powiedzieć, albo nie powiedzieć
Klient na sesji.
Pierwsza jego sesja.
Ciężki.
Po zakończeniu mam dylemat. Wiadomość stulecia, a ja wiem tylko komu mam nie mówić. I nie powiem. A mogę komuś innemuuuuu?? :> (mamie) :D
Nie zapytałam.
Więc nie wiem.
Więc nie powiem.
Ale przyznam, że dostaję świra.
Potrzebna mi sesja.
Bo czemu tak bardzo mnie to dręczy?
Bo tyczy się mojej tzw rodziny, bo śmiać mi się chce, bo czuję jakiś rodzaj złości, może satysfakcji, bo upadł jakiś mit w mojej głowie, bo co to się teraz będzie działo hoho ho, dobrzeCiTak,żeTakSięBędzieDziało, napiętnowanie za napiętnowanie. Miasteczko jest małe. Wszyscy będą wiedzieć, gadać, piętnować. Jak za dawnych czasów.
Chcę się zemścić?
Chcę, aby to się stało?
I tak się stanie.
Ale to poczucie satysfakcji...
Mądrości mędrca D.*:) (nie ten D, o którym myślicie ;) )
*może to był pre-paid?
*wiesz, wypiłaś wino jakiś czas temu, teraz rosną winogrona?
*wiedzieć, że coś się dzieje, orientować się w swoich motywacjach, to już sukces, nie?
*skoro widzisz, że coś z satysfakcją nie tak, to już plus
-tak?
*resztą się musisz zająć, byle delikatnie
*a nie?
*ruszyłaś maszynę
*teraz doglądaj
nanii 2008-04-07 17:54:44