ja tak sobie żyję jakoś. Trochę szybko, trochę powoli. Zależy jak leży i jak się ułoży. Nie zabijam się o pracę (ku lekkiej irytacji i zadziwieniu "lepiej wiedzącej"), "nie za wszelką cenę"-to moje motto. Zwiedzam cudowne ogrody i olśniewam się przy zlewie. Pieniążki radośnie płyną, klienci rezerwują terminy. A ja wciąż boję się myśleć o przyszłości. Najlepiej, aby wcale nie istniało jutro.
Piętrzą się rzeczy do zrobienia na wczoraj...
nanii 2008-05-14 08:14:51