Jak napisać coś czym można mnie potępić? Jest milion słów na potępienie tego co noszę w sobie i każdy ma to wkodowane tak mocno, że się nie zastanowi jak wygląda druga strona medalu i w pierwszym odruchu wyrok zawsze będzie skazujący - i niewiele słów istnieje na obronę.
Bo to temat tabu.
Na tematy tabu reakcja jest taka sama u wszystkich. Oh, przepraszam, nie u egoistów, zadufanych w sobie i myślących tylko o swoim tyłku, bez sercowych, wyrodnych córek.
Wyrok skazujący.
A to nie ja wybrałam sobie takie życie. To nie ja wybrałam sobie tyrana za męża, aby zrobić na złość swojej mamie, to nie ja uwiązałam się do tej mamy, aby zasłużyć na jej miłość, to nie ja dawałam się poniżać, aby udowodnić, że jestem tą dobrą, to nie ja znosiłam poniżenie ze strony rodzeństwa, mamy, męża, aby tylko udowodnić, że ..., że co?
To nie ja paliłam jak smok, nawet, gdy inni dookoła rzucali palenie, aby udowodnić im, że..., że co?
To nie ja zgadzałam się na zamknięcie mnie w domu i przymus zrezygnowania z przyjaciół.
To nie ja stworzyłam sobie chorobę, aby pokazać innym jak bardzo cierpię i błagać w ten sposób o odrobinę miłości. (Wszyscy wiemy jak to się kończy)
To nie ja olałam sprawę malutkiego czerniaka na karku i z zadowoleniem informowałam ludzi, którym zależało, że "a, najwyżej umrę", to nie ja podjęłam decyzję, aby dalej nie iść do lekarza, nawet jeśli on był już wielki i gdy się rozsiewał. To nie ja. To wszystko nie ja! Dlaczego więc to ja mam płacić jakąkolwiek cenę za to? Dlaczego to i ja mam być skazana na umieranie w tym przeklętym domu?
Karma?
Odfajkowana.
Nie czuję się w żaden sposób odpowiedzialna za jej decyzje, za jej wybory.
Choć ona żąda tego ode mnie.
Robi brzydko.
Żąda, abym była tym samy czym ona była dla swojej mamy.
N I G D Y.
Zrobię to co mogę, ale z przeze mnie wytyczonymi granicami.
Do tego dochodzi ojciec, który poczuł zew zwalenia na mnie w s z y s t k i e g o. Między innymi, zaczął syfić w domu "bo ja przecież posprzątam". Dzięki temu odpoczywałam tylko wtedy, gdy siadałam do jedzenia. Powiedziałam, aby się ugryzł. Nie mógł uwierzyć. Wielkie oczy zrobił i: "Co?" A ja z uśmiechem: "Ugryź się:)" I nie zrobiłam tego co chciał. Powiedział, że podziwia moją stanowczość.
Nie będę jego sprzątaczką, jak była moja mama. I to też był jej wybór. Nie wiedziała, że można inaczej? Ja też nie wiedziałam do 21 roku życia żyłam w iluzji, że będę skazana na to samo. Ofiara i kat. Dwa w jednym. Naprawdę myślałam, że tak mają wszyscy, że to normalne.
Trzeba mi podziękować Lesiowi, bo odmienił moje życie. Dał metodę, która zapoczątkowała serię cudownych zmian. Dał mi nadzieję, możliwości i narzędzia do stworzenia ohana.
Szacunek, zrozumienie, akceptacja, miłość, ciepło, cierpliwość, zrozumienie. Nie stracę tego na rzecz bycia pomiataną "bo po to zostałaś urodzona".
nanii 2010-02-22 20:42:53