boli. Ała.
Ręka sięga po białą tabletkę... Chwila zawahania...-da ukojenie...- i znowu otumanienie?...- przestanie boleć-obiecuję.
...Wizja ulgi pociąga..., i co? Za jaką cenę? To wciąż zachłanność na białą pigułkę. Na nie-czucie, na otumanienie, na brak emocji, uczuć... totalny zjazd.
Ile sesji już było, aby się uwolnić? Odreagować? Wiele. Za każdym razem to jednak powraca. Z tą samą siłą. Zawsze. Może trzeba odreagować zachłanność na odczuwanie tego bólu?! Też.
ehh.
Kolejny skurcz. Ała:(
Już nie ma wahania. Wcale. Uciekają jak za mgłę wszelkie myśli o szkodliwości tego dziadostwa. Widzę już tylko powoli ustępujący ból, ukrywający się za przytłumieniem wszelkich zmysłów.
Jeszcze 15 minut i będzię odlot.
Kiedy to się skończy.
Czas na odwyk
nanii 2006-02-15 22:12:01