czwarta noc z rzędu z porypanym snem. Trzecia noc, kiedy budzę się w okolicach 3 nad ranem, druga noc, kiedy budzi mnie koszmar i płaczę, tudzież szlocham.
Co jest?
Co to ma kurna być?
O co chodzi z tymi koszmarami?
I to nie jakieś zewnętrzne byty czy coś. Nie tym razem. Tylko moje, własne strachy i smutki. Żyje w jakimś niewyobrażalnym stresie. Nerwica narazie zeszła z żołądka, więc to nie do końca ona. Ale serducho mi nawala, za każdym razem jak się budzę.
Boję się. Po prostu się boję.
Wiem, że mam stresa z kilku tam przyczyn i czuję poplątanie. Ale żeby aż tak? Przecież się można kurwicy nabawić przez to.
nanii 2006-10-21 09:42:15