Jest sobie taka jedna babka, której bloga czytam, powiedzmy, namiętnie. Nie powiem, że pałam do niej nieograniczoną, szczerą sympatią. Kiedyś mnie wkurzyła, a później coś tam, a jeszcze kiedy indziej stwierdziłam, że jej sposób pisania to jakaś pomyłka. Nie zmienia to faktu, że wciąż tam wracam. Czytam. I często, nawet ostatnio, pomyśle trochę po tym czytaniu. Jej pisanie nauczyło mnie akceptacji. Bo to pisanie zmienia się wraz z nią.
Nie jest osobą jednobarwną. Czasem jest chamska i obrzydliwa - wstrętna, czasem ciepła i życzliwa. Często trzeźwo patrząca dookoła. Nie raz i nie dwa wyciągająca wnioski i ucząca się. Na sobie. Na innych. Lubię patrzeć jak to małe coś (taaaa, małe...) w niej czasem wpadnie w jej życie i mówi: "nie jesteś tym". Kiedy nie usłyszy, to "małe coś", wsiądzie za stery tira i ją rozjedzie. Ale nie na tyle, aby nie mogła się podnieść, za to na tyle, aby jej przypomnieć Kim Jest.
Może czasem widzę tam siebie.
Naprawdę robi mi się smutno jak czasem hasłuje swojego bloga. Albo jak długo nie pisze. Zaglądam tam, aby sprawdzić co tam u mnie i smutno mi, że czasem mam bana do swojego życia.
nanii 2008-02-16 19:36:56