zgadnijcie co mi się śni.
Tak, oczywiście zgadliście:)
Mam dziecko.
Jest dziewczynką. Jest już starsza. Blondynka. Jest bardzo mądra, pełna życia. Rozmawiałyśmy.
Miałam dziecko.
Mój umysł był nastawiony na nią.
Byłam zdrowa. Nie było nerwicy. Miałam cel w życiu. Nie było depresji.Byłam szczęśliwa. Byłam normalna. Byłam człowiekiem.
Nie wiem skąd te sny. Pewne jest, że nic we mnie nie mieszka (oprócz wspomnianych już kiedyś bakterii;)) Nie myślę o dzieciach, nie chcę ich mieć.
Ale myślę o celu i sensie mojego istnienia. Więc może PS podsyła to co ma zaprogramowane. Kobieta, dom, mąż, dzieci, rodzina. To podsyła PS. To ma zakodowane - jeszcze.
Moja świadoma odpowiedź?
Nie.
Co na to PS?
Więc po co żyjesz?
No właśnie? Po co?
Nie wybrałam żadnej z dróg, gdzie byłabym pomocna dla innych podczas doboru kierunku studiów (pisałam o tym wcześniej), więc po co teraz jestem?
Obecnie jest brak protokooperacji między mną a światem. Pasożyt. To ja.
nanii 2007-07-26 23:06:14