Nie wiem skąd i dlaczego, ale wystarczy niewielka moja uwaga na 3.oku aby zaczęło ..,no,....coś. Nie wiem co. Czy w tym momencie podłącza się pod coś, czy się otwiera...,nie wiem. Czuję je jako bardzo fizyczne odczucie. Jako wir powietrza, przy dłuższym skupieniu ten wir, wwierca mi się głębiej w czaszkę. Ostatnio doszedł do połowy głowy. Wiecie jakie to dziwne uczucie mieć przeciąg w czaszce? (hehe) ;)
Po pewnym czasie nie potrafię już tego wyłączyć. Zaczyna boleć głowa. Nie, nie głowa, dokładnie 3.oczko. Tylko o większym promieniu. W takich chwilach przydaje się kawa (bleeeeeech- naprawdę jeszcze 10 miesięcy temu nie uwierzyłabym, że to powiem. Byłam kawowym królem i nadal potrafię zrobić kilka rodzai kaw :o)), lub czekolada, aby zamknąć te otwarte wrota. Gdybym tylko wiedziała jeszcze o co chodzi? Czy ja coś rzeczywiście ściągam i czy to mi przypadkiem nie szkodzi!
Z drugiej strony, nie wszystkie "zamykacze" działają. Jak jestem w domu rodzinnym (ludzie palący-brrrr), to dzieje się coś zgoła innego. Czoło swędzi (w wiadomym miejscu) i chorcuję je, aż się robi czerwone. A po pewnym czasie czuję ścisk na całej głowie i jedynym warunkiem, aby nie zwariować to napicie się kawy lub zjedzenie czekolady. Wtedy wszystko przechodzi.
hmmm.... oprócz ostatniego razu. A kurde! Ja już nic nie wiem:/
Wie ktoś co to i co się z tym robi?
Od takich przeciągów można się przeziębić ;)
nanii 2006-06-02 10:32:11
odnalezienie przyczyny, ale nie skutku
Już wiem co mogło być przyczyną tej wichury. :) Ostatnio ćwiczyłam pewną pozycję jogi. Nie na zajęciach, tylko w domu, bo chciałam, bo moja siostra ją robiła, bo ja robiłam jak byłam mała. (na zajęciach w grupie podstawowej nie robimy jej, bo jak się później dowiedziałam, może być niebezpieczna pod względem energetycznym jak i fizycznym). No i później zapytałam Agi (moja joginka) co ta pozycja daje i jedną z rzeczy było otwieranie się trzeciego oczka. ehhh. Oczywiście nie poleciła mi robienia jej (bo sama moge sobie coś zrobić itp, blebleble - moje ego podniosło rwetes - ehhh, ten brak pokory. Postanowiłam ją trochę posłuchać, choć niechętnie :P A to wszystko po dzisiejszym śnie, gdzie podjęłam decyzję, aby samemu tego nie robić:/ Choć przyznam, że mam ochotę. Trzecie oko mam otwarte w prawie 50% I jazdy z przeciągiem w tej części to nie jest nic nienormalnego, dopiero kilka godzin po tej pozycji, zaczęła się zawierucha i doszła do wnętrza głowy. Dlatego mnie to zaniepokoiło. Na następnych zajęciach się dopytam :)
nanii 2006-06-03 11:28:21
Ale cudoooownie :) Poszliśmy na daleeekie zakupy pieszo i złapał nas deszcz w drodze powrotnej :D Ale cuuudooooownieeee :D
Mokrzy, oczyszczeni, żeścy i szczęśliwi szykujemy się do ciepłych tościków z czosnkiem i herbatki z miodkiem :D
...Pięknie jest :D
[uradowana]
nanii 2006-06-06 18:13:15
dobra, z inspiracji znajomego piszę:)
Dziś byliśmy na jodze :) i pomerdały nam się dni:) w ten dzień, na tą godzinę, zajęcia były prowadzone dla średnio zaawansowanych :) No i nasza joginka powiedziała żebyśmy zostali, że już czas, że damy radę, i że ewentualnie nas wyniosą ;)
No i zostaliśmy
Było suuuuuuuuuuuuuuuuper :D
Same plusy:) Okazuje się, że wcale tak źle nie jest ze mną ;) radziłam sobie całkiem dobrze :) Byli ludzie, którym wychodziły jedne pozycje lepiej, inne gorzej, więc nie czułam się jak kompletnie nie przygotowana babeczka. Okazało się, że świetnie radzę sobie z wszelkimi pozycjami, gdzie ważna jest równowaga, oraz gdy potrzebny był wysiłek fizyczny :) i wiecie? Udało mi się zrobić pozycję fajową, która mi sprawiała trudności na podstawowym a teraz zrobiłam i to bez problemu. Paradoksalnie okazuje się, że przygotowanie do zrobienia tej pozycji było trudniejsze i nie robi się tego w ten sposób na zajęciach dla początkujących ;) a teraz podeszliśmy do tej pozycji od innej strony i mi się udało :)
Podjęłam decyzję, że będę przychodziła od następnego karnetu na średnio zaawansowany system :) Bo tam robią tą pozycję na oświecenie ;) co ostatnio spowodowała takie zamieszanie z moim 3. oczkiem *:) hihi
nanii 2006-06-07 23:27:26
jak wiele osób jest gotowych zrezygnować z ukochanego partnera na rzecz Boga? (rozwoju, medytacji, kontemplacji, kreacji)...
conajmniej dwie.
nanii 2006-06-10 21:28:34
z babeczką, którą kiedyś ukochałam. Czas jaki nas dzielił był bardzo długi :) Odczucia były różne. Z jednej strony miałam wrażenie, że jest osobą, która mieszka o tu, za rogiem i właśnie się widzimy, a z drugiej brak było mi wspólnej linii. Obie się rozwijamy, obie w swoim własnym zakresie, w miarę swych własnych możliwości. Zdarza się jej upaść, zaniżyć wibrację (podobnie jak i mi), ale wypala krok po kroku swoją karmę. I to widać. Obie idziemy w tym samym kierunku-w stronę światła, jednak odkąd nasze drogi się rozdzieliły zaniknęła nasza świadomość odwiecznego połączenia Dusz. Nasze Dusze się nie zmieniły- są wciąż te same i to dlatego nadal ciągnie nas do siebie. Jednak, z każdym rozdzieleniem uczymy się nowych otoczeń, sytuacji, ludzi. Jeden cel inne drogi. Chcąc nie chcąc przesiąkamy daną atmosferą jaka jest wokół nas, energiami i myślami, jesteśmy pod wpływem lokalnej astralnej myśli. Żyjemy obecnie w innych światach, w innych społecznościach, krajach. Obie uczymy się, wzrastamy, upadamy, odkrywamy i wznosimy się. Te wszystkie składowe tworzą w jakiś sposób nas samych, dopóty dopóki nie nauczymy się czerpać Boga w Nas. To TA Istota w nas sprawia, że chcemy się spotykać, ale te "składowe" nie pozwalają się połączyć i chwilowo znaleźć swobodną, wspólną nić porozumienia.
Spotkanie było króciutkie, przez taki okres trudno jest tak od razu na nowo stać się ponownie osobą otwartą, trudno jest od razu znaleźć tę wspólną nić. Ale znajdziemy. To co zbudowało się na dobrych fundamentach nie da się zburzyć odległością czy czasem. Wydaje mi się, że chciałabym po prostu znać ja znowu...., z pewnością teraz jest inna, a raczej "składowe" są inne. I ok, akceptuję to, spoko, super. Moje też są inne. Ale Jej Dusza jest mi bliska. Będziemy miały wkrótce więcej czasu dla siebie :) więcej dni :) i jeśli obie tak poczujemy to damy sobie uwagę, damy sobie życzliwość i zrozumienie. A jeśli nie? hmmm...
No i co z tego? W sumie wybieramy i tak najlepsze drogi dla nas samych, nie muszą to być te same :) I tak cel ten sam. To przynajmniej tam z radością się ukochamy :D
W sumie mam to gdzieś. Dla TEJ części Ciebie (samodzielnej, mądrej, genialnej, życzliwej, ciepłej, dziecięcej, inspirującej, boskiej, kochającej) zawsze, zawsze, z radością będę przebywała przy Tobie:*
nanii 2006-06-16 11:45:45
Kochani, dziś (właśnie godzinkę temu), upiekłam ciasteczka :) Nie znam ich nazwy, więc już jakiś czas temu nazwałam je "ciasteczka dobrych myśli" :) A to dlatego, że jak się ugryzie takie ciasteczko to od razu przychodzą do głowy dobre myśli :D
To jest naprawdę pyyyychotka :)
A jak moje Słonko spróbowało małego kęsa to dobre myśli wywołały w nim falę wzruszenia :) i przez to we mnie też :)
:D
Zaczynam rozumieć harmonię między Bogiem, mną i materią :)
nanii 2006-06-18 22:21:26
Postanowiłam podzielić się przepisem na "ciastka dobrych myśli" :) A co, tak dla potomności
Po pierwsze, aby upiec TE ciastka należy robić je z chociaż jedną dobrą myślą (nawet taką, że "Kurcze, ale mam doła, ale z szacunku do siebie, chcę sprawić sobie przyjemność i dlatego je robię") :) Można też z mnóstwem dobrych myśli robić je dla kogoś :)
UWAGA
Kiedyś robiłam je bez ani jednej dobrej myśli. Były paskudne. nie wyszły :/
A wczoraj, z tego powodu, że nie miałam wagi, to robiłam wszystko "na oko" ;) i dodałam mnóstwo dobrych myśli :) i to najlepsze ciacha jakie mi wyszły :)
No to zaczynamy
nanii 2006-06-19 09:53:10
Nie ma już zagubienia, tęsknoty i samotności jaka często towarzyszy UA. Ty tu jesteś.
...Już o Tobie nie zapomnę
nanii 2006-06-23 21:51:17
Your mission is the luminous path that you follow, no matter how dark the night around you.
nanii 2006-06-23 21:52:54
mam malego 9-letniego demonka w domku :) No dobra, nie jest juz opetana. Kurcze, tak naprawde, to dalam sie wplatac w banalne "rodzinne" gierki. "ciocia, ciocia, ciociuuuuu moge do ciebie przyjechac na wakaaaaacjeeeeeeeee, mogeeeeee?". Bylam oporna. I wkoncu "SPRZEDANE". Sprzedalam swoje 5 dni 9-cio latce. Juz zaliczylysmy dwie r o z m o w y, podczas ktorych dociekalam skad jej lzy. Za pierwszym razem stara bajka "bo ty bardziej kochasz G". :/ Pogadalam, tym razem mam nadzieje, ze skutecznie. (ehhhhhh, nigdy wiecej nie bede mowila nikomu, ze jestem avatarem Boga/Bogini i koniec z obietnicami!!!!!!!!! )a druga kwestia to bylo male spiecie (juz pierwszego dnia!!), takie ogolne. Moj blad. Przepraszam. Nie ma usprawiedliwien. (no dobra, mam usprawiedliwienie, ale chyba na pewnym poziomie to troche smieszne zwalac wine na zewnetrzne czynniki).
Tak ogolnie czasem nie jest zle. Nawet ok, mam z kim pograc w rozne gry. Ale czasem, gdy potrzebuje chwili samotnosci...brak mi jej. Oby do piatku. To tylko kilka dni.
to zbyt wiele dni. Gdyby jeszcze nie bylo tak upaaaalnieeeee!!!
nanii 2006-06-26 18:42:34
dobra, żyję :)
Nie jestem padnięta ani wyczerpana - chyba że od gorąca :D
Dziecina jak to dziecina. Ważne, że już nie opętana. Czyli normalka. Pomogła podjąć mi decyzję. Zero dzieci w tym życiu. To są istotki, którym należy poświęcać czas/uwagę/energię dopuki nie nauczy się ich czerpania energii z nich samych. Często ludzie zatrzymują się na etapie czerpania energii z innych ludzi. Z tąd biorą się gry i zabawy dorosłych ludzi. Całe DDA też :D
Ale dopuki dziecko nie będzie nauczone czerpać z innego źródła niż inni ludzie (często rodzic) to pożegnajmy się z wolnością :)
Na początku to zrozumiałe, że dziecko nas potrzebuje.
Chciałam więc powiedzieć, że nie jestem ochotna na taki krok. Musiałabym naprawdę kochać mocno duszę, którą miałabym urodzić. I to musiałby być świadoma decyzja.
A ja świadomie mówię NIE :)
Moją energią chcę się świadomie dzielić ze mną i moim partnerem. Bo kocham, bo chcę, bo sprawia mi to radość. I wiem, że jeśli któregoś dnia nie będę chciała dzielić się tą energią, bo nie będę miała ochoty, bo będę miała spadek energii, czy co tam kolwiek innego, to mój partner z tego powodu nie dozna uszczerbku ani na zdrowiu fizycznym ani psychicznym, a w przypadku dzieci to bywa różnie.
Dzieciom mówimy stanowcze NIE :)
nanii 2006-06-27 23:34:12