spełniam swoje marzenia.
Tak niechcący.
Nie wiem jakie mam marzenia to PS sięgnęła do marzeń, które kieeeedyś tam miałam i określiłam.
Dziwne uczucie.
Chodzę na jogę (to było dla mnie ważne), przekraczam moje własne ograniczenia, oraz bawię się gliną. Nie jestem jeszcze full professional lepiącą super ekstra anioły i garnki, ale bawię się tym co robię. Hm.
I to nie wszystko. Ale się wstydzę napisać ;P
Zdjęłam pierścień. Zaczęłam go gubić. Niby niechcący sama go ściągałam w bardzo dziwny sposób. No to go w końcu zdjęłam.
Chaos jest do bani. Srebro ten chaos tak jakby porządkuje i wszystko wokół się uspokaja. Ale to nie znaczy, że przyczyny chaosu przestają istnieć. Są, ale schowane. To nie jest dobre chociażby dlatego, że nie zamierzam tego symbolu nosić do końca życia! A po drugie - co to za uzależnianie się?
No to zdjęłam (a raczej nie założyłam już po kolejnym tajemniczym zdjęciu). I co? Po dwóch godzinach zaczęło wywalać i przybyły myśli, które przyjść nie powinny :/
Mam wrażenie, że coś się powtarza. Dochodzę do jakiejś granicy. Jak byłam mała i mniej mała, miałam ciągle w głowie myśl "Pamiętaj, że cokolwiek się wydarzy - nie zabijaj się!" I oczywiście nie zamierzałam tego robić, bo uważałam to za głupotę.
I teraz dochodzę do jakiejś dziwnej granicy. Coś się wypala. Coś się dokańcza. A ja? A ja chcę przestać istnieć. I w zasadzie dopiero dziś coś tak jakbym zaczynała być powoli ponad to. Ciekawe kiedy pojawią się strażnicy ograniczający mój rozwój i którym jednak zależy na mojej śmierci. ... Narazie cisza.
Brak ograniczeń. Jedynym hamulcem jestem ja sama i moje oddalenie od siebie.
nanii 2007-12-05 21:54:52