9 marca 2009
Dziś pierwszy dzień pracy po tygodniowym wolnym. Spałam tylko jakieś 3,5 godzinki. Idąc rano ulicą wdychałam cudowne morskie powietrze. Trochę chłodne – ale cudne. Mewy – mistrzowie akrobacji i podkradania sobie jedzenia – wrzeszczały nad moją głową. To było cudowne uczucie iść o 6 rano ulicą Aberdeen i oglądać niebo rozjaśniające się z każdą minutą. W autobusie słuchawki na uszach tłumiły skutecznie odgłosy lawirującego między wąskimi uliczkami autobusu. I wschód słońca. Cudowny wschód słońca. Wychodząc z autobusu spotkanie Caroline napełniło mnie radością :) Praca. Idę do pracy. Do pracy z ludźmi. Zarabiam pieniążki i cieszę się każdą minutą spędzoną tam. Z tymi ludźmi. Utulenie Anuli, Moni, Agaty, Hani… Radość z widzenia ich twarzy, słyszenia ich głosu i śmiechu. Rozmowy o bardzo ważnym „niczym”, które dba o to, abyśmy nie zapomnieli kim dla siebie jesteśmy.
Przynajmniej tak było dzisiejszego dnia :)
Wracając z pracy wysiadłam wcześniej z autobusu, aby rozkoszować się słońcem świecącym prosto w oczy :) Tak pachnie życie. I poczułam to życie. I radość wylała się ze mnie. Boże – jak cudownie jest tu żyć.
nanii 2009-03-09 18:19:38