drogi życia, praca, firma i takie tam
ja naprawdę nie wiem co robić.
Zrobiłam analizę porównawczą związku z Sylwią. Jako partnera do interesów. Wyszły bardzo wysokie noty. Byłybyśmy bardzo dobrymi partnerami również do życia:)Seksualnego ;)
Jednak tu chodzi o coś innego. O własną działalność gospodarczą. Wiele rzeczy, które początkowo by mnie obciążały (gdybym zakładała firmę sama), odpadają. Nie muszę się obawiać comiesięcznej opłaty składkowej dla państwa. Będzie mi się też liczyło do emerytury ;) W najgorszym wypadku zawieszam jej działalność i już. Koniec. Co zyskuję oprócz wspomnianej "emerytury" (w którą tak nawiasem mówiąc i tak nie wierzę)? Legalność moich zarobków, możliwość dofinansowania od państwa, UE na rozwój firmy, możliwość wpisywania jako "koszty" szkoleń, kursów, benzyny, rachunków za telefon itd itp. Zyskuję też rzeczy bardziej "nienamacalne". Ale o nich mi się nie chce teraz pisać ;)
A do czego zmierzam?
Ano do tego, że w jakiś sposób nie chcę tego. Z jednej strony chcę, bo tak ewidentnego prowadzenia boskiego nie można pomylić nawet z własną chęcią wykreowania czegoś podobnego, a z drugiej strony...- ja tego nie znam. To jest dla mnie obce. Tak jakoś mi się myśli, że wolałabym pracę na etat (nanii uchyla się przed ewentualnym atakiem ze strony etatowców, którzy marzą o samodzielnej firmie). Są plusy pracy etatowej. I taką przynajmniej znam. A własna firma? ...
To jest strach przed nowością. Lepiej siedzieć i wybierać kupę, bo ją przynajmniej znam. Nawet jeśli nowość miałaby mi przynieść TYYYLE radości, dostatku itd. :(
Nie chcę przegrać.
Życia.
Wiem, że możliwe jest znalezienie pracy etatowej, gdzie jest coś takiego jak szacunek do pracownika, jak możliwość rozwoju, jak dbanie o to, aby było mi dobrze, bo tylko wtedy firmie będzie dobrze. Nowoczesne, poprawne spojrzenie na firmę, którą tworzą ludzie. Pracowałam już w takiej pracy. W Londynie. Tam zobaczyłam, że możliwe jest bycie szanowanym i zarabianie fajnych pieniążków. ... Czemu nie potrafię tego odnaleźć w Polsce? Czemu nie potrafię uwierzyć w to, że to jest możliwe?
Gdybym miała do wyboru, pracę na podobnym poziomie psychofizycznym jak w L. to nie miałabym dylematu co wybrać. Nie zakładałabym firmy. Moją firmą stałaby się cudza firma. Że zarabiałabym na kogoś? I co z tego. Puki mi się to też opłaca, to co w tym złego? Rozwój finansowy, emocjonalny, intelektualny. To jest możliwe. I dla firmy, która jest mi w stanie to zapewnić jestem gotowa użyć wszelkich moich zdolności i umiejętności. A uważam, że mam do zaoferowania dużo. Dlaczego nie?
Mam wrażenie, że mam gdzieś wpisane dwie drogi życia (znaczy się, to jest trochę bardziej pogmatwane, ale nie chce mi się o tym pisać ;)) I jak stawałam przed wyborem szkoły miałam do wyboru pracę z umysłem, albo z techniką. Obie ścieżki byłyby korzystne dla mnie i dla społeczeństwa. Nie wybrałam żadnego z tych :/ grr
Teraz widzę, że to był błąd. Trzeba było olać stękanie rodziców i iść na to co chcę. :(
I co teraz?
Kupa.
Podejrzewam, że nie jest za późno. Po prostu odwlecze się w czasie. I tyle. DECYZJE. Teraz nade mną stoi tylko jedna osoba, która wywiera na mnie presje. Patrzy i czeka w którą stronę się wychylę, aby tylko mi przeszkodzić i pogrymasić. Nigdy wprost. Zawsze delikatnie podsyłając sugestie. Ciągle niezadowolona. Proszę Państwa oto - Ja sama. :( Jak się pozbywa takich oceniających, presjujących i grymaszących Ja?
Lesiu też wybadał, że mamy z Sylwią bardzo silny związek na naszej wspólnej drodze życia. ... Czyli mogłoby się okazać, że współpraca z nią... eh joooh
Nie chcę podejmować decyzji z pozycji strachu. Bo znowu przegram.
nanii 2007-07-26 22:44:34