kolejna świeżynka na sesji. Tym razem więcej obrazów. Spotkałam się po raz drugi u "nowych" z taką sytuacją, że ludzie widząc coś podczas sesji, nie mówią "widzę siebie jak coś tam, byłem kimś tam", mówią o tym co widzą w osobie trzeciej. O jakimś starcu, kobiecie, który coś tam. Okazało się, że przez to trudniej jest im zobaczyć swoje emocje. Ale gdy odliczam, aby zobaczyli emocje tych osób, to już łatwiej. Takie jakby przeniesienie. Łatwiej opowiedzieć o kimś niż o sobie. Później można już było odliczać bezpośrednio, ale dotarcie do emocji i podjętych decyzji musiało iść przez osobę trzecią.
Po wykąpaniu się pojechaliśmy na lecącego żurawia. Ćwiczyliśmy w parku. W zasadzie było miło i fajnie. Ale nie potrafiłam się skupić. Prawie w ogóle nie potrafiłam poczuć energii w ruchach, które wykonywałam. Za to znalazłam 5cio listną koniczynkę!!!
W nocy koszmar, w którym wracałam do Polski płacąc za bilet wszystkimi pieniędzmi jakie miałam i spóźniłam się na autobus. A później nie mogłam znaleźć znajomych, aby się z nimi zabrać. Za to spotkałam jakąś dziewczynę, która cegłą chciała przywalić jakiemuś dziecku. Złapałam ją za rękę i odebrałam cegłę. Dziewczyna zamieniła się w cegłę a ja prawiąc jej morały udawałam, że sama w nią rzucam. Wtedy przybiegła jej babcia i zamieniła się w małą kałamarnicę. Chciała mnie zaatakować. Dotknęła mnie przeraźliwie zimną macką w dłoń. Słyszałam okropny dźwięk jej przesuwającego się ciała Zaczęłam się śmiać, że jest za mała, aby zrobić mi krzywdę, na co ona, że może i mała, ale i tak da radę. Mój umysł na siłę starał się zmienić ten sen i mnie zabrać z tego miejsca. Cała sytuacja nie szła w dobrym kierunku, więc tak jakby usnęłam we śnie i wyśniłam sobie, że ona nie daje rady, jednocześnie obudziłam się. Ciało było zamarznięte, ręce założone na piersi, nogi skrzyżowane. Nie mając jeszcze w pełni władzy nad ciałem spróbowałam się przykryć (w nocy jest za ciepło, aby spać przykrytym). G się przebudził i mi pomógł. Przytulił i usnęłam. Nad ranem kolejny sen. Z mnóstwem emocji. We śnie nie byłam pewna czy śpię. Podobały mi się widoki z balkonu. Nie podobała mi się bezsilność i krzyk z powodu mnóóóóśtwa ludzi w moim pokoju. Pobudka z bólem w klatce piersiowej. Rano przy śniadaniu kolejny ucisk w tym miejscu. Się przyczepiło. ATL w ruch :)
nanii 2008-07-02 09:37:38