Bardzo. Za StefAnem. Za tym co reprezentował. Jeszcze nie zakończył swego zadania. Wiem, że muszę sobie przebaczyć to, że to przeze mnie się zagubił. Poczucie winy zjada powoli nawet jeśli co rusz wymyślam w jaki sposób się odnajdzie.
Muszę przebaczyć sobie. Te wszystkie zagubienia (Emil, barbie, Anetka, królik, kamień z muchą...). Obwiniałam tych innych ludzi. Za to co zrobili, za to, że wyrzucili do śmieci, oddali innemu dziecku, ukradli, zgubili... Ale to nie na nich byłam zła, ale na siebie, że pozwoliłam, że jako 6,7,8 latka nie potrafiłam się obronić, ani tego co kochałam, tego co było dla mnie ważne. Więc to ja raniłam siebie.
A teraz StefAn. Nawet nie mam na kogo zwalić winy. Może na O, że zadzwonił, że wyciągałam komórkę z torebki. To też nie jego wina, że to ja byłam nieuważna.
Więc to sobie muszę przebaczyć.
Bardzo trudne to jest.
Niemożliwe?
Trudne.
Tęsknię.
nanii 2009-12-17 21:53:24