po wczorajszym śnie o ciałach atakujących mnie, które nie mają na sobie ubrań ani, co gorsza skóry, i po wczesno-porannym wstaniu, zaczęłam szukać, bo się już męczę od jakiegoś roku. Gdzie przez ten rok zdarzyło mi się...., dosłownie kilka "pełnych" nocy. Czyli bez budzenia się (na przykład około godziny 3:00 w pełni wyspana), bez płakania przez sen, bez koszmarów i zmęczona.
Przyczyn kilka znalazłam. Tylko po to, aby sny zmieniły się z jednych na inne. Ale trwają.
Połączyłam wszystkie fakty jakie mogłam.
Myślę, że to moja wciąż nie uzdrowiona nerwica.
Wczoraj kilka godzin przed snem wypiłam zioła. Meliskę z ogródka mojej mamci. Dziś spałam cudownie. Sny w normie, obudzona, z uśmiechem, wypoczęta, zregenerowane siły. Chętna do pracy i działania.
Hai.
Grudniowe zajęcia Leszka na temat nerwicy to dobra myśl:)
nanii 2006-11-21 17:28:13