trzy dni bez kawy i zaczęło się znowu. Najpierw spokojnie. Odczucia, wrażenia, kurzyki widziane kątem oka. A potem zaczęło się wi(e)dzenie.
Przestraszyłam się. Schowałam.
Nawet nie umiem ułożyć afki na to.
czuć się bezpiecznie.
łykłykłykły
Kawusia była pyszna.
Ślepota zaczęła wracać.
Depresja wróciła na pół dnia. Myśli atakujące każdą komórkę mojego ciała.
Nie dawać im uważności, nie pozwalać, nie dzieje się, nie dzieje się, nie dzieje się.
Nie zgadzam się.
hop.
wszystko zniknęło w ciągu chwili. Jakby ktoś uciął nożyczkami.
Został tylko wieeeeelgaśny, migrenowy ból głowy. Przed snem BSM i modlitwa.
Obudziłam się wyspana.
Spokojna.
Jakoś tak - szczęśliwa.
nanii 2009-10-08 12:06:15