chodzę sobie po świecie. Podchodzi do mnie Maja. Dziewczyna o czarnych włosach, dużych oczach, wąskich ustach, szczupła. Zaprasza mnie do swojego namiotu, który stworzyła. Zachęca. Mami. Wchodzę. Wnętrze jest ogromne. W dole widzę ludzi. Chodzą jak myszy w labiryncie. Wydają się spełnieni. MNÓSTWO emocji. Wszystkim to odpowiada. Mają cel. Wiedzą co robić, dokąd iść. Znają swoje miejsce. Wiedzą dokąd idą. Wiem, że jeśli wejdę w ten tłum, zapadnę się jak i oni. Zapomnę kim jestem - tak jak oni. Zapomnę o wszystkim tym co umiem, choć nieświadomie będę z tego korzystała - podobnie jak oni. I jak oni będę zapominała o... , nie wiem o czym.
Wchodzę. Bo wydają się tacy szczęśliwi. Wszystko wydaje się takie szare, trudne, mnóstwo rzeczy się do mnie przykleja. Ale zaczynam czuć jakiś rodzaj spełnienia. To bardzo płytkie spełnienie, nieprawdziwe, ale przynajmniej jakieś jest. Jasne reguły gry. Wiadomo co zrobić, aby odczuć emocje. Dostaję pakiet obsługi tego świata. Tej iluzji. Pytanie czego chcę? Sprawdzam co inni chcą, otwieram pakiet, aby to odczuć, bo skąd mam wiedzieć co chcę odczuć skoro tego jeszcze nie znam? Telepatycznie biorę informacje od innych. Uczę się jak tu żyć, co odczuwać, kim być.
Jeszcze nie zapomniałam. Nie chcę tu być. Bo jeszcze pamiętam. Bo wiem kim jestem. Znam swoją istotę. Bycie tu sprawia mi ból. Tak wielki, że nie mogę oddychać. Działam wbrew swej Istocie. Czuję jak rozpada się moje serce. b o l i .
Nie chcę szczęścia, które nie daje nic, oprócz chemicznej ekstazy. Nieprawdziwej. Wychodzę z namiotu. Maja nie zatrzymuje mnie. Rozglądam się dookoła. Widzę miasteczko. Kolory są bardzo silne. Jest lato. Samochody jeżdżą, ludzie chodzą. Przebiegam swoim umysłem, aby ogarnąć ten cały świat i nie znajduję nic. Nie mam tu nikogo. Ani jednej życzliwej duszy. Ani jednej znajomej, lub takiej, na której by mi zależało. Wszyscy są w namiocie. Wracam tam. Wracam do moich ludzi.
i zapominam. Maja wita mnie z otwartymi ramionami.
nanii 2009-04-04 21:49:34