no to się zaczęło :D
dobrze się dziać oczywiście ;D
Wczoraj, po "Piratach z..." spotkanie u Sylwuni. Tak. Właśnie. U TEJ Sylwuni, która 4 lata temu robiąc mi sesje, w sumie, tak jakby, uratowała mnie od zjazdu psychicznego. Bycie wtedy u niej przez 6 godzin na rozmowie w połączeniu z sesją, tudzież raczej na sesji w połączeniu z rozmową, odkłamało moje życie i wskazało kierunek, którego byłam pewna i którego się nie bałam.
Byliśmy tylko na momencik. Miała jechać z G. na RSR i mieliśmy sprawdzić jej pojazd. Okazało się w konsekwencji, że nie jedzie, ale to nie przeszkadzało nam rozmawiać do 23:15 :D
Owoce tej rozmowy?
A oczywiście, że owoce są :D
1. Owoc - zaproponowała sesję na wymianę. Będziemy miały cały przyszły tydzień na ostrą pracę w temacie, uwaga, uwaga, nerwica-depresja :D Właśnie jest na etapie omawiania tego samego w sobie :) Normalnie cudowność:D
2. Owoc - jest sposób naturalny na wyleczenie mojej choroby/przypadłości/czegoś cosięzdarza/czegoś na co byłam leczona dwukrotnie już, poddawana nieprzyjemnym zabiegom prądowym/ czegoś co wciąż wraca. :D I to ucieszyło mnie ogromnie. Mogę to wyleczyć bez kolejnych nienaturalnych "rzeczy" wprowadzanych w moje ciało :D
3. Owoc - dowiedziałam się dużo na temat tajemniczych drożdżaków :) Ktoś przechodzi na dieeetę oczyszczającą, ktoś przechodzi na dietę oczyszczającą - JA ;D i G. też :D
4. Owoc - Sylwunia zamierza od września rozpocząć prowadzić zajęcia :D jeeeeeeeee :D Nareszcie. Już dawno miałam ją o to zapytać. Prosto, konkretnie, bez zbędnych słów. Inspirująco i rzeczowo :D w samo serce :) To w skrócie zajęcia u Sylwuni :D
4. Owoc - nie jestem sama - jest ratunek, którego boję się przyjąć. Ale przyjmę dając i biorąc. Dzieląc się.
5. Owoc - ... jesteśmy bardzo podobne do siebie. Byłam aż zadziwiona znajdując tyle podobieństw jako osobowości. Z drugiej strony różnice też są. Nieważne. Na ten czas i na tę chwilę nasze podobieństwa przyciągnęły nas do siebie dając szansę na uzdrowienie.
i kilka innych Owoców, których zapewne nie zauważyłam. Ale są i zadzieją się w odpowiednim momencie :)
aha. Nie podobało mi się zakończenie Piratów. Ogólnie był ok, chociaż czasem przybierał formę lekkich absurdów, tudzież amerykańskich zagrywek :) Nie kupię oryginału, ale cieszę się, że obejrzałam :D
Koniec tych uśmiechów, bo mnie już szczęka boli ;)
nanii 2007-05-26 10:01:26