Hura, hura, HURA, HURAAAAAAAAA!!
Ja tu sobie piszę o zarabianiu, o sesjach i w ogóle, o ugruntowaniu, (wczoraj jeszcze wałkowałam temat niepokojów, moich skostniałych poglądów, obaw przed porzuceniem rutyny życia i to wszystko robiąc poprzez pracę z ciałem, oddechem, wyobraźnią, modlitwą oraz tańcem hula), a tu dzwoni sobie klient. Całkiem nowiutki. Gdyby nie to, że jeszcze nie mogę mówić, to sesje miałby już jutro. A tak, to będzie w przyszłym tygodniu. Mało tego. Na przyszły tydzień będzie też kolejna klientka (ta z poprzedniej notki), to wszystko? A gdzie tam. Zapowiedziała się już kolejna na Lomisiowanie i sesję. Mało? Mało na pewno nie. Na pewno też nie za dużo. Obecnie wystarczająco.
Jest też prezent dla mnie :D Przed minutką dzwoniła babeczka, że zaprasza na taniec hula :D:D Co ja na to? JASNE!!! To ważne, aby nie zapominać o dobroci dla siebie i swojego ciała! Ta inspiracja przywieziona od Susan, jak widać, procentuje! Hai!
nanii 2008-06-18 11:29:50