a światło i tak dopada-nie ma ucieczki;)
- witaj Sylwiu, ja dzwonię w sprawie naszego spotkania
- tak?
- no bo ja chyba zrezygnuję z sesji
(...)
i tak dalej i tak dalej. Każde słowo, mówiące o uciekaniu ona przeinaczała tak, że to jest bardzo dobry temat na sesje i pracę z tym. Chciałam zrezygnować, a ona zaczęła się chichrać mówiąc, że czuła mój opór, gdy mi to proponowała, jednak ona nadal jest chętna i otwarta na pracę ze mną, wie, że przyniesie jej to wiele korzyści i mi zapewne też. Rozmawialiśmy przez siedem minut i przez ten czas dowiedziałam się tyyyyyyyyyyyyyle o sobie. To zadziwiające, ale kiedy ona mówi najprostszą afirmację, czy mówi jak wygląda problem to tak jakby mówiła DO MNIE. Może bierze się to stąd, że ludzie z taką świadomością, gdy mówią, to DOKŁADNIE wiedzą co mówią i dlatego ma to głębokie odbicie, a gdy słyszę to samo od innych to są to tylko słowa, słowa bez przekazu.
Z wysiłkiem i wbrew krzyczącemu głosowni we mnie, który powiedział, że nie chce zmian, powiedziałam:
- No to proponuję wtorek. O której możesz?
Koniec końców jestem z nią umówiona. Po rozmowie miałam milion myśli w głowie, na ustach i wszędzie. Opory, lęki i takie tam. Fajnie, że był O. Słuchał i gadał ze mną, ciągnął to co miałam w środku, aby wyjrzało i okazało się iluzją. Po tej pogadance zrobiło mi się nawet fajnie, napisałam Sylwii smsa podziękowaniowego i poszliśmy do O. Gdy wróciłam do domu, zjadłam maleńką przekąskę przedobiadową zaczęłam się modlić o uwolnienie od oporów, o inspiracje, zaczęłam wypełniać się światłem iii pobiegłam do kibelka. Silny ból brzucha, i chyba nie zostało mi już nic w jelitach co warte byłoby wspomnienia;)
Później zmęczona jak łoś po tym incydencie usnęłam na fotelu. Baaaardzo to dziwne. Gardło nawala. Ucho też. Mam jeszcze trochę czasu na puszczenie tych oporów. Jestem zdecydowana załatwić sprawę do końca. I tak właśnie zrobię.
nanii 2007-05-28 18:29:12