wygląda "dogadanie się"?
Jak do tej pory myślałam, że chodzi o to, że każda ze stron przedstawia swój punkt widzenia, dochodzi do konfrontacji i weryfikacji. Tak było w przypadku Basieńki. Każda przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Nie było oczerniania, chamstwa, złośliwości. Owszem, zapewne można to było tak odczytać. Ale obie wiedziałyśmy, że nie chodzi o nawalanie się i o przepychanki. Tylko o dojście do porozumienia. Dlaczego tutaj nie może być podobnie? Przedstawiłam swoją wersję i zamiast usłyszeć wersję z drugiej strony to zostałam zrównana z ziemią. Napisałam raz jeszcze o co chodzi. Dostałam odpowiedz. Już znacznie lepszą, ma oznaki chęci dogadania się. Tak mi się przynajmniej wydaje. Bo do tego jest dołożona cała gama złośliwości, wredoty, emocji i epitetów. Po co? Dlaczego z jedną osobą potrafię się świetnie dogadać, pomimo niezłego poplątania, a z inną już nie? G. stwierdził, że to dlatego, że ona po prostu nie chce się dogadać. Po prostu. Poczuła się zaatakowana i teraz broni się jak umie. A że umie w taki a nie inny sposób...
nanii 2007-01-09 13:02:21