Nie wiem czy wyjedziemy. Nie wiem czy o tym myślimy. Dla mojego zdrowia psychicznego nie myślę o przyszłości. Dla zdrowia. Tak jest łatwiej. A mimo to, w jakiś sobie tylko znany sposób, podświadomość realizuje zamierzenie wyjazdu. Tak jakby, krok po kroku, przygotowujemy się do tego. Wszystko to, co będzie mi tam przydatne – już w zasadzie mam. Trochę straszą upadaniem ekonomii i gospodarki UK, spadek funta też się daje we znaki chcącym zarobić i wrócić kiedyś do kraju,… Nie wiem co robić. Jaką mam alternatywę? Alternatywą jest Polska. Wcale nie tak zła ostatnio. Zaczynam kochać miasto, w którym mieszkam. Za możliwości jakie daje. Chcesz – znajdujesz, nie chcesz – siedzisz jak w inkubatorze odcięty całkiem od świata. Wszystko to jest do osiągnięcia właśnie tu. We Wro. Nie trzeba mi wyjeżdżać do Magic UK
Czasem mam wrażenie, że mnie nudzi to miasto. Aż tu nagle znowu coś nowego się zadzieje. I znów kocham tu być. Nawet jestem gotowa kupić tu mieszkanie (?!) W tym miesiącu też pięknie sobie zarabiam. Chętnych na masaże sporo, na sesje również. Przychodzą nowe możliwości rozwoju duchowego i materialnego.
Lecz czasem, gdzieś tam w środku, chce mi się zmiany. Czy tu chodzi o nudę? Czy chce mi się przygody, bo się nudzę? Za dobrze mi? Chcę kopa kreacyjnego? Wszystko za łatwo? Skąd ten wzorzec? Kurka wodna… Może mój poród był zbyt prosty i łatwy? Moja mama nie miała się czym chwalić? Więc zaczęła wymyślać? OCB?
Wypytałam ją o poród. Trochę się namęczyła zanim zaczęła się akcja porodowa, ale kiedy już się zaczęła to poszłoooo. Przez cały czas świat (wody płodowe), zachęca mnie (cały czas były) do działania (wyjścia), a ja się wzbraniam, wymyślam i z a s t a n a w i a m się co chcę. Plusem tego, że kiedy już się na coś zdecyduję (na wyjście z mamy), to nie ma sił na zatrzymanie mnie (sam poród był szybki i łatwy) .Więc może ten wyjazd to nie utrudnianie sobie tylko niechęć do urodzenia się w pełni ? ;) Może to właśnie w PL mogę się „narodzić”, ale ja stwierdzam „nie, jeszcze nie, jeszcze nie chcę się narodzić. Kurcze, co tu zrobić, aby się nie narodzić? Wiem, wyjadę w podróż, przygodę :D … i znowu odłożę na potem to, co jest tak ważne.
M. przyjechał do PL, mówi, że trochę tu dziwnie. Ludzie mało uśmiechnięci, jeszcze mniej otwarci. Stagnacja. … Sama nie wiem. Nie widzę tego w taki sposób. Może to kwestia Miasteczko a Wro? M. stwierdził, że chwilę po przyjeździe do PL miał ochotę szybko wracać z powrotem. Ale we Wro już bardziej mu się podobało :)
A czego ja chcę? Przygody? Czy muszę aż wyjeżdżać, aby przeżyć tą przygodę? Przed czym tym razem chcę uciec z PL? Przecież coraz lepiej radzę sobie z samodzielnością tu. Bo tego pragnie moja Dusza. Przecież mam dokładnie taką pracę o jakiej marzyłam :D Czyli pracuję kiedy chcę i ile chcę. Jeśli potrzebne mi pieniądze to znajdują się klienci. Mam OGROMNE pole do kreacji. A im więcej myślę o tym, aby innym też było dobrze i aby zwiększać swoje kompetencje, tym lepiej mi się wiedzie. Czego chcę więcej? Większych zarobków? Bo ja wiem… Nie jest to kryterium podjęcia decyzji o wyjeździe. Więc co? Chce mi się stać na zmywaku? Nieee ;) No to co? Popracować w firmie podobnej do firmy Jacko? Hyhhh. Nie wiem.
Ale i nie chcę o tym myśleć teraz.
Nie znam motywów chęci wyjechania. Zwłaszcza, że moi ukochani ludzie wracają do PL I nawet mają w planach zamieszkanie we Wro
W zasadzie nie czuję, aby była to chęć ucieczki. Nie mam już przed czym uciekać. Nawet ucieczki przed sobą samą mnie już nie bawią.
nanii 2008-07-18 16:53:37