Bardzo lubię moją pracę. Z jej powodu zaczyna brakować mi tabletek na "w razie jakby co", ale cena jest warta tego - jeszcze. Uczę się społecznych zależności współpracy. Uczę się nie przejmować. Uczę się, że są rzeczy, na które nie mam wpływu i których nie mogę zmienić. Dorastam... ;)
Radość z zarobionych pieniędzy jest równie wielka. Radość z kupienia G prezentu z wiedzą, że pod koniec miesiąca konto znowu będzie pełne, radość z odkładania pieniędzy (tak, to dziwne, ale czuję radość, gdy prawie połowę wypłaty mogę odłożyć miesięcznie, bez specjalnego rezygnowania z przyjemności- tym bardziej, że mam cel, na który te pieniądze zbieram), radość z płacenia kartą bez poczucia winy, że ruszam skarpetkowe, robienie prezentów dla rodziny nie zastanawiając się nad tym ile to kosztuje - aby doświadczyć tego wszystkiego - warto tu być.
Brak mi tylko możliwości dzielenia się. Brak mi godzin spędzonych na gadaniu o zawiłościach "czegokolwiek", o czymś co pobudzi moje szare komórki, co zmusi mnie do myślenia i szukania rozwiązań. Z kimś. Nie sama.
I jest coś jeszcze, co chciałabym zrobić i czego brak odczuwam. Masaże. Nie wierzyłam, że może mi tego brakować, ale z ogromną radością bym kogoś wymasowała lomisiowo. To chyba nie pierwsza rzecz na liście, o której myślałam, że będzie mi jej brakowało. Masuję już samą siebie. Ale to trudne. Nie mogę tańczyć jednocześnie masując siebie ;) Znalazłam dwa źródła, z których mogłabym kupić/pożyczyć/wynająć stół, ale to wszystko idzie zbyt trudno. Albo moje opory i przekonania kopią mi dołki pod nogami, albo mam jednak wrócić do PL i tam masować ;) hehehe - ta, jasne :>
Wróżba na nowy rok była jednoznaczna.
Tak niesamowicie trafna, że aż bolesna w swej prostocie.
Wiem co jest moją drogą życia.
I tak jakby, robię wszystko, aby tego nie robić.
Ale i tu mnie to dopada.
Tutaj z tym nie walczę.
Zobaczymy co z tego wyniknie - ale dopiero jak wyzdrowieję ;)
Ten rok jest rokiem decyzji.
nanii 2009-01-23 16:48:55