byłam mężczyzną. Miałam dziewczynę i szliśmy do mojego mieszkania (jakie cudowne uczucie. Totalna samodzielność, niezależność, praca, zarabianie, poczucie totalnej pewności celów, pragnień, przyszłości). Moja dziewczyna to brunetka z długimi włosami dość tęga. Nawet trochę mocno otyła. Ale czułam do niej ogromną życzliwość, czułość i ciepło. Weszliśmy do mojego salonu (lol, miałam salon!) i w pięknej atmosferze romantycznego pomarańczu, żółci i czerwieni, zaczęliśmy się kochać. Bardzo miło pieściło się jej piersi i sutki (hm. Dochodzi do głosu moje ukryte "bi"? A ja myślałam, że mam to już z głowy;) ). Jej Muszelka była całkowicie ogolona i lekko zaczerwieniona. Pomyślałam, że może ją to boli i poczułam, że nie chcę jej sprawić bólu i chcę jej pomóc wyzdrowieć. Próbowałam moim pięknym filutkiem (chyba go już gdzieś widziałam;) ), wejść w nią, ale ją to bolało. Powiedziałam, że spokojnie, już wychodzę, niech się nie martwi, rozmasuję ją paluszkiem (bo pomyślałam, że mam za dużego). Nagle do pokoju wszedł jakiś koleś. Chyba był moim kumplem. Czuł się bardzo luźno i nie przeszkadzało mu, że jesteśmy zajęci. Zaczęłam z nim gadać. Okazało sie, że jest gejem. I pyta czy znałem jakiegoś. Ja mówię, że pierwszy wicca'nin jakiego poznałam był gejem. A on się zalotnie do mnie uśmiechnął. Patrzę na mojego filutka, a on robi się coraz dłuższy i dłuższy. Złapałam go (ja cię, mój mózg zarejestrował dotyk filutka! A przecież teoretycznie nie wiem jak to jest!), i chciałam go schować. A w końcu stwierdziłam, że to niemożliwe i zorientowałam się, że to sen i że mi się już nie chce być w nim. I poszłam sobie z tego snu.
nanii 2006-12-23 10:25:51