kolejne dni i kolejne sny. Ewelina, która mówi mi, że rozmawia z aniołami, bo czyta jakieś dekrety i jest na trzecim stopniu wtajemniczenia (hy?), a zaraz potem sen przeradza się w walkę z demonami. Mam wtedy bardzo ciepłe buty na nogach. Każdej nocy chociaż w jednym śnie jest element ciemności. I tor przeszkód. Dzisiejszej nocy miałam być łowcą ludzi, albo zginąć. Tylko dlatego, że złapałam martwego szczura, którego rzucił demon. To taka gra najeźdźców. W pewnym momencie, gdy wyruszamy z grupą na rzeź zaczynam płakać. Wiem co się stanie, bo miałam już taki sen, (tak myślę). Wiedziałam, że muszę znaleźć klucz we śnie, aby z niego wyjść. Przytulam się do jakiegoś bardzo wysokiego mężczyzny o jasnych włosach. Początkowo stara się mi wytłumaczyć, dlaczego pójście tam jest ważne, ale słyszę jak jakiś głos mówi "po prostu ją przytul". Wypłakuję się. Wokół nas jest więcej ludzi. Czuję się bezpieczna. Czuję ulgę. Wychodzę ze snu silniejsza.
Czasem jest tak jakby coś szukało moich słabych punktów. Jeszcze jakiś czas temu widząc we śnie to co widzę byłabym osłabiona i bez szans. Ale ja się już nie boję. I wiem jak nie być słabą. Jak ominąć i nie karmić nikogo podczas takiego snu.
Hm.
Może zakańczam stare sprawy podczas tych snów?
nanii 2008-01-16 12:51:01