Wczoraj po cudownej celebracji życia ;)(o, dzięki Ci G.), głos we mnie mówił "medytuj!". No to pomimo godziny (24:00) położyłam się i zaczęła się medytacja. Dotyczyła mojego ciała. Odkąd zobaczyłam co myślę na temat ciała (czyli nieważne co z nim robię, ile na to ciało nakładam zmęczenia, wysiłku, cierpienia, chorób - to przecież i tak to tylko ciało. Mi nic się nie stanie, a ciało przecież i tak tu zostawiam, a poprzez jego cierpienie ja się uczę. :/ ), zaczęłam bardziej o nie dbać. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jaką cenę za to płaciłam, nie mówiąc już o błędnym postrzeganiu go. Moje ciało jest moim domem. Na ten czas. Więc dbam o miejsce, w którym mieszkam.
Wracając do medytacji. W pewnym momencie cichutka muzyka zamilkła (była nastawiona na 30min.), a w moim umyśle pojawiło się: "ej, ja jeszcze nie skończyłam!" Więc podrapałam się po brodzie i kontynuowałam dalej. Nie wiem o której skończyłam, wiem, że sen miałam ożywczy i regenerujący. Obudziłam się o 5:20 wyspana jak dzika łosica.
Dlaczego tak rzadko to robię? Rzadko medytuję i jeszcze rzadziej wstaję gdy jestem wyspana?
Ostatnio znajomy pokazał mi mój brak konsekwencji w działaniu. Dzięki mu za tę lekcję i obiecuję poprawę, a ciebie ojcze duchowny proszę o pokutę i kapłańskie rozgrzesz.... yyyy, to chyba nie to;D
Jeśli podejmujesz się wykonać jakąś pracę to ją wykonaj. Jeśli okaże się, że ci szkodzi - zmień. (Zmiana nie oznacza zaprzestania działania).
Jeśli podejmujesz się przejść na dietę - bądź konsekwentny. Po co cała dieta skoro podjada się coś co w dany dzień nie służy: "a co może ci zaszkodzić zjedzenie odrobiny ryżu w trzeci dzień? Przecież to tylko odrobina, a i tak nikt nie widzi." Może zaszkodzić, np tym, że w ten dzień są usuwane takie a nie inne toksyny z organizmu i zostanie to zaburzone jeśli żołądek nagle będzie musiał zająć się trawieniem ryżu. A poza tym, jak to nikt nie widzi? JA widzę. Siebie nie okłamię. A jeśli spróbuję, to będzie wzrastał coraz większy brak szacunku do samego siebie.
Jeśli podejmujesz się kuracji oczyszczającej i chcesz, aby zadziałała - stosuj się do zasad tej kuracji. Przyniesie skutek jeśli będzie się konsekwentnym. Jeśli nie - przerwij ją już teraz, bo i tak nie zadziała.
Jeśli rozwijasz się duchowo przestań pieprzyć o tym tylko działaj jak osoba rozwijająca się duchowo. I nie osiadaj z lenistwa/ze strachu/z przerosłego ego/itd na laurach, bo jedna medytacja, jedno olśnienie zmieniło ułamek twego życia. Bądź konsekwentny i działaj dalej. Przyniosło skutek? Siadaj i dalej stosuj tę praktykę. Zmieniaj, działaj, kreuj, wzrastaj, oczyszczaj. Korzystaj z narzędzi, które masz. Po co je mieć skoro leżą i osiada na nich tylko kurz. Wartość człowieka to nie to co ma w głowie, ale to w jaki sposób potrafi tę wiedzę wprowadzić w życie i z niej korzystać.
Dość gadania, czas działania.
nanii 2007-06-25 11:37:55