wybywamy z moim Słonkiem do jego rodziców o_O Troszke miałam jakiegoś lęka zostania sam na sam z panią o srebnych włosach :) ale pomyślałam, że dam rade i że ja ją nawet lubię :) Pana wąsacza również ;)
No to uspokojona dowiedziałam się, że będzie też siostrA O_0 aaaaaaaa!!!
No tego przeboleć już nie mogę. Mam stracha. hehe. Mam stracha przed nie znajomością społeczno poprawnych zachowań, a SiOsTrA jest ich wierną strażniczką. No i się jej normalnie lękam :/
G obiecał, że nie zostawi mnie samej bez mojego wyraźnego sygnału :) No to jest jakaś szansa, że przeżyję ;)
nanii 2006-10-04 18:00:01
Przeżyłam. Były momenty totalnej trzęsawki strachowo lękowej (podczas rozmowy z SiOsTrĄ) ;) Ale ogólnie było dobrze. Rodzice G. są ok. Sami może troszkę zestresowani :D ale było bardzo miło. Serio serio.
SiOsTrA mnie zaskoczyła. Dużo zmian w niej zaszło. Może to miłość ;) (jej do partnera - nie do mnie :D )
Nawet pogadałyśmy sobie chwilkę :) Może nawet trochę dłuższą :) Miło było chociaż się trzęsłam po tej rozmowie:) Czasem strachy są mniejsze niż się nam wydaje :) a czasem znacznie większe :)
Czułam tam ogromny ból głowy. Jakby coś mi na nią siadło i nie chciało puścić. G też to czuł. Dopiero jak się kawy napiłam (czyli pod koniec dnia drugiego) to usypiając jeszcze był ból, ale rano już nie. Hm...
Cieszę się, że już wróciłam. Wydaje mi się, że coś nie tak jest z tym domem heehhh.
Ale mam zdobyczne trzy pycha przepisy :D
Miałam tam też jeden bardzo ważny sen. Już myślałam, że cała noc stracona (na wiercenie się i brak umiejętności snu:) ) a tu się rano budzę i może trochę zmęczona (sic!) ale z niesamowitym snem na temat opiekunów duchowych i błogosławieństwa od nich :) To był bardzo miły sen :) Chociaż miałam ich tone tamtej nocy :D
Języka nie musiałam nikomu wystawiać, ani za bardzo się pilnować (widelce, noże i te inne;) ) Udany wyjazd. Z chęcią widziała bym się raz jeszcze z panią o srebrnych włosach, dzięki której widziałam negliżowe zdjęcia G ;) jak był mały (hehehehe-mały;) ) i jadłam pycha ruskie pierogi :) również z panem wąsaczem mogę się ponownie spotkać. Prosty człowiek z otwartym sercem :), nawet siorka jest ok. Ale nie ten dom.
nanii 2006-10-08 16:57:03
modlitwy, kreacje, cele - ukierunkowanie
Czasem modlitwa tak po prostu o to co najlepsze to wygodnictwo. Modliłam się w kwestii pracy. O ogół. No i dostawałam różnorakie propozycje z różnych dziedzin, jakby ktoś naprawdę chciał mi dogodzić. Ale za każdym razem twierdziłam, że "nie, bo:..." No i czekałam dalej.
Wsparcie wsparciem, ale miło jest konkretnie ukierunkować, w którą stronę ma iść energia. Bo inaczej nawet jeśli dojdzie do kreacji, to i tak zawsze dajemy sobie swobodę, aby pogrymasić. Kreuje się, aby był spokój. Aby zagłuszyć poczucie winy, że gdzieś tam w głębi jest niechęć do spełnienia kreacji. ehh.
No i ukierunkowałam. Na konkretną rzecz, konkretne miejsce. A co tam. IIIIIIII
i nie wiem jeszcze nic:)
Wczoraj modliłam się o to, aby dostać tam pracę na takich i takich warunkach. A dziś się dowiedziałam, że właśnie rozpoczęli nabór.
Zobaczymy. Niech się dzieje. Teraz już się nie boję. Chcę zarabiać pieniądze. Bo mam konkretny cel. Konkretne marzenie. I zrealizuję je. :) Świadomi Stwórcy tak mają - są skazani na sukces ;)
nanii 2006-10-16 18:36:37
moja ukochana..., ta, przez którą miałam wątpliwości czy przypadkiem nie jestem less :)
Ciepła, mądra sercem, uzdolniona. Coś mi się zdaje, że moje uwielbienie jej jest wynikiem jakiś praktyk w przeszłości. Z pewnością do odliczenia. Jeśli się odliczy to przynajmniej jest szansa, że nadal będzie mi bliska, ale nie koniecznie ze ślepego zauroczenia :) Jak kolwiek.
Miałyśmy kiedyś wspólną sesję. Na nasz wspólny temat. No cóż. Nadal twierdzę, że jest moją ukochaną. Zobaczymy. Może przyjdzie czas, gdzie nasze wzajemne uwielbienie siebie się jakoś uzdrowi:)
Niestety tak się poplątało, że rozeszłyśmy się. Coraz mniejsze porozumienie. Zero kontaktu. Później Szkocja - smutek, żal i co tam kto może dołożyć smutnego.
Ale nie potrafiłam jej skreślić całkowicie. Nie potrafiłam o niej zapomnieć. Wciąż jakoś zdarzały się okazje, gdzie jak teraz na to patrzę, były okazjami do uzdrowienia naszej relacji. Nie skorzystałam z nich. Ani razu.
...aż do teraz.
Trafiła się okazja i nie dałam już rady, aby nie zacząć wyciągać to co mnie gniotło, to co powodowało ten smutek i pretensje. I zaczęłyśmy rozmawiać. I udało nam się. Udało nam się to poukładać. Udało nam się wyjaśnić i spojrzeć na to inaczej. Udało nam się to uzdrowić.
Odzyskałam ją. I już nie stracę.
Zaczniemy od nowa. Od początku. Na nowym poziomie. Nowy lewel. Wyższy.
Kocham Cię - ukochana Duszo
nanii 2006-10-16 18:57:23
dziś mam dobry dzień.
Odzyskałam ukochaną sprzed lat (tudzież z przed wieków - jak kto woli), ugotowałam pycha zupkę grzybową z makaronem ryżowym [mlask] i ugościłam SiOsTrĘ (tak, tę samą) G, i ich mamę. Było bardzo miło i życzliwie. Cieszę się, że nas odwiedziły. Chociaż przyznam, że szybkie sprzątanie (tzn. chowanie tego co może być schowane i nie musi być na wierzchu - do zapamiętania: nie otwierać szafki na dole), przysporzyło troszkę zamieszania, ale całkiem pozytywnego :)
Dziś też dowiedziałam się ciekawych rzeczy na temat działek budowlanych w Miasteczku [jupi] oraz mieszkań do wynajęcia :D Czuję się usatysfakcjonowana :)
No i jeszcze dziś odwiedzi nas jeszcze jeden gość, no i w ogóle dzisiejszy dzień był bardzo miłym dniem :) I co cudowne - jeszcze się nie skończył [huraa]. Jeśli taki stan można osiągnąć przez codzienną (tudzież cowieczorną) modlitwę, to ja się piszę :)
nanii 2006-10-16 19:05:55
a czasem człowiek czeka tylko na jedno słowo. Jedno małe tak wiele znaczące słowo. Przepraszam. Żadne inne nie jest ważne. Żadne inne dobrotliwe i życzliwe uśmiechy. Żadne wyjaśnienia i wytłumaczenia. Tylko przepraszam. Potrafi uzdrowić wszystko co nam nie pasuje i nas gniecie. Potrafi tak szybko wszystko naprawić.
Ja też czekam na takie słowo. Reszta to pięknie dobrane iluzje.
nanii 2006-10-19 09:28:42
ależ miałam smutny sen. Nie chcę go tu opisywać, bo był zbyt wyrazisty. Powiem tylko, że płakałam przez sen, aż mi się nos zatkał i nie mogłam oddychać i wtedy się obudziłam. Ale nie przestałam płakać.
Wiem, że sen przyszedł do mnie w formie symbolicznej. I mam nadzieję, że będę przygotowana na te wydarzenia.
nanii 2006-10-19 09:33:13
czwarta noc z rzędu z porypanym snem. Trzecia noc, kiedy budzę się w okolicach 3 nad ranem, druga noc, kiedy budzi mnie koszmar i płaczę, tudzież szlocham.
Co jest?
Co to ma kurna być?
O co chodzi z tymi koszmarami?
I to nie jakieś zewnętrzne byty czy coś. Nie tym razem. Tylko moje, własne strachy i smutki. Żyje w jakimś niewyobrażalnym stresie. Nerwica narazie zeszła z żołądka, więc to nie do końca ona. Ale serducho mi nawala, za każdym razem jak się budzę.
Boję się. Po prostu się boję.
Wiem, że mam stresa z kilku tam przyczyn i czuję poplątanie. Ale żeby aż tak? Przecież się można kurwicy nabawić przez to.
nanii 2006-10-21 09:42:15
W sobotę spotkałam się z ukochaną osobą :) Nagle się okazuje, że tych ukochanych jest znacznie więcej niż jeszcze 3 lata temu :D I dobrze. Odkąd odkryłam jak ważni mogą być i są inni jako całość, jak ważni i jak wiele możemy sobie zaoferować i osiągnąć coś będąc razem, jako jedność, to wyszukuję, odnajduję i ukochuję coraz to większą liczbę cudownych istot. Często zdarza się, że jedna osoba różni się od drugiej. Różni, ale tacy sami. Połączeni bardzo subtelną nicią porozumienia. Jak to wszystko się ładnie łączy ze sobą :) Nie zatracamy indywidualności, ale widzę jak jest pewien rodzaj wspólnej energii, wspólnego czegoś co dzięki temu, że pozwalamy sobie na połączenie i nie walczymy z tym, daje nam siłę i moc do kreatywnego działania, do stwarzania, do olśnień, do podnoszenia wibracji. Kiedy się tak podłączyć do tej Wspólności, to można osiągnąć niesamowite rezultaty w życiu. Wszyscy funkcjonujemy jak jeden organizm. Każdy z nas jest jakby inną częścią ciała - ręka, noga, brzuszek, głowa, włosy, czasem są jednostki podobniejsze do siebie i tworzą razem głowę (bo ktoś jest nosem a ktoś okiem), ale i tak funkcjonują tylko dzięki całemu połączeniu ciała w jedno. I tak patrzę na tych ukochanych :)
Wszyscy osobno, ale razem.
Spotkanie przebiegło tak jak powinno. Może z tą małą różnicą, że było trochę krótkie. Przecież tak naprawdę nie rozmawialiśmy w taki sposób od ...hmmm, ponad roku? To nic. Cenię każdą minutę, każdą chwilę ciszy i obecności, każde słowo i uścisk jaki był. :) Zapamiętane i docenione.
nanii 2006-10-23 12:11:08
po radosnej i bardzo owocnej sobocie, sny miałam ok.
Wiem skąd się wzięły poprzednie. Miały jedną wspólną cechę. Moje poczucie winy. A im bardziej wiedziałam, że dana jednostka mi przebaczyła tym bardziej winna się czułam, bo nie doświadczyłam jeszcze kary, bo one mnie nie zamierzają karać. (Dinuś i MC :) )
Więc skoro tak jawnie to wychodzi to zabrałam się za przebaczanie sobie. Okazuje się, że poczucie winy jest największym czynikiem ograniczającym i zaniżającym nasze wibracje i nasze chęci do działania do stwarzania. Wina i kara. hmm.
Niestety, dzisiejszej nocy znowu był sen, który mnie dręczył. Nie było tym razem poczucia winy. Nie wiem do końca jaki rodzaj emocji tam dominował, o co chodziło PS, ale pewnie się zorientuję za jakiś czas :) ostatnio zajęło mi to dwie noce, ciekawe jak szybko będzie tym razem :)
No cóż, skoro PS wybrała ten rodzaj komunikacji, to narazie go uszanuję. Ale tylko przez jakiś czas, bo sen chyba powinien służyć regeneracji a nie dręczeniu ;)
nanii 2006-10-23 12:22:26
wstać czy męczyć się z zaśnięciem?
właściwie to już 4 rano. Ale wstałam po 3. Dziwne. Nie wiem czemu się już wyspałam :) Ok, poszłam dość szybko spać, ale miałam wrażenie, że aż do momentu jak moja miłości nie przyszła, to ja tak naprawdę nie spałam, jakby wszsytko było na podglądzie.
Romcio kiedyś mówił, że we śnie bardzo ważne jest najpierw rozluźnienie a później dopiero następuje regeneracja. Jeśli przed snem człowiek się rozluźni to sam sen nie będzie trwał długo. Czasami marnujemy 6 godzin snu na rozluźnienie (sic!) a później jeszcze jakieś 3 na regeneracje.
Jak kolwiek. Wstałam już :D
nanii 2006-10-26 04:03:09
no i dziś rano, na szczęście obudził mnie G. głaskaniem po nodze. Miałam koszmarek, tym razem "czysto" astralne światy. Przez sen mruczałam (bo nie mogłam mówić a bardzo chciałam krzyczeć), G się obudził i gładził moją nóżkę. Dzięki temu moja świadomość przeniosła się w stronę nogi i wiedziałam, że mnie głaska, ale nadal spałam. TO w ogóle było dziwne. Jak się ocknęłam zrywem to nadal miałam przyklejony z całych sił jęzorek do podniebienia. I dopiero jak zaczęłam normalnie oddychać - odkleiłam go:)
Dalsza część nocy była równie "owocna"
*Śmierć kogoś (nie pamiętam tego dokładnie, ale obudziłam się ze strachem i zastanawiałam się nad sensem ponownego uśnięcia)
*Kolejny to gnijące zwłoki koni (które nadal żyły) w wodzie i ja przechodząca przez tą wodę i pomagająca przejść dzieciom :/ hmm
*no i ostatni zapamiętany to niezwykle kolorowy obrazek :) Widziałam Ziemię, na której żyły "twory" astralne: Afrodyta, Otello, Herkules i maaaasa stworzonych istot, które wcieliły się w ludzi. Żyły sobie radośnie mając wszystko to co dała im wyobraźnia ludzka. Były też istoty nieprzychylne światu materialnemu i chcące go zgładzić. Miały misterny plan działania. Jednak ktoś "z góry" zamknął już przejście i zrobił bana na wcielanie się jakim kolwiek już tworom. Koniec sielanki i życia na kredyt. Czas spłacić swoje długi. Były nie pocieszone. Mniejsza o to co działo się dalej. Takie opowiastki kolorowe.
*Aha. Zapomniałam wspomnieć o onanizującym się księdzu w trumnie. Chciał sprawdzić czy jak umrze, to czy nie będzie łokciami uderzał o ścianki trumny. No i czy jest wystarczająco głęboka i czy nie będzie mu ciasno jak mu stanie.
:/
Nie mam więcej pytań :)
Panie frojd, zapraszam ;)
nanii 2006-10-30 22:20:00