miałam pisać o świętach, bo jest co pisać..., chociaż można wszystko zawrzeć w jednym zdaniu,..., no może w dwóch.
Ale o tym później
Teraz chciałam co innego:)
Dziś miałam masaż Lomisiowy na wymianę.
Kiedy kładłam się na stół jako pierwsza, podziękowałam w duchu dobrym siłom, które skierowały pieniążek orłem w górę. Dzięki temu do późniejszego masowania jej ciała podeszłam już z podniesioną wibracją i wielką radością.
Masowała cudnie. Dawno już nikt nie robił mi masażu utrzymując świadomość tego co robi tak długo. Inny styl masażu, inny nauczyciel. Było inaczej. Tego było mi trzeba w tym momencie. Nie czułam się zagrożona, ani zawstydzona swoim ciałem. Albo to przez osobę, albo zaczęłam akceptować siebie. Albo jedno i drugie.
Przychodziły różne myśli do głowy. Wyszło kilka smaczków do odreagowania ;) Leciutkich i łatwych. Ale przeszkadzających w życiu :)
Po masażu popędziłam siku. Coś się oczyszczało. Sikałam i sikałam, a później dalej sikałam i sikałam. Już zaczęło mi się nudzić nawet:D I sikusia nie bolała mnie nic a nic (ból to pozostałość po świętach w Miasteczku). Jak do tej pory nie boli. To była moja intencja do masażu. Uzdrowienie. I niech tak pozostanie.
Uważam, że dotyk otrzymany od kogoś z szacunkiem i uwagą to naprawdę ogromny dar. Dziękuję E. :)
Poznałyśmy się dopiero na masażu. Troszkę byłam, no, tak jakby, neutralna(?).
Nie umiem do tej pory się określić wobec niej. Ale tak jakby ją nawet lubię:) Nie mam żadnych odpychających reakcji. Wręcz przeciwnie. Może się jeszcze spotkamy, a może zakończy się to na naszym jednorazowym, wzajemnym podarowaniu sobie tańca Lomisiowego:) Jakkolwiek. To była ogromna przyjemność oddać się w jej opiekę :)
Z radością przyjmowałam każdy dotyk dłońmi, energią i uwagą.
Kiedy ja masowałam cieszyłam się jak dzika łosica :) Podczas śpiewania modlitwy głos mi się trząsł:D I to tak o, sam. Nie byłam zdenerwowana. Po prostu energie we mnie tańczyły w rytm Lomisiowego tańca.
No i teraz idę do wanny z gorącą wodą. G. mnie wygania :)
nanii 2007-12-29 22:27:36