Przeżyłam. Były momenty totalnej trzęsawki strachowo lękowej (podczas rozmowy z SiOsTrĄ) ;) Ale ogólnie było dobrze. Rodzice G. są ok. Sami może troszkę zestresowani :D ale było bardzo miło. Serio serio.
SiOsTrA mnie zaskoczyła. Dużo zmian w niej zaszło. Może to miłość ;) (jej do partnera - nie do mnie :D )
Nawet pogadałyśmy sobie chwilkę :) Może nawet trochę dłuższą :) Miło było chociaż się trzęsłam po tej rozmowie:) Czasem strachy są mniejsze niż się nam wydaje :) a czasem znacznie większe :)
Czułam tam ogromny ból głowy. Jakby coś mi na nią siadło i nie chciało puścić. G też to czuł. Dopiero jak się kawy napiłam (czyli pod koniec dnia drugiego) to usypiając jeszcze był ból, ale rano już nie. Hm...
Cieszę się, że już wróciłam. Wydaje mi się, że coś nie tak jest z tym domem heehhh.
Ale mam zdobyczne trzy pycha przepisy :D
Miałam tam też jeden bardzo ważny sen. Już myślałam, że cała noc stracona (na wiercenie się i brak umiejętności snu:) ) a tu się rano budzę i może trochę zmęczona (sic!) ale z niesamowitym snem na temat opiekunów duchowych i błogosławieństwa od nich :) To był bardzo miły sen :) Chociaż miałam ich tone tamtej nocy :D
Języka nie musiałam nikomu wystawiać, ani za bardzo się pilnować (widelce, noże i te inne;) ) Udany wyjazd. Z chęcią widziała bym się raz jeszcze z panią o srebrnych włosach, dzięki której widziałam negliżowe zdjęcia G ;) jak był mały (hehehehe-mały;) ) i jadłam pycha ruskie pierogi :) również z panem wąsaczem mogę się ponownie spotkać. Prosty człowiek z otwartym sercem :), nawet siorka jest ok. Ale nie ten dom.
nanii 2006-10-08 16:57:03