kochane Maleństwo - ciąg dalszy
Myli się człek, sądzący, że po 9 dniowych zajęciach wszystko wraca do starego. Hehe. Nie ma mowy.
Wciąż wychodzą moje emocje w kwestii wewn dziecka. Oczywiście tym razem pozwalam na to. Dzieją się naprawdę różne rzeczy. Zaraz przed wyjazdem z Bardo Basia zrobiła mi jeszcze fantomówkę na zęby, gardlo, trzecie oko i uszy. To było króciutkie, ale spowodowało to gamę emocji związanych z moim wewn dzieckiem. Kontakt był cudowny. Upłakałam się jak smok. I nadal to robiłam przez kolejne kilka godzin, lecz nie ze smutku, ale z napływu emocji ukrytych i zakopanych przeze mnie, aby tylko nie słyszeć płaczącego dziecka we mnie, aby tylko nie pozwolić mu płakać. No i sie posypało. Ale ten uzdrawiający proces wcale się nie zakończył. Na następny dzień po obiedzie ponownie zaczęły boleć zęby- mocno. Powahalam ATL'em. Trochę pomogło. Mielismy ze Słonkiem jechac na miasto i ja chcialam aby (blebleble - malo ważne) i tupiąc nogą kopnęłam niechcący z całej mocy w drzwi.
Ból był tak ogromny, że zaczęłam płakać. To nie był zwykły płacz. Ale taki totalny. Nie wiem czy pamiętacie jak byliście mali, to gdy płakaliście, to płakało całe ciało. No i to właśnie takie coś sie stało. To bylo cudowne :) Naprawdę!!
Energia jaka się wytwarza podczas takiego ciosu szuka ujścia. Tak samo jak podczas silnych emocji.
Zazwyczaj jak się walnę w łokieć albo kolano, to przeklne sobie i reszte energii stłumię w sobie, powiedzmy, przełknę ten ból. I nie pozwalam temu wyjsc. A dziecko male tego nie robi. Małe dziecko ten nadmiar energii wyrzuca poprzez płacz. Całym ciałem to robi.
A Słonko podszedł i zaopiekował sie mną. I ja mówię, że uderzyłam sie w kolanko, a on mówi: "tak" ... - To było niesamowite doświadczenie. Gdy małe dziecko się uderzy, albo coś mu się stanie, nie mówić "no już, cichutko, ciiii, cichutko" albo "nie martw sie, zaraz przestanie boleć" albo "do wesela sie zagoi" itp, tylko powiedziec "Tak, uderzyłaś się", albo "tak, widzę, że cię boli" i ukochać.
No i to co zrobiła moja miłostka totalnie pozytywnie i uzdrawiająco uleczyła tę część małego stworzenia we mnie.
Wiem jedno. Coś dalej siedzi w tym kolanie, bo dziś też dało o sobie znać... Ciekawe. A dlaczego by nie skorzystać z narzędzi jakie mam? A powaham sobie :) Zobaczymy co jeszcze wyjdzie :)
nanii 2006-03-14 21:59:21