nie wygląda zbyt dobrze. W zasadzie to bardzo źle. Nie wiem czy się z tego wyliże.
I ja zapłakałam. Nie ze smutku, że jej nie będzie, ale z tego, że się męczy, że jej źle, że cierpi...
Źle oceniałam smutek innych. Nie powinnam w ogóle tego robić. To, dlaczego inni płaczą, jest całkowicie ich wewnętrznym przeżyciem, a ocena tego jest nie na miejscu.
Codziennie ktoś u niej jest. Rano i wieczorem. Nie chcemy, aby czuła się opuszczona. Bo nie jest. Nie przez nas.
nanii 2010-01-20 11:38:35