26.01.09
Zmieniam się ja, zmieniają się zdarzenia wokół mnie. Coraz mniej strachu, mniej zagubienia. Pewność w tym, że jednak znam ten niesamowicie prosty język ;) i pewność, że bycie zarządzającą innymi to mój świat.
Mieliśmy party Staff. Było naprawdę cudownie. To było podziękowanie dla nas za naszą pracę. Usługiwali nam nasi menagerowie. Najpierw wystawny obiad. Dzięki bogom, że pamiętałam, że sztućce najbardziej z brzegu, to te właściwe do danego dania. Starter to owoce cudownie udekorowane z sosem z owoców leśnych (lub do wyboru krem z pomidorów z bułką). Danie główne to wybór trzech różnych mięs udekorowanych w coś tam ;) Szef kuchni stanął na wysokości zadania robiąc mi łososia na parze z cebulką i „o matko z córką jakie to było dobre!” a później deserek, kawa i lekkie alkohole. W moim przypadku to tylko woda z lodem ;) Dziewczyny nie chciały uwierzyć, że mówiłam serio, że nie pije. A później nie chciały uwierzyć, że NAPRAWDĘ nic nie piłam ;) Dla nich, aby tak się bawić trzeba wypić. Eh. Bez komentarza.
Bawiłam się jak dzika łosica. Uśmiałam się, wytańczyłam iiiiiiii wygrałam konkurs taneczny z całym managementem!!!!!!!!! Razem z Łukaszem (mój partner do tańca) mieliśmy zatańczyć tango, jakieś szkockie coś, i jeszcze parę innych rzeczy, których nie mam pojęcia jak się pisze ;) I wygraliśmy. Po prostu wygraliśmy. To było naprawdę wspaniałe! A później wygraliśmy kolejny konkurs :D Ja, Łukasz i jego dziewczyna Ania :) Mieliśmy go pomalować jak kobietę :P Dodatkowo muszę powiedzieć, że mieliśmy wspaniały doping i ogromne wsparcie od polskiej ekipy kochanych babeczek :) Dzięki dziewczyny!! I tak jakoś, wylądowaliśmy w męskiej ubikacji ;) Szkockie babeczki też tam przyszły i ciekawe kto wpadł na pomysł, aby rozkręcić tam imprezę :> ;) Niestety, ale musiałyśmy opuścić ten zakazany dla oka kobiecego przybytek. A szkoda, zapowiadało się coraz ciekawiej.
I to właśnie z takich dziwnych przyczyn dziewczyny nie chciały uwierzyć, że jestem taka rozluźniona, radosna, ekspansywna – a piłam tylko wodę z lodem. Po prostu potrzebowałam taka być. Aby całe zmęczenie, aby cały stres, całe napięcie – odeszło. I udało się. Myślałam, że padnę od zakwasów, ale nie było żadnych.
Takie chwile są ważną częścią życia. Reset mózgu. I można zacząć od nowa. Z nowymi siłami i chęciami do zmian.
nanii 2009-01-26 17:02:57