To Ty nadałaś mi imię, to Ty mnie stworzyłaś. Więc jestem. Najprościej jak mogę. Nie zawiodę. Będę uważna. Dzielna. Dziękuję.
To miejsce tylko dla mnie. Dla mego zdrowia i dla mojej radości. To mój kosz na śmieci, to moje miejsce olśnień. Stworzona, lecz jeszcze nie wśród żywych. Ukochana przez Bogów i utulona przez Anioły.
Bez zakłamań i ucieczek. Nie dla gier i pozorów.
Tu.
Jedyne miejsce, gdzie nie ma strachu przed oceną, zakwalifikowaniem. Nie dla mnie. Nie mnie. Poprzez mnie. Dla Ciebie.
Zatem do dzieła :)
nanii 2006-01-01 10:43:48
Lęk jest chorobą.
Boję się.
Atakuje bez ostrzeżenia. Ból brzucha, paranoja, (czego jeszcze nie wzięłam? O czym zapomniałam? Zapisz, zapisz...)
Zagubiony umysł szuka ucieczki ku normalności. Gdzie jestem? Przecież nie musi zawsze tak być przed ważnymi spotkaniami..., a co jak zauważą? Co zrobię jak zauważą, że nie mam w sobie tej mocy, sił i pewności siebie? Potrzebuję tej pracy. Dla siebie, dla Nas, Ukochany. Nie chcę już nigdy musieć wyjerzdżać do UK. Chcę tu pozostać. Z Tobą.
Czasem czuję strach przed zmianami. Nie chcę abyś się mnie bał. Czasem wychodzi ze mnie Ja. Odarta z "wychowania" i "pouczeń". Zaakceptuj mnie. Najdroższy. To kim W Istocie Jestem. Jestem Twoim Aniołkiem, Twym Smokiem...
Are you there God? It's me, Margaret
Dam radę. Wiem. Chcę to tylko załatwić ze spokojem umysłu i przy wspomaganiu WJ. Jeśli jesteś dla mnie, praco - Stań się.
nanii 2006-01-03 17:44:37
ehh, spotkanie przebiegło w normie. Zadnych ataków serca :)
Wróciłam z *domu....Znowu ten sam proces. Ten sam schemat. Powtarzająca się cykliczność. Przybywam, zaczynam się źle czuć..., piję kawę - moje 3 oczko zatyka się,....- wszytsko gra, dogaduję się z tymi ludźmi. Nawalona i nie-tomna...., a mimo tego, wracam tam. hm..., wciąż zachłanność na niskie wibracje? ile jeszcze razy będę zaprzeczała sobie, tego kim jestem?
Ile razy jeszcze będę gwałcić swą Wolną Wolę?
Ile razy jeszcze potrzeba mi upaść aby powiedzieć: Tak! Potrafię to zrobić! Tak, Jestem Tym! Tak, uleczyłam tego pieska! Tak, i tego też! Tak, potrafię! ......-i nie schować się później w śmietniku, przed rozjuszonym tłumem pragnącym spalić mnie ponownie na stosie ich własnych strachów i urojeń? Panie....nie chcę tak już.
najgorsze są powroty z *domu - do Ciebie Kochany. Nasze wibracje sprawiają, że inni czują jak ich problemy, programy autodestrukcji - rozpuszczają się. Po powrotach z tamtego miejsca...psuje się coś.
Jesteśmy powiązani niewidzialną nicią porozumienia. Wiem, że gdy przyjerzdżam z *domu, czujesz moje blokady. Nie chcę tego Kochany. Nie chcę abyś ty też to czuł. To tylko moje. To moje blokady, moje wzorce. Nie bierz ich ode mnie. Niech bodisatwa w Tobie odejdzie. Nie jest Nam potrzebny. Aniele...., może to kiedyś przeczytasz...Dziękuję Ci za Twą abecność, za Twe wsparcie, wyrozumiałość i za akceptacje tego, że czasem odczuwam potrzebę pokiszenia się w sobie. Doceniam.
nanii 2006-01-04 17:45:49
Świat mundański nie jest taki zły...,te zwyczajowe zachowania mundańczyków nie są przerażające i bywają akceptowane przez ogół społeczeństwa. Nawet lubię te gry. Sprzątanie, dwu godzinna pracka (dobrze, że chociaż przynosi ludziom olśnienia), obiadek....-czy na pewno to jest zachowanie Mundańczyka? Może i tak. Ale ja uwielbiam gotować! To jest jak sztuka, jak zamiłowanie, arcydzieło. To nie jest Mundański styl. No dobra. A o co mi naprawde teraz chodzi?
Zatracam sens tego. Moja miłostka cudownie się rozwija zawodowo, a ja?
*ach, co ty opowiadasz? Wpadając w bagno doła i ofiary. Nie jesteś nią - chyba, zę na to pozwolisz. A ty nie tylko pozwalasz. Samoczynnie stąpasz w dół. Dobrowolnie. Dlaczego sprawia Ci radość zaniżanie swojej wartosci?*
To nie tak, ja po prostu....nie wiem co robić.
*siadaj na dupe i medytuj! :)*
Już wkrótce dostane ATL. Przecież to może być moja forma zarabiania. Czuje strach. Nie potrafię go zlokalizować...A! Jest! MAM!!
No tak, to wszytsko kolejne wyuczone programy. Dobrze Cię zaprogramowali. To proste. Obecnie żyję jak mało kto z moich twórców programistów. Zyję nie podług ich myśli i niezgodnie z myślami, któtre mam w sobie. Dwa światy. Dwa imiona. Dwa istnienia ścierają się i wywołują reakcję strachu. Bo to, co obecnie dzieje się jest po za moją kontrolą! HA! Tu Cię mam. Nie możesz zrozumieć...,nie wiesz co robić z sytuacjami, które nastąpiły. I to powoduje u Ciebie PS lęk. I to CIę hamuje.
Ja ..... uwalniam się teraz od wszelkich wzorców chorobliwej kontroli tego co dzieje się wokół mnie. Pozwalam aby Twa Siła prowadziła mnie. Pozwalam aby Świat dział się bez mojej kontroli. Jestem bezpieczna gdy dzieje się coś czego nie kontroluję. Wiem, że jestem całkowicie bezpieczna w takich sytuacjach. Mogę swobodnie oddychać i w pełnym poczuciu bezpieczeństwa iść na przód.
Mucha ma skargę. Idę zapytać o co chodzi:)
nanii 2006-01-05 17:47:33
Jak łatwo uzależniamy się od cudzych opini. To wręcz śmieszne bywa. Uganiamy się za cudzą aprobatą, potakiwaniem...., a my po prostu potrzebujemy ich energii. Kiedy ktoś zwraca na nas swoją uwagę, obdaża nas częścią swojej energii. Uzależniamy się od niej. Dlaczego? Dlatego, że zapomnieliśmy, bądź nie potrafimy pozyskiwać jej w inny sposób, bądź uważamy, że przyszła tak łatwo, że możemy na niej ciągnąć dłużej. I wpadamy w płapkę gry i manipulacji, prowokacji i zaczepek, aby tylko ktoś zwrócił na nas uwagę. Przypominia to płacz małego dziecka, które pragnie powiedzieć światu "tutaj jestem!!! Dajcie mi uwagę! (energię)" Bo zostało za szybko odcięte pod pępowiny, ze strachem, że nie przetrwa.
Większoci ludziom zostaje to do późnej starości. Wymyślają system kontroli i manipulacji, aby ich żywiciel jak najdłużej był przy nim. Rodzą sobie nawet taki pokarm, bo przecież on kocha, on widzi w nich boga stworzenia ("ale fajnie, mam własnego , udomowionego wyznawce")aby później go zatrzymać jak najdłużej przy sobie, aby karmiło go swoją wesołościa, śpiewem, zabawami, a później, gdy dorośnie, będzie komu się wypłakać - i znowu zarządać wsparcia,(energii). A później chodzą smutne roślinki po świecie, często już nałogowców, rozdartych pomiędzy programami kontorli a chęcią wolności.
Moja misja już zakończona mamo. Już nie będę Cię dokarmiać tato. Już koniec żarcia babciu...
FREEDOM!!!
.............,dostałam coś od was w spatku......ten sam mechanizm. Błagania o ludzką aprobatę.
A przecież wiem, jak dostarczać sobie energii, która nie krzywdzi, która nie stwarza powiązań szkodliwych dla innych. Przecież wiem jak to zrobić. Jak to osiągnąć...... czasem tylko.....trzeźwość umysłu gdzieś odchodzi ..i zapominam o Tobie Aniele.....i wtedy zaczyna funkcjonować stary program rodowy. Dziedzictwo stworzenia.....ludzi...., a przecież nawet nie pochodzę z tąd. ... więc:
już teraz uwalniam się od wzorców zachłanności na cudzą uwagę i aprobatę. Uwalniam się od zachłanności na poklask i uwielbienie. Juz. Nie jutro, nie wczoraj - dziś... nie poźniej, nie wcześniej - Teraz.
Namaste
nanii 2006-01-05 20:18:37
Ty - któraś stworzsyła moje imie..., Ty, która anielską Mocą poruszyłaś me wspomnienia. Ty, matko ogniska domowego, któraś obcieła moje włosy...., jak przed wiekami - dziękuję Ci. Teraz gdy zdażyła się Twa tragedia, czuję jak umierasz.
Przykro mi, że tak cierpisz. Może ten świat powinien funkcjonować inaczej? Mówi się, że cierpienie uszlachetnia...., ale za jaką cenę??
Spróbowałam się postawić w podobnej sytuacji.
Nie umiem.
Nie potrafię.
Jestem zwolenniczką życia dla żywych..., ale to tylko słowa. Sama nie wiem co ja zrobię gdy to stanie się i ze mną..., i jak długo to będzie trwało?
Hehe, nawet nie umiem tego napisac. "TO" sie może zdażyć. I chyba dopiero jak nauczę się akceptować "TO", to pewnie pozwolę odejść mojemu bólowi. Może podobnie jest z Tobą? Ból chyba nigdy nie zniknie....,nie uleczy się. Na pewno nie sam. Wiem, że pomaga akceptacja danej sytuacji..., ale to tylko teoria.
Nie znam praktyki. Nie wiem czy działa. Przez wieki nie potrafiłam zaakceptować śmierci. Chciałam ją wielokrotnie oszukać...-umknąć jej. Pozostałością po tej praktyce jest młody wygląd..., ale jak widać - nie zdołałam jej oszukać.
Życzę Ci odnalezienia drogi. Złotego środka. Radości i uśmiechu. Jej ciało umarło choć Duch nadal jest żywy. Nie pozwalaj na to, aby Twoja Dusza umarła w żyjącym ciele.
Jesteś zbyt cenna. Wiesz o tym. Nie pozwól aby to co Ona budowała, umarło teraz w Tobie. Nie tego by chciała. Wiesz o tym. ...
Ja nie dam Ci recepty na życie. Nie zbawie Twej Duszy. Jej tym bardziej. Nie oczekuj tego ode mnie. Jedyną walkę jaką musisz stoczyć, to zaakceptowanie tego, że Ona nie żyje.
nanii 2006-01-07 23:17:10
No i co? Czy powrocil demonizm ze starych lat? Niby rozdzial ten jest juz zamkniety , ale jednak ona raz na jakis czas powraca. Zazwyczaj wychodzę ze snu - szybko orientuję się, że coś jest nie tak i że to sen. Oprócz jednej feralnej nocy, ale to bylo daaaaawno temu. A teraz ponownie pojawiają się koszmary, z nią w roli głównej. Sen był niby prosty. Pałętał się taki servitor stworzony przez niedouczonego maga, który nie zna bhp i zostwil go samopas. Zrobiło mi się jej szkoda.
/* tak, Tobie zrobiło się szkoda servitora....-och zapomniałaś już jakie to przynosi rezultaty?? /* czy ja naprawde muszę to pamiętać? Znowu?
No i ona opowiedziała mi swoją historię, że umrze, że zginie. Powiedziałam, że no trudno, skoro tak właśnie ma być. Nagle obrót, zbliżenie jej twarzy.... "ale jest rozwiązanie" - powiedziała. "Mogę zmienić swoją twarz na inną. I przeżyję. Znowu."
Nie moja droga, mojej nie dostaniesz.
Więc poszła szukać gdzie indziej.
Znalazła się Anita (hmmm, dlaczego to imię?)
Widziałam, jak opętuje tego człowieka. Jak próbuje zabrać jej twarz. Nie robię nic. Bo szkoda mi jej. ...
/*Oj, głupiutko. Pozmieniało się w tobie. Zamiast wyłączyć wzorce maga i zachować wiedzę, ty poddałaś się terapii i usunęłaś je całkowicie. Teraz znowu stajesz się powoli ich pokarmem. Tego chcesz? Aby powróciła Lilith?/* :(
Ale okazało się, że Anita nie nadaje się jako nosiciel. Jej twarz nie nadaje się na servitorkę :)
Szkoda mi jej. Widzę jak pałęta się. Znowu mi jej szkoda..
"a może ty oddasz mi swoją twarz? " Waham się. Nie wiem.
/*o Bogowie!! Co się stało z Tobą?/* .....nie wiem. hyh...
Ona wykorzystuje sytuację. Dopada mnie chcąć odebrać mi twarz. Leżę już (w pozycji w jakiej później się budzę). Dopadła mnie. Znajomy paraliż ciała, znajome odczucie uciekania sił... Staram się bronić. Krzyczę "Tato, tato, pomórz mi!!!!" To dziwne, że wołam ojca. Bardzo. Czyżbym uzdrowiła jakiś wzorzec w związku z nim? Czy zaczęłam widzieć w nim człowieka na powrót?
Widzę jak biegnie, ale jest daleko.
Ona zdanża ominąć moje nogi. Widzę jej twarz. Jestem P R Z E R A Ż O N A. Panika. Błyski na jej rozpadającej się twarzy. Ma męską twarz. Zapada w pamięć. Ból serca. Paniczny strach daje się we znaki. Serce się zamyka. Boli. Boję się, że nie przeżyję. Znowu atak serduszka? W ostatniej chwili mówię..."proszę - pomóż"
I po raz pierwszy w takich przypadkach zadziałało. Mój tatko podbiega do niej i fleszami ją odstrasza. Błyskami jasnego światła...., kochany....dziekuję. Wstaję, dotykam jego dłoni...dziękuję Ci tato. Chyba po raz pierwszy w życiu. Dziękuję.
Później cała moja rodzina zamyka się w pokoju. Widzę charakterystyczne, przyciemnione światło jak w niskim astralu. Wiem, że demon jest na zewnątrz. Nie wiem dokładnie gdzie. Boję się. Ale już nie tak mocno. Tato wychodzi. Anity nie ma. Wiem, że nie wróci. Dzwonie na policję. Przedstawiam się i mówię, aby przyjechali po ciało. Wiem, że z Anitą koniec. Proszę Boga, aby mój ojciec wrócił. Wiem, że jemu się uda. Sam uczył mnie tych polowań. A on jeszcze pamięta kim jest. Ja, tylko pamiętam, ale już nie czuję. Zrezygnowałam z tego. ........
Budzę się. Biorę oddech. Tak jakbym długo nie oddychała. Boli mnie cała pierś. Jak po ostatnim ataku. Przestraszam się. Ukochuję Duszę, która śpi blisko mnie. Momentalnie robi mi się gorąco. Nie odkrywam się. Śpię na podglądzie. Dzwoni zegarek Słoneczka. Przytulam się i proszę go, aby nie pozwolił zabrać mojej twarzy. Później on wstaje. Mówię mu, że ma szczęście, bo jest chłopcem. A ona chce tylko dziewczynki. Kochanie moje robi mi oczyszczanie. Nie potrafię mu opowiedzieć mojego snu jeszcze. Bo z moją zdolnością przenikania w astral, mogę zrobić sobie poważniejszą krzywdę. Kochanie oczyszcza i oczyszcza. Dostaję Misia. Misio to moje serduszko. Ciepły i ukochany.
Usypiam. Śpię jak dziecko. Bardzo żadko tak śpię. Dziękuję. Najdroższy. Bardzo.
nanii 2006-01-08 00:28:52
Co powiem jesli do mnie zadzwonia??
PS tak sie przestraszyla, ze az stwierdzila, ze woli juz te pieniadze na dom wygrac w totolotka niz isc tam pracowac. ...
It's coming, I fill You. I'm waiting.
Thank You.
nanii 2006-01-09 23:24:36
ehhh, po wczorajszej medytacji zaszly zaminy. Dzis tez bym chciala, ale troche pozno. Po medyt, i jodze, jak usypialam, uslyszalam jak moj tato mnie wola. hmm. wracaja. Stare wierzenia,, sny, zdolnosci... - wracaja
nanii 2006-01-09 23:25:03
nie potrafie, zapomnialam, przepraszam. Uciekam, nie wiem jak to sie dzieje przepraszam.... Nie chcę tak.
Co zrobić? Jechać - nie jechać?
Co zrobic? Jak? Czy warto?
Boziu kochany....,Opiekunie...
nanii 2006-01-10 22:45:28
No to pieknie się wszystko ułożyło :E
Skonfrontowałam się z moimi lękami i spuścizną po rodzicach i już wszystko zapowiada się iść w dobrym kierunku. Odkrywam, oczyszczam - udaje się :) To zadziwiające, odkąd moja PS zaskoczyła, że chodzi mi o zarabianie pieniędzy - nie mogę się opędzić od zamówień :) I dobrze:) Przybywajcie zamówienia :) Oferuję ludziom produkt najwyższej jakości, i oni z tego korzystają :) Zarabiają na tym wszyscy :) Czyż to nie cudowne? W ciągu dwuch tygodni zarobiłam na 2 tygodniowe wczasy:) ahhh, relaks, medytacja, cudowni ludzie..., wreszcie będziemy mieli tylko dla siebie :) moje kochanie :) I jeszcze oczywiscie pyszne, wegetariańskie jedzonko :E
Wreszcie to ktoś gotuje dla mnie:P
i nie muszę zmywać :D
Warto zarobić te pieniążki...., chociaż...
zauważyłam coś niepokojącego. Znowu prezenty *domowego wychowania.
Zaczęłam czuć ciężkość i być zmęczoną tym ciągłym wypalaniem :/ hmmm to niepokojące i trzeba to szybko przetransformować aby pieniążki nie przestały tak pięknie płynąć. Oby klienci się nie smucili, że będzie mała przerwa w wysyłce jak będę na wczasach. :)
Ale to dopiero marzec:)
ehhhh, kocham Cie Świecie :)
I Twe regóły gry - odkąd je znam :)
nanii 2006-01-12 20:46:05
A dlaczego nie. Zainspirowała mnie również swym teledyskiem. Dziękuję :D
There are too many questions
There is not one solution
There is no resurrection
There is so much confusion
And the love profusion
You make me feel
You make me know
And the love vibration
You make me feel
You make it shine
There are too many options
There is no consolation
I have lost my illusions
What I want is an explanation
And the love profusion
You make me feel
You make me know
And the love direction
You make me feel
You make me shine
You make me feel
You make me shine
You make me feel
I got you under my skin
...
There is no comprehension
There is real isolation
There is so much destruction
What I want is a celebration
And I know I can feel bad
When I get in a bad mood
And the world can look so sad
Only you make me feel good
I got you under my skin
...
And the love profusion
You make me feel
You make me know
And the love intention
You make me feel
You make me shine
You make me feel
You make me shine
You make me feel
I got you under my skin
....
And I know I can feel bad
When I get in a bad mood
And the world can look so sad
Only you make me feel good
nanii 2006-01-12 21:01:37
Coś jest nie tak ze mną. Jestem totalnie wypalona. Niema. Nie obecna. Całkowicie of. Pozamykana - nierzeczywista. Słońce wczoraj nie wiedziało o co chodzi, miałam wszelkie objawy tego, że coś jest nie tak, że mam jakiegoś doła albo coś. Ale ja nie mam doła. Wcale a wcale. Nie czuję go przynajmniej. Z pewnością oddech mi się spłycił. To nie fajnie. Za każdym razem jak sobie to uświadamiam to nabieram powietrza pełną piersią. Może medytacja? Boję się, że usnę. Po ostatniej powywalały jakieś dziwaczne sprawy. Czuję się w jakiś sposób otumaniona.
Chciałam się napić kawy ale była obrzydliwa.
Czuję się bardzo osłabiona.
najchętniej poszłabym spać. Nie mam ochoty myć naczyń. Tylko moje ciało. Czy to przez spotkanie z O? ..., może - nie wiem. Znowu się przy nim coś uruchomiło?
Jutro posprzątam, nie dziś. Muszę się położyć.
Zbyt zmęczona.
Bez sił.
...
nanii 2006-01-18 18:52:10
Moja zachłanność na emocje. Przyciągałam ludzi emocjonujących się ponad miarę. I wywołujących we mnie gamę agresywnych zachowań. Odkąd zwróciłam na to uwagę, zmienia się to. Mój ukochany również postanowił zmienić swoją zachłanność na emocje. To cudowne :) Ja przerabiam, uwalniam i jemu jest również łatwiej to zrobić :) Postanowiłam uwolnić się od zachłanności na silne emocje i moje kochanie (nie wiedząc o tym) również podjęło taką decyzję :) Normalnie kocham Go ja Smok :)
Dziękuję Ci ukochany
Z każdym dniem żyje nam się lepiej i radośniej, łatwiej i przyjemniej, w cudownych arkanach wysokich wibracji :) Już się nie cofniemy:)
nanii 2006-01-23 11:01:47
Dziękuję, że mnie stworzyłaś, Pani...
Uwielbiam być człowiekiem. Uwielbiam gotować. Dziś stworzyłam boski posiłek. Przygotowany z najdrobniejszymi szczegółami.
Ale nic to, kiedy nie mamy z kim tego dzielić.
Ale nie popadajmy w dołki dołeczki- bo i po co. Słonko przyjedzie za pół godzinki i również będzie mógł się rozkoszować cudownym smakiem mojej potrawy. :)
Jestem mistrzem gotowania i wymyślania nowych potraw :) A może by to tak docenić?
A z innych przyjemności to ostatnio moja miłostka daje bardzo dużo uwagi mojemu ciału. Co dziennie wieczorem wmasowuje olejek w moje ciało. To CUDOWNE doznanie, cudowny stan. Szybkie uśnięcie i sny..., wczesne wstanie..., nawet ochota na seks mi odchodzi. Przyjemności mam wiele. Rozlewa się poprzez podstawe, podbrzusze, idzie wyżej i dochodzi do serca. Energetyczny orgazm sercowy to cudowne doznanie. Ciepło, Miłość i Wszechogarniający stan ekstazy. Nie myśli się wtedy o seksie ( który nawiasem mówiąc, nie jest czymś nieprzyjemnym) ;) Wtedy nie ma myśli, jest tylko stan w jakim się jest, Cudowny stan Przyjemności. Boskiej przyjemności.
nanii 2006-01-25 16:31:05
...odczucie..., to tak jakbym się zapadała. Nagle zabrakło podłogi pod moimi stopami. Po prostu ziejąca chłodem i samotnością przestrzeń...
Przecież nie jestem mężczyzną..., moje ciało jest kobietą, ja jestem kobietą, uwielbiam być kobietą..., dlaczego stwierdzenie, że zaczynam przemieniać się w mężczyznę w ogóle padło? I pociągnęło za sobą mnustwo pytań, stwierdzeń. Nie podniecam, nie pociągam, nie zachowuję się jak konbieta, nie kokieteruje, nie manipuluje... Jestem jak mężczyzna? Naprawiam nie działającą latarkę, wbijam gwoździe, ..., a z drugiej strony psuję rolety..., mam szerokie bary? Kogo znam mówi mi, że jestem drobna. Dlaczego z Twoich ust padło, że jest inaczej? Że mam silne mięśnie? Duszo, to właśnie w rękach jestem najsłabsza. To ty uwieżyłeś w jakąś iluzję...-możliwe, że budowaną właśnie przeze mnie.
Być kobietą o pięknym ciele..., wzbudzać zachwyt..., podniecać samym wyglądem..., zachowywać się jak bogini.
Jak to osiągnąć? Szukam nauczycielki.
I po co mi to? No po co? On nie akceptuje mojego wyglądu. Gdzieś tu wkradło się samozakłamanie. Mówi o akceptacji, miłości, a tu nagle taki tekst. Znowu dopadły go żądze astralnych podniet. A ja temu nie podlegam.Lepiej byłoby mu beze mnie? Plotę teraz bzdury. Totalne. Uczepiłam się tego jednego zdania i się trzymam jak głupie DDA.
Zostaw to.
nanii 2006-01-26 11:03:05
człowiekowi się wydaje, że Świat wali mu się na głowę, że nikt go nie kocha i nie rozumie. A tu niespodzianka. Jest taki moment w życiu, że takie przekonania to już są mżonki. Bo już nie ma odwrotu. Nie możesz powiedzieć, że nikt Cię nie kocha i nierozumie, że jesteś do dupy i w ogóle do niczego się nie nadajesz. Jest taki moment, że takie myśli, które natarczywie do Ciebie powracają, są jak rozchodzące się fale na wodzie, gdy żucimy kamyczek. Zanikają. Rozchodzą się szerokim kołem i może nawet są przez chwilkę mocniejsze, ale im dalej od Ciebie, tym są bardziej jak wspomnienie zakłuceń. Wspomnienie bólu. Zaszłeś, człowiecze, już za daleko, aby dać totalną wiarę takim nieprawdziwością. Ty już nie dasz się oszukać takim stwierdzeniom, które czasem wwiercają się w Twój kochany umysł.
Dasz?
To już nie jesteś Ty.
Na jak długo? Jak często?
Już tak nawet nie umiesz.
Nie zakłamuj siebie. Ja już tak nie chcę.
Bo nawet, gdyby nie kochał Cię już nikt - to nadal kocham Cię Ja. Ukochana.
nanii 2006-01-29 00:22:33