macie kogoś takiego w swoim otoczeniu, że wystarczy jedno jego słowo, aby zrzucić Was z najwyższego wzniesienia?
Skąd to się bierze?
Bo może mi kogoś przypomina?
Stara znajomość z poprzedniego życia?
O co chodzi?
Kim ważnym dla mnie był, bądź kogo ważnego mi przypomina, że tak wielki wpływ mają na mnie jego słowa.
Hej!
Mam. Nie reaguję tak, gdy mówi o rozwoju, nie reaguję tak, gdy mówi o mnie, tak ogólnie, bądź szczegółowo. Może nawet coś tam we mnie skrytykować. Ale.
Nie mogę dać sobie ze sobą rady, kiedy jego uwaga dotyczy mojego bycia kobietą. Mojego spełniania się jako kobieta.
Hehe - MAM CIĘ :E
nanii 2006-03-02 00:27:14
Zajęcia przebiegły pod znakiem uważności. Dały mi znacznie więcej niż myślałam. Sesja prenatalna - czwarta w moim życiu - dała wyjaśnienia jak jedna decyzja podjęta podczas jednego momentu może zaważyć na całości życia. Podejmujemy decyzje nie umiejąc przewidzieć nawet konsekwencji.
wspaniale przeprowadzone zajęcia pokazały mi jak ta jedna decyzja zaważyła na kolejnych latach.
Ostatnio powiedziałam znajomemu, że ma nie przerobione wewnętrzne dziecko, że jest bardzo skrzywdzone, smutne i krzyczy o uwagę. Powiedziałam mu nawet na przykładach jaki ma to wpływ na jego obecne życie. Stwierdził, że to jakaś abstracja, jakieś gadanie rozwojowców z ery dzieci kwiatów, że ma niewiele wspólnego z prawdziwym rozwojem, czyli Świadomość, Świadomość, Świadomość.
Co mu z tej świadomości wychodzi? No comments.
Chwilkę przed wyjazdem miałam fantomówkę. Była krótka, ale ruszyła tyle emocji, wspomnień, aż uryczałam się jak bubr.
Ja rónież ukochałam moje maleństwo we mnie. Utuliłam i dałam dużo uwagi. To przecież takie ważne, aby uwolnić się od tego poczucia skrzywdzenia, gdy byliśmy mali.
Świadomość tego, jak ogromne znaczenie ma uleczenie wszelkich smutków z dziecińśtwa czasem mnie przeraża...-bo tyle jeszcze tego siedzi w środku. Spraw, które nie chce się pamiętać, do których nie chce się wracać, których nie chce się znać. A jednak wciąż mają wpływ na nas jako dorosłych już ludzi. Im więcej oporów tym trudniej.
Przepraszam kochana, że na Ciebie krzyczałam, gdy chciałaś płakać, przepraszam, że zaciskałam paznokcie na palcach, aby bolało, aby skupić się na bólu ciała a nie serca. Przepraszam, że krzyczałam na Ciebie, że chcesz płakać, przepraszam, że zaciskałam zęby i nie pozwalałam Ci na to. Przepraszam, że zagłuszałam w sobie Twój krzyk, Twoje potrzeby, Twoje zdanie. Przepraszam, że potrzeby Twoje były dla mnie mniej ważne niż potrzeby innych ludzi. Przepraszam, że pozwalałam abyś marzła na mrozie, przepraszam, za kultywowanie nie-czucia. Przepraszam, że nie dawałam Ci mojej uwagi, że oceniałam wszystko co robisz. Przepraszam, że Cie nie przytulłam, przepraszam, że nie dałam Ci ciepła, przepraszam, że Cie zostawiałam samą, że nie dałam Ci nic oprócz ciemności, samotności, zimna, pustki. Przepraszam ukochana. Przepraszam, że nie zaspokajałam Twych podstawowych potrzeb; potrzby mówienia, ciepła, jedzenia, czystości, porządku, harmonii.
Kochana, daję Ci już teraz moją uwagę. Czego potrzebujesz?
Daję Ci to.
nanii 2006-03-13 10:15:26
kochane Maleństwo - ciąg dalszy
Myli się człek, sądzący, że po 9 dniowych zajęciach wszystko wraca do starego. Hehe. Nie ma mowy.
Wciąż wychodzą moje emocje w kwestii wewn dziecka. Oczywiście tym razem pozwalam na to. Dzieją się naprawdę różne rzeczy. Zaraz przed wyjazdem z Bardo Basia zrobiła mi jeszcze fantomówkę na zęby, gardlo, trzecie oko i uszy. To było króciutkie, ale spowodowało to gamę emocji związanych z moim wewn dzieckiem. Kontakt był cudowny. Upłakałam się jak smok. I nadal to robiłam przez kolejne kilka godzin, lecz nie ze smutku, ale z napływu emocji ukrytych i zakopanych przeze mnie, aby tylko nie słyszeć płaczącego dziecka we mnie, aby tylko nie pozwolić mu płakać. No i sie posypało. Ale ten uzdrawiający proces wcale się nie zakończył. Na następny dzień po obiedzie ponownie zaczęły boleć zęby- mocno. Powahalam ATL'em. Trochę pomogło. Mielismy ze Słonkiem jechac na miasto i ja chcialam aby (blebleble - malo ważne) i tupiąc nogą kopnęłam niechcący z całej mocy w drzwi.
Ból był tak ogromny, że zaczęłam płakać. To nie był zwykły płacz. Ale taki totalny. Nie wiem czy pamiętacie jak byliście mali, to gdy płakaliście, to płakało całe ciało. No i to właśnie takie coś sie stało. To bylo cudowne :) Naprawdę!!
Energia jaka się wytwarza podczas takiego ciosu szuka ujścia. Tak samo jak podczas silnych emocji.
Zazwyczaj jak się walnę w łokieć albo kolano, to przeklne sobie i reszte energii stłumię w sobie, powiedzmy, przełknę ten ból. I nie pozwalam temu wyjsc. A dziecko male tego nie robi. Małe dziecko ten nadmiar energii wyrzuca poprzez płacz. Całym ciałem to robi.
A Słonko podszedł i zaopiekował sie mną. I ja mówię, że uderzyłam sie w kolanko, a on mówi: "tak" ... - To było niesamowite doświadczenie. Gdy małe dziecko się uderzy, albo coś mu się stanie, nie mówić "no już, cichutko, ciiii, cichutko" albo "nie martw sie, zaraz przestanie boleć" albo "do wesela sie zagoi" itp, tylko powiedziec "Tak, uderzyłaś się", albo "tak, widzę, że cię boli" i ukochać.
No i to co zrobiła moja miłostka totalnie pozytywnie i uzdrawiająco uleczyła tę część małego stworzenia we mnie.
Wiem jedno. Coś dalej siedzi w tym kolanie, bo dziś też dało o sobie znać... Ciekawe. A dlaczego by nie skorzystać z narzędzi jakie mam? A powaham sobie :) Zobaczymy co jeszcze wyjdzie :)
nanii 2006-03-14 21:59:21
... Właśnie doszło do mnie, że jak mam przytkane 3cie oczko, to jestem jakaś taka z deko bardziej - mądra.
Ale od początku.
Kiedy byłam w Szkocji, pracowałam w sklepiku pewnym. I czasem wracałam pognieciona stamtąd. A jak się pomodliłam o ochronę, to nagle dostałam kataru i zatkało mi się trzecie oczko. Zdaje się, że to była ochrona przede mną samą. Działało. Nie podłączałam się pod tych ludzi, aby ich zrozumieć (ach ten akcent), nie starałam się spełniać ich oczekiwań itp. Po prostu. Słuchałam co mówią, po prostu, spełniałam swoje obowiązki. I nie ściągałam na siebie ich syfu, wzorców, energii przez tą czakrę itp.
Mam całkiem "ładnie" rozbudowaną tą czakrę. To daje mnóstwo możliwości (jasnowidzenia itp) ALE
jest to tez zmorą.
bo.
Ja, z moimi wzorcami, zamiast rozwijać cudowne możliwości jakie mam, to wykorzystuję je do tandetnych rzeczy.
"Wchodzę" komuś do główki i sprawdzam co chciałby usłyszeć; jak ułożyć zdania w jakiej formie, aby on zrozumiał o co mi chodzi i aby ( o zgrozo! ) łyknął to. Totalne NLP :( (albo wróżka hehehe) To smutne i nie ma sie czym chwalić. (pracuję nad tym) I okazuje się, że w momencie, gdy mam zatkane 3 oczko (ale tylko ono) to normalnie naprawdę jestem...no... - mądra.
Bo mówię to co ja myślę, to co ja wiem, to co do mnie przychodzi, ale nie przez 3 oczko.
Wiecie, chyba czas docenić co się ma swoje. Niezależnie od tego jakie to jest, jakiej wielkości i nawet jakiej jakości, to danie uwagi temu jest naprawdę istotne. Dobra. Gadam oczywiste rzeczy. I co z tego? Czasem jesteśmy daleko od najbardziej oczywistych rzeczy.
nanii 2006-03-22 22:02:44
Wspaniałe doznanie i weryfikacja tego, że rozwój duchowy działa. Jestem szczęśliwa, wiecie? Ja, dorosłe dziecko alkoholika. Teoretycznie, powinnam stworzyć podobny związek, podobną rodzinę jak u mnie w domu "rodzinnym". Jednak nie to było mi pisane ;) Afirmacje, medytacje, kontemplacje, modlitwy, i te wszystkie rzeczy, których się używa, aby w życiu było lepiej - i pomogło. Tworzę harmonijny związek z cudownym partnerem, mieszkam w pięknym mieszkanku, pieniążków nie brakuje, wręcz z każdym dniem przybywa coraz więcej, jeżdżę sobie na wczasy dwa razy do roku, spełniam się jako kobieta, osoba, partnerka, ja. Brak mi może czasem ludzi. Bardziej zróżnicowanych ludzi. Częstszych relacji z nimi, ale nie jest to niezbędne na teraz. Dobrze mi. Po prostu mi dobrze. Jeśli coś mi wywala, to trwa to najwyżej dzień. Czasem się irytuje, że to tak króciutko trwa. "Bo inni mają inaczej. Bo jeśli komuś jest trudniej i dłużej, to jest to fajniejsze". (ciągła zachłanność na emocje i akceptacje otoczenia, która podobnie jest na takie coś zachłanna). I w takich chwilach sobie uświadamiam, że przecież afirmowałam sobie, że rozwój jest łatwy, że praca nad sobą jest łatwa, że uwalniam się od wzorców męczenia się, wysiłku, presji... I to chyba dobrze. Chyba, bo czasem jestem sama. Nie dokładałam sobie, że chcę spotykać ludzi harmonizujących ze mną, którym również jest łatwo, którzy już nie podkładają sobie kłód pod nogi z ogromną determinacją, którzy już kochają i szanują siebie - i wiedzą co to znaczy. Zapomniało mi się. Owszem, ci nieharmonijni odeszli, ale nie przyciągnęłam nowych. Zapewne z własnego wyboru. A że przy okazji mam wzorce samotności, no to wszystko się połączyło. Dobrze. Zmienię to. 9-cio dniowe spotkania z ludźmi, którzy już nie sabotują swojego życia dwa razy do roku to za mało. Raz na jakiś czas spotkanie z kimś... - nie o to mi chodzi. Nie o coś takiego. Inaczej. Hm. Pomyśle nad tym. Zmienimy to. Bo ja już nie chcę sama (ach te decyzje podjęte podczas porodu). To tyle na dziś. Namaste
nanii 2006-03-26 17:05:27
Jestem terrorystą. Normalnie zaskoczenie. Odkryłam dziś (zostałam poinformowana) , że mam silną osobowość (!), że ludzie robią to co chcę i grają w moich bajkach, a jeśli nie, to wybieram sobie innych ludzi.
Hmm. No ja wiem, że tworzę moją rzeczywistość. Jestem tego w pełni świadoma i korzystam z tego. Ale terrorysta? To chyba osoba, która narzuca innym swoje zdanie, a ja wyrażam moje zdanie i słucham jak inni mówią swój punkt widzenia i akceptuję fakt, że ktoś może mieć inne zdanie. (Co najczęściej takiego kogoś wpienia, bo on chciał się ponaparzać ideologiami, a ja stwierdzam, że możliwe, że ona ma rację). hmmmm, akceptuję, ale... jestem terrorystą? A ja zawsze uważałam, że mam wręcz słabą osobowość, że hmm..... w sumie, to nie lecę jak wiatr zawieje, tylko idę wtedy, gdy wiatr wieje w tą stronę, w którą ja akórat się wybieram, chyba, że po prostu nie wiem co w danej chwili robić .... hmmmm. Ale ze mnie Łosica :( Ale czy to coś złego? Czy to coś nie właściwego, że świadomie kreuję to czego pragnę? Jak to ktoś stwierdził, mam wysoką zdolność NLP :/ Kurde... nie wiedziałam, że można to nazwać terroryzmem.
Ja mam silną (ukrytą) osobowość?
Hmmmm, jak się w to zagłębiam... - to się chyba tego przestraszam. Moja miłostka powiedziała mi, że czasem jak widzi mnie jak się zachowuję wśród niektórych ludzi - to aż go to przeraża, bo on mnie zna od zupełnie innej strony (no bo ja się czuję przy nim bezpiecznie i nie zamykam się na 48 spustów). To tak jakby nagle zobaczył całkowicie obcą mu babeczkę z zupełnie innym charakterem. Wtedy (jak to określił) głos mi się nawet zmienia. Hm. Muszę się nad tym zastanowić.
nanii 2006-03-28 23:26:00
i wiecie co jeszcze? Byłam dzisiaj na jodze :D Ale było milutko. Jaka jest różnica między tym, gdy ćwiczę sama, a gdy ktoś prowadzi zajęcia? Zajęcia trwają o pół godzinki dłużej :D No i może jakoś czuję tak, no, fajnie jest gdy jestem na sali z ludźmi, którzy chcą tego samego :) Tak myślę :)
I chyba jest większa mobilizacja, bo karnet jest ważny przez 4 tygodnie :) i fajnie by było go zużyć :) Ale się cieszę normalnie :)Jak wyszłam to miałam problemy aby chodzić krzywo po tych zajęciach :) Tak samo jak czasami po aerobiku :) Ale tu jest mniej wysiłku i mniej pocenia :) A i tak rezultat ten sam :D
Siuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper :)
nanii 2006-03-28 23:33:06
Chciałam jeszcze jedną rzecz powiedzieć. No bo ja wczoraj miałam hiper mega smutną i w ogóle nie fajną wywalankę. No. Aby nie było. Nie jestem oświecona. Wywala mi też. Jeszcze.
:P
ale już się z tym uporałam. No.
nanii 2006-03-28 23:38:11
Wiecie co?
Mam cel.
Chcę umieć wykonać wszystkie asany jogi poprawnie.
Od czterech dni ćwiczę (ciekawe jak długo potrwa ta sumienność) ;) i widzę juz rezultaty. (Owszem ćwiczyłam już kiedyś, ale nigdy codziennie. Raczej tylko wtedy, gdy bolały plecy, mięśnie rąk czy nóg).
Oczywiście jeszcze daleka droga przede mną (muszę chociażby zchudnąć trochę, bo niektórych asan to po prostu nie wykonam z powodu mojego kochanego brzuszeczka).
Ale uda mi się.
Piszę to dla potomnych :)
A raczej dla siebie.
Że jest coś czego naprawdę chcę. I uda mi się.
A co jeśli pomimo moich starań się nie uda?
Nic nie szkodzi - pod warunkiem, że będę miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby w bezpieczny sposób i z szacunkiem do siebie, to osiągnąć.
nanii 2006-03-31 14:30:32