Może trzeba było mi nie robić modlitwy, że "jeśli mają nieczyste intencje do sesji - niech się nie zjawią", lub "Boże ty wiesz, ..., jeśli ma z tego wyjść coś niedobrego - niech się sesja nie zadzieje, lecz jeśli dzięki tym sesjom oni uwolnią się od swoich blokad, z którymi przychodzą a i ja nie padnę od tego ;) - niech trafią do mnie łatwo i bez problemów." To tak mniej więcej. Jeszcze jedna była, której nie pamiętam ;)
I się nie zjawili :D
Dobrze przynajmniej, że dali znać, że ich nie będzie.
Czy to moje intencje, ich, czy modlitwa - pewnie wszystko razem. Jakoś nie jestem w stanie niczego wymyślać. Nie przejęłam się tym za bardzo i spędziłam superowy dzień z babeczkami szalonymi jak dzikie łosice :D A na miejsce drugiej osoby wsadziłam inną babeczkę ;)
Jej sesja pokazała mi, że są rzeczy, które pomimo tego, że mi się przydarzyły to nie ruszają mnie i nie odczuwam ich już w ciele tak jak dawniej. Za to świetnie idzie mi odliczanie, bo wiem jak i co odliczyć. Ale pokazała mi też jaką przepaść mam w kontaktach z ludźmi. Cholibka, znam ją, możliwe, że razem stworzymy świetny zespół tancerzy lomisiowych, ale ja kurka wodna jestem w lesie. AAAGRRRrrrhhh... Jak wielką przepaść mam w sobie w kwestii kontaktów z ludźmi... Ale idę za ciosem. Niech się dzieje. Przecież powiedziałam, że zgadzam się na to co przyjdzie do mnie. Nie grozi mi to trwałym uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym i psychicznym, lecz skazaniem na sukces, rozwój i łatwość, ... - więc? Zamykam oczy i idę. Ale tym razem biorę się za pracę z tym co wyłazi. Tapuję ile wlezie. Bo jak nie to znowu poliżę lizaka przez papierek. Fajna lekcja dla mnie. Skorzystam? Pewnie tak. Okaże się w praniu.
nanii 2008-06-24 22:15:29