dziś znowu nie spałam. O 2:30 w nocy wzięłam w końcu słuchawki na uszy, aby posłuchać gayantri (samodzielna próba mantrowania bez mali nie powiodła się). Usnęłam. Nie wiem o której.
Czuję się już bardzo zmęczona.
Może powodem tego jest brak G przy boku jako kogoś przy kim czuję się spokojnie i bezpiecznie. Wciąż ta strefa bezpieczeństwa. Wciąż nie czująca się bezpiecznie. Chyba właśnie ułożyłam sobie afirmację na ten temat. [pochyla głowę]
Choć tak naprawdę to nie czuję nerwicy, lęku. Nie odczuwam tego. Po prostu galopujące myśli na miliard różnych tematów nie pozwalają mi usnąć. A jak się budzę to tak jakbym nie spała. Myśli powracają jakby nigdy mnie nie opuszczały. O medytacji mogę zapomnieć.
nanii 2010-02-08 19:59:45