koniec strachania czas działania
boje się. Tak zwyczajnie. Piszę afirmacje od kilkunastu dni. O zarabianiu łatwo i przyjemnie. No i zarobiłam (w moim podświadomym umyśle było to zarobienie) 10 000zł. Jutro po nie jadę. Ucieszyłam się. Będę mogła zainwestować, a myślałam już o tym jakiś czas temu. Tylko wtedy uważałam, że mam za mało pieniędzy. Teraz uważam, że mam wystarczająco, aby zacząć inwestycje.
Ale chyba nie do końca o to mi chodziło w momencie zaczęcia pisania afki. ( właśnie do mnie doszło. A dlaczego, do jasnej ciasnej, tak się upieram, aby pracować 5 dni w tygodniu, na etacie, ..., bo boję się odpowiedzialności i samodzielności w działaniu).
Wracając..., no to zmieniłam afkę dodając do niej wyraz praca. Zaczęłam słyszeć dookoła, że za to co robię powinnam brać pieniądze. Ale jakoś mi to nie leży więc zaczęłam znajdować pieniądze na ulicy. Nie jakieś tam klepaki. A ostatnio znalazłam euro. Normalnie pieniądze płyną do mnie wszelkimi możliwymi drogami. A ja wciąż upieram się, aby zarabiać w "konwencjonalny" sposób. Ciągle jestem nie zadowolona. A może właśnie o to chodzi? Może moim darem i możliwością jest zarabianie w taki właśnie sposób? Może znacznie więcej zarobię pracując samodzielnie niż na etacie? A ja zgadzam się na te wszystkie drogi, którymi płyną do mnie pieniądze. Tylko wciąż boję się ..., czego ja się boję? Boję się wyjść do ludzi i powiedzieć im, że mam produkt, który sama wykonałam i zapytać czy są zainteresowani jego zakupem. Nie boję się tego, że mi odmówią. Bo pójdę gdzieś indziej i znajdę klientów w innym miejscu. Boję się działania? A boje się działania bo? Bo jak wykazywałam jakąkolwiek inicjatywę własną, jak byłam mała, to zawsze kończyło się to hamowaniem mojej energii pójścia na przód, powodowało to u mnie zniechęcenie i smutek. (!) Więc jeśli tylko pomyślę o samodzielnej inicjatywie to od razu sama tamuję przepływ energii dalej, aby nie czuć, że ktoś hamuje moje twórcze działanie. Na jedno wychodzi, ale nie dla mojej PS.
...
łoł.
Teraz mojej energii twórczej (pomysłów) nie zahamuje ani moja mama, babcia, ciocia, tato,..., ale znajdują się ludzie, którzy dzielnie ich reprezentują. Wyrażają swoje "rzeczowe" argumenty dlaczego "nie". A ja nie umiem im się jeszcze przeciwstawić. I tak upadło już wiele pomysłów. Więc teraz pomysłami się już nie dzielę. Nie ze wszystkimi. Czasem tylko coś napomknę. Ale wciąż nie działam.
Ale to się już kończy. Jutro jadę kupić materiały na zamówienie, które dostałam. I je wykonam, tym bardziej, że jest to otwarta brama na dalszych klientów. Cenę, z którą czuję się dobrze też już wytyczyłam. Jeszcze mam strachy i lęki, dlatego dystrybucją teraz zajmie się ktoś inny. Powoli. Nie wszystko na raz. Zajmę się też dekretem "sensowne i skuteczne działanie" :) Tak, to mój cel na teraz. Oczywiście afirmacji o zarabianiu nie zmieniam, jeszcze będę ją pisała. Biorąc pod uwagę, że kasa wciąż płynie - to dlaczego mam to przerywać? :)
łoł.
nanii 2007-02-14 20:40:37