to podlizywanie się, czy też chęć powiedzenia tego co czuję?
Mam znajomego, który wkurza się za każdym razem gdy napisze coś o Bogu.
Może dawniej były to próby sprawdzenia jak się z tym czuję, jak reaguje moja PS na myśl o tym, że kocham Boga, że jest mi bliski, że widzę, czuję, doświadczam Go w moim życiu. A teraz? Teraz nie muszę tego pisać. Teraz nie ma to znaczenia. Wolę aby przejawiało się to poprzez mnie całą, a nie w dokładnie ułożonych słowach, przemyślanych i przeanalizowanych. A nawet jeśli pisane są "na żywo", to i tak częstokroś są dokładnie przemyślanymi sloganami.
Koniec.
To co mogę napisać to to, że dziękuję Ci Boże. Za to, że jesteś, że wspierasz, że obdarzasz miłością, dajesz wolność wyboru w każdej sprawie, uczysz, inspirujesz, stwarzasz, akceptujesz, pozwalasz, utulasz, dajesz pocieszenie, ciepło... I właśnie dla Ciebie jestem kim jestem. Bo Ty mnie ukochałeś. Dziękuję.
===============================\//===============================
A lover asked his beloved,
Do you love yourself more than you love me?
Beloved replied, I have died to myself and I live for you.
I've disappeared from myself and my attributes,
I am present only for you.
I've forgotten all my learnings,
but from knowing you I've become a scholar.
I've lost all my strength, but from your power I am able.
I love myself...I love you.
I love you...I love myself.
===============================\//===============================
nanii 2006-02-13 22:15:30