ehhhh, jeden debil (chociaż może powinnam, patrząc z dalszej perspektywy, podziękować mu..., ale jeszcze nie ma tej dalszej perspektywy:[ narazie jest ta jeszcze świeżo bliska), więc, ten debil, powiedział to co powiedział. Działa na mnie tak jak działa.
Rozwalił mnie emocjonalnie.
Samoocena poszła w las (chyba zawsze tam była)
Ponownie, przecinanie sobie opuszków palców paznokciami, bo jak się skupia na bólu, to się nie chce płakać. Pozamykana, przerażona, zagubiona, pragnąca uciec w śmierć. :/ Czasem przeklinam świadomość tego, że śmierć i tak nic nie da. :[
dnia następnego, po niezłym wylaniu łez - nic się nie zmieniło. Wspomnienie nadal bolało, więc nadal mokro było w oczkach. Pogawędziłam ze wszystkim znanym nam osobnikiem:
fragmęcik:
11:45:20 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
nerwica wynika z nierealnego obrazu siebie, któremu nie jest w stanie się sprostać
11:45:39 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
i z nierealnych, sprzecznych dążeń
...
11:46:30 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
więc gdzie chcesz uciec?
11:47:20 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
w Kasię jak-mi-się-wszystko-cudownie-układa-w-życiu-i-nic-więcej-w-życiu-nie-chcę Nanii.divlog z domu [nazwisko]?
11:47:39 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
która ten swój dom wciąż trzyma pod łóżkiem, gdzie boi się zajrzeć?
ała
stwierdziłam, że gdybym go nie znała i nie szanowała - nieżyłby. Bądź zostałby w przypływie mojej wielkoduszności jedynie zabanowany na gg.
Stwierdziłam również, że ten gość nie gada pierdół, więc przeczytam to jak będę w stanie jaśniej myśleć. Bo w tamtym momencie to był ze mnie wrak psychiczny, emocjonalny i jaki tam jeszcze, z nerwicą w kolejnej fazie rozkwitu, zaciemniającej percepcje myślenia i wszystkiego. heh
no ale kolejna miła Dusza, O. (że tak się odważę i zdradzę ;) )
zabrał mnie na basen :)
i ja pojechałam na ten basen rowerkiem :D
i było gorąco, ciężko, ale cudnie :) i jeszcze 2,5 godzinki w woooodzieee, cudownej, pachnącej, miłej, chłodzącej, rozluźniającej, ściągającej, oczyszczającej i relaksującej :D
i sprawdza się tu powiedzenie : "przyjaciele sa jak ciche anioły, które nas podnoszą, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać..." :D
wracałam szczęśliwa i pełna dobrych myśli i chęci do działania. Nie byłam głodna, ale padłam na godzinną drzemkę :) spałabym do rana, ale wstałam napisać afke :) a co. Jak nie pomagają nowsze rzeczy, to czas wrócić do kilofa i łopaty :)
i co jeszcze?
późniejsza rozmowa ze znanym (znowu) nam wszystkim osobnikiem, i tekst:
troszke pozmieniałam.
21:59:39 ja
a propo naszej rozmowy... pojechales mi na koncu
21:59:45 ja
troche bolalo
21:59:59 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
ale w sensie trafnym czy pojechaniowym?
22:00:08 ja
jednym i drugim
22:00:19 ja
tylko dlatego, ze cie znam
22:00:35 ja
i wiem, ze czesto prowadzi cie Bog - jeszcze zyjesz ;)
22:00:41 ja
i jeszcze nie jestes zablokowany :)
22:00:44 ja
a zamierzalam
22:00:50 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
;)
22:00:51 ja
ale szanuje twoje zdanie wiec
22:01:04 ja
stwierdzilam, ze przeczytam je pozniej jeszcze raz
22:01:07 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
też miałem chwilę wątpliwosci, ale jednak czułem żeby to napisać
22:02:07 ja
wiesz, ze ludziom w pewnym stanie takie teksty tylko pogarszaja stan?
22:02:11 ja
to bardzo ryzykowne :)
22:02:23 ja
na dodatek nie widza tego co powinny
22:03:04 lynd@tlen.pl (lynd@tlen.pl)
wiem, i gdybym miał doczynienia z kimś w kim pokładam mniejszą wiarę, tego bym nie powiedział ;)
nic więcej do dodania nie mam.
no i sie poryczałam ponownie. Tym razem ze wzruszenia i w ogóle.
dzięki kochani [przytul]
debilowi też podziękuję. Ale trochę później ;)
nanii 2006-07-19 23:18:02