylko te wpojone i wyuczone supły sprawiły, że zamknęłam oczy i zgodziłam się na wszystko co się działo. Chciałam zadowolić wszystkich i zamiast zadowolenia wyszła smutność. Dla wszystkich. Byłam uczestnikiem i narzędziem w rozgrywkach i karmie *Onych*. Nic z tych rzeczy nie było moje a i tak szłam tam jak posłuszny piesek w kagańcu. Oczekiwania *Onych* to jakieś dziwne fochy starych 14sto letnich dzieci.
Egoiści.
Pod płaszczykiem bólu - egoiści.
Ubrani w męczeństwo - egoiści.
Otoczeni zmęczeniem - egoiści.
Wymagania, oczekiwania, przymus, terror. Egoiści.
Jak piesek dałam się połknąć nie widząc wyjścia. Sama założyłam sobie obrożę.
Bałam się, że mnie pochłoną.
Pożrą.
Ostatnia cegiełka tego dnia ewidentnie była zmianą obroży w fartuch dla obłąkanych. Tylko zachód słońca uratował mi życie. I GuMiś.
Zastanawia mnie natężenie *Onych* działań. Moc z jaką to uderzyło nie była przypadkowa. Nie przeżyję kolejnego ciosu.
Piszę to wszystko, aby nie zapomnieć.
Piszę to wszystko, aby pamiętać co jest ważne. Nie, tak zwana, "rodzina", która iści sobie prawo do zniszczenia, zagarnięcia, pochłonięcia, zawładnięcia moją Ohana, ale GuMiś - bardziej realny i rzeczywisty, prawdziwy niż namioty wypełnione wzajemnymi zależnościami, które mają doprowadzić do zniszczenia.
Nienawidzę cię Miasteczko.
Kiedyś ci przebaczę i podziękuję.
Teraz nienawidzę cię za próbę zniszczenia wszystkiego tego co sumiennie i konsekwentnie zbudowałam.
Nienawidzę cię Miasteczko za to, że tak łatwo się poddałam, że własnymi nogami, bez walki, weszłam w to bagno i zgodziłam się na konsekwencje.
nanii 2010-10-24 21:47:38
P'ti przeziębiła się (patrz - wychłodziła swoje ciało) do tego stopnia, że dostała gorączki, która trwa dopiero jakieś 2h.
Co robi jej "mgr nauczyciel dyplomowany z wychowania początkowego" mama? Robi jej chłodną kąpiel i ma wątpliwości co do podania rozgrzewającej herbaty, bo przecież przy gorączce gorąca herbata z cytryną i miodem i może jeszcze pewnie z sokiem malinowym??!
I co zmęczona P'ti pisze do mnie? Że jej mama krzyczy na nią, że to jej wina i że ją dobija, że po co jej były te dzieci, że krzyżuje jej plany.
Moja mama, choć nie była przy mnie, gdy było mi ciężko psychicznie, to zawsze, gdy byłam chora, kładła mnie do łóżka, dawała gorącą herbatę, opatulała po same uszy i kazała się pocić. I wyznawała jeszcze jedną bardzo ważną zasadę, z którą się zgadzam, mianowicie: z chorym się nie dyskutuje. Choremu się nakazuje. I przychodziła co pół godziny z kolejną herbatą z sokiem malinowym, albo miską na rzyganie, albo z ciepłym rosołem. Chore dziecko to dziecko wołające o ciepło i miłość, o uważność.
Czy myśmy się urodziły w tej samej rodzinie???
nanii 2010-10-22 22:15:20
Dziś radosna rzecz się stała
StefAn wrócił do Ohana.
Łzy radości i uściski
Bo on dla nas bardzo bliski.
Aż z wrażenia i wielkiego huku
powstało konto na Fejs-buku
i tam śledzić możecie
StefAna podróże po świecie
;)
nanii 2010-10-20 18:27:16
Zakwasy tak wielkie jakich nie pamiętam. Chodzę jak robot. Ból doskwiera. We wtorek wylot, a ja nie mogę chodzić. Po wczorajszym nawaliły nogi. Dziś nacisk był na ręce. Chyba mi jutro odpadną.
Warto było.
Prowadzący stwierdził, że jeśli są zakwasy to znaczy, że praktyka była wykonana prawidłowo :)
Wstydzę się tej praktyki. Jak ją będę wykonywała? Kiedy? Nie będzie nas 10 dni. I co? I zapomnę o wszystkim? Tam będę praktykować? Tam? ... Widzę efekty. Chcę je wzmocnić. Chcę, aby dalej działo się.
wieczorem.
Zerkam znacząco na G pokazując ekran laptopa
G - nie podnieca mnie to
K - ??? ..., a co cię podnieca?
G - TY! I właśnie o to chodzi kochanie. TY. Myślę, że jestem gotowy na seks tantryczny. Nie chcę się już napalać nieprzytomnie. Takie podniecenie boli. Ja wolę, tak jak dziś. Czuć to co dziś. Ja bym chciał, aby to była radosna celebracja życia, a nie tylko spuszczenie napięcie z krzyża.
nanii 2010-10-03 22:06:11
G-"mmm, widzę, że te zajęcia coś ci jednak dały. Mówisz z taką stanowczością i pewnością w głosie"
tak?
Nie czuję się zobowiązana do współ-odczuwania tego co obecnie przeżywa A'siora. Nie czuję się winna, że powiedziałam prawdę. Nie czuję się zobowiązana zareagować, że ona dalej wybrała piekło.
Chciała dziś do mnie uciec. Korzyści z małego mieszkania wciąż mnie zaskakują :) Po remoncie bałagan taki, że jemy suchy prowiant na kolanach lub coś gotowanego na mieście. Pewnie moglibyśmy to już posprzątać znacznie wcześniej, ale myślę, że spędzanie czasu z ukochanym i realizacja pasji są dla mnie znacznie ważniejsze. Miłość trzeba odnawiać każdego dnia. Nie należy jej zaniedbywać. A'siora to zrobiła. Efekty widać. Bo dom, porządek, ogród, samochód, ogrodzenie były ważniejsze niż ich związek. Życie obok siebie to nie to samo co życie razem.
Wolę nadal jeść kanapki w miseczce niż zaniedbać nasze kochaniowe rytuały. Głaski, przyklepywane całusy, gapienie się na nosy, ślimaki i inne ohanowe stworzenia - to wszystko nas do siebie zbliża i sprawia, że nasze serca są wciąż na siebie otwarte. Nigdy rzecz materialna - nawet mini cooper - nie staną się ważniejsze od łosiowych opowieści.
Więc nie A'sioro. Nie możesz do mnie przyjechać i zostawić TWOJE dzieci na pastwę zachlanego męża. Mam zajęcia, jestem w fajnych energiach, czuję, że staję na nogi, staję się silniejsza, samoocena wzrasta i chcę tej codziennej praktyki a twoje użalanie się i totalna niechęć do zmian oraz zmuszanie mnie do scenariusza rodem z "Plebanii", czy innego "Ranczo" mnie nie bawi. Dałam propozycję. Wybrałaś twoje sposoby manipulacji. Zastanów się babo jakim kosztem i dlaczego twoich dzieci.
I inne takie.
Fajne te zajęcia, choć ledwo mogę chodzić :P Bardzo niewielka cena, choć prawie płakałam zastanawiając się "po WÓJ tu jestem?!" No ale skoro GuMiś zauważył zmiany po jednym dniu...
To ważne.
Nie chcę przerwać tego w połowie - tak jak zrobiłam z innymi rzeczami. Realne efekty. Ważne.
nanii 2010-10-02 19:50:06
Udało Ci się!! Brawo, brawo, brawo!!!
Łzy mi ciekną wielką strugą, kochana, udało Ci się! Jesteś mistrzem świata, jesteś najlepsza! 3x6 !!!
Ja po prostu nie mam słów, aby wyrazić to co teraz czuję, kochana, ja po prostu....- jestem z ciebie dumna Iv! Wierz w siebie, ciesz się, kochaj, doceniaj! Dokonałaś niemożliwego! Jesteś ewenementem, geniuszem, cudem świata w całej tej gromadzie!
Jeszcze raz - chylę czoło przed Twoim geniuszem.
nanii 2010-09-24 11:43:53
Nie ma nas
"-zachodzisz tam czasem?
-nie
-dlaczego?
-bo nie mogę
-a tam, nie możesz?"
Nie ma mnie
Nie mam gdzie odpocząć
Za każdym razem budzę się w tym samym piekle
Nieporadna
Niedorozwinięta
Niedostosowana
Nie -
Nie -
Uzależniona.
Zostawiłaś mnie samą.
Nie chciałam twojego piekła
Tak jak i ty, nie musisz teraz być w moim.
Nie mam nic.
Nie mam do kogo uciec
Nie mam gdzie uciec
Nie mam wyboru
Przyciśnięta do ściany
Gryzę
Stworzona bez sensu
Stworzona bez celu
Stworzona dla żartu
Nie - wychowana
Jestem efektem ubocznym
Programem lękowym dorosłych ludzi
Wychowana jak pies
Uzależniona od stada
Za każdą cenę
nanii 2010-09-20 19:49:33
G złapał za bebechy i wyciągnął mnie z mroków emerytalnego bełkotu podszytego strachem przed ZUSowskim kolosem wysysającym najdrobniejszy przejaw kreatywności.
nanii 2010-09-15 19:03:05
Sen - patrzę w lustro i widzę, że mam siwe włosy do połowy, a końcówki czarne.
Zaczęłam jeść czosnek i cieplej się ubierać.
Sen - mam biało czarne nogi. Przednia część do połowy biała, tył nóg od połowy czarny.
Męczy mnie katar. Jem czosnek, piję balsam, boli gardło.
Przytłaczająco silne uderzenie świadomości tego - dlaczego tu, dlaczego tak. Wszystko się zazębia.
nanii 2010-09-08 15:59:23