ludzie, ludzie, anioły, ludzie, tłumy yyy
Tyle ludzi, z którymi sie interaktywnie spotkałam i z którymi jeszcze jestem umówiona, przez ten i poprzedni tydzień, nie miałam już dawno. Bardzo dawno. Tak z dwa lata. Codziennie przyjmuję do swego domku co najmniej jednego ludzia. Albo to ja jestem odwiedzającą. Najczęściej dwóch ludzi. A dziś to nawet nie wiem czy się zmieszczą oni wszyscy na raz (bo wcześniej to byli umówieni na godzinę i się wymieniali ;)) A teraz, AAAAAAAAAA! nie mam tyle kubków, ani ciasta! ani miejsca w domu! Wiem. Przyjmę ich na balkonie :D
O! Albo lepiej! Wynajmę salę... 7 osób w moim mieszkaneczku malutkim. AAAAA,ile naczyń!
A co robi mój ukochany G?
WYJEŻDŻA.
Zostawia mnie z tym wszystkim.
Hm.
A tak naprawdę, to bardzo się cieszę. To cudowne. To miłe. To fajne. Nie chcę już siedzieć w moim wybudowanym inkubatorze. Chcę do ludzi. Nie ważne, że niektórzy totalnie nie wiedzą o co chodzi w RD. Ale są miłymi, życzliwymi, dobrymi, mającymi jakieś zasady i trzymającymi się ich, kochającymi, uśmiechniętymi ludźmi. Prości. Ale życzliwi. I takich zgadzam się przyjmować do swego otoczenia. Ciesze się, że wczoraj było ich dwoje, że dziś będzie siedmioro, i że jutro będzie ich znowu dwoje. Pojutrze znowu dwoje. Każda z tych osób inna, reprezentuje coś innego, inny punkt widzenia, ma inne priorytety. I wcale nie oznacza to, że nie potrafimy się dogadać. Znajdujemy wspólną płaszczyznę, wspólną myśl. Nie skupiamy się na różnicach. Pielęgnujemy to co wspólne i nie ograniczające. (Co nie zmienia faktu, że może ograniczać, ale to już zależy od umysłów i podjętych decyzji. Najważniejsza jest akceptacja i szacunek). Cenię ich za to.
Kiedy tak o tym myślę, to ..., ja naprawdę kocham ludzi.
Za ich różnorodność.
nanii 2007-08-03 10:40:50
" Gdy umysł jednoczy się z ciałem, doświadczamy prawdy życia, bo ciało jest zawsze tu i teraz. Umysł wybiega w przyszłość albo zajmuje się przeszłością, błądzi w marzeniach, wyobrażeniach i myślach. Gdy odwołujemy się do ciała, gdy umysł jednoczy się z ciałem, wtedy doświadczamy tego jedynego momentu naszego życia, momentu, który jest wiecznością. Doświadczamy życia jako takiego, poza czasem i przestrzenią, doświadczamy nieustającej zmiany i bez trudu się na nią godzimy. Gdy w pełni doświadczamy życia naszego ciała, wtedy otwieramy się na życie w ogóle, na życie przyrody, na życie innych ludzi, na życie zwierząt, na wszystko w czym życie się wyraża."
W.Eichelberger M.M.Malewska
"Być tutaj"
nanii 2007-08-07 12:22:37
Tak się dzieje wiele, że zapominam napisać:)
Kurs Lomi.
napisałam o rezerwacje miejsca na sierpień.
Odpowiedź - brak miejsc. Ale jeśli ktoś zrezygnuje to jestem rezerwowa.
We wtorek zaczynają się zajęcia. W poniedziałek o 20 telefon, że jest miejsce. Radość moja nie mijała. Szczęśliwa i uśmiechnięta odprawiałam raz po raz podskoki taneczne idąc na zakupy wieczorne. Nie ważny był ostatni dzień pracy. Dało się to jakoś załatwić. Wiedziałam, że się da. 9 godzin jazdy samochodem. Nie dojechaliśmy na powitalny taniec, ale to nic. Dopiero rano w środe zaczynały się masaże.
5 dni.
Praca od 7 rano do najczęsciej okolic 23:00 a raz nawet do 1:14 w nocy.
Intensywna praca.
Jeden ponad 3 godzinny spływ kajakowy. Cudowny.
Inspiracje i wspaniałe wzruszenia. Gorące modlitwy i pieśni. I niekończący się taniec hula.
Szacunek do ciała - swojego i cudzego. Przerobienie wstydu i skrępowania. Poddanie się opiece komuś innemu. U mnie to było bardzo silne przeżycie. Poczucie bezpieczeństwa nadszarpnięte w dzieciństwie do maksimum. Ciągła uwaga i strach przed atakiem, śmiercią, gwałtem na ciele i duszy.
Skończyło się to na bolesnej wizycie w kibelku. Do pełna ;) I po tym mi przeszło. Zaufałam, rozluźniłam się i poddałam cudownemu rozluźnieniu i opiece. To zadziwiające uczucie pozwolić komuś innemu zadbać o nasze ciało, naszą wygodę i nasz komfort. Szcunek, szacunek i jeszcze szacunek.
Ostatni masaż był przy świecach; zapach olejku migdałowego i lawendy był wszechobecny. To było jak uczestniczenie w rytuale mającym na celu przygotowanie ciała leżącego do nowej drogi życia. Było 5 stołów, przy każdym 3 osoby. Dwie masujące jedna masowana. A mimo to, tworzyliśmy Jedno. I to się czuło. Energia była tak silna, że ciała wręcz płonęły. Wbrew pozorom nie było mi gorąco na ciele ale w ciele. Czułam w sobie żywioły, które płynęły nadając ciału kurs ruchu. To co się czuło do ciała, które leżało nie da się opisać.
Masowałam różne ciała przez cały kurs. Małe, duże, chude i "w sobie" ;) owłosione i gładkie, wyrzeźbione i ulepione, męskie i kobiece. Każde inne i każde cudownie odmienne. Doskonałe. Może właśnie dlatego uwolniłam się od oceny swojego ciała, bo masując widziałam, że nie da się ocenić. Kiedy tańczy się przy stole masując nie ma nawet cienia oceny ciała, które leży. Ona się nawet nie pojawia podczas masowania. Każdy inny i każdy doskonały w sobie.
nanii 2007-08-22 10:28:34
W pracy etatowej zaproponowano mi pracę na dłużej. W zasadzie to się ucieszyłam. Zapełnię moją skarpetkę finansową i jeszcze mi zostanie :) Będę miała na dalszą część kursu. Ale co z własną firmą? Jechałam do Sylwii spokojna, z myślą, że przedstawie jej moje myśli, że chciałabym pracować na etat. Nie jest to praca mojego życia więc jest to tylko na jakiś czas. Prosiłam, aby pojawiło się kolejne źródło pieniążków, bo nie chcę nadwyrężać skarpetkowego funduszu. Nie chciałabym tego odrzucić skoro przyszło. A praca jest taka o jaką prosiłam. Prosiłam o coś manualnego, nie umysłowego, aby umysł był wolny i swobodny, a ręce zajęte, ale nie nudnego. Ciągle coś innego. Abym mogła czasem sobie posiedzieć, fajni ludzie wokół itp. Okazuje się, że nie koniecznie są fajni ludzie, ale jakoś na nich nie trafiam :D A nawet wredoty były wredne tylko przez chwilę ;)
Pojechałam do Sylwii.
Ona mi mówi, że Lesiu stwierdził, że nasza współpraca naprawdę może być bardzo korzystna i nie będzie problemów, że harmonię do interesów mamy bardzo wysoko.
heh....
A tu moje strachy, blebleble. nie chce mi się o nich pisać :D
A ona mi mówi: "A po co się ograniczać? Jedno nie wyklucza drugiego." :D
No i przecież racja:D
Po co prosić o mniej niż można dostać :)
Biorę więc obie rzeczy :)
Czy dam radę ze wszystkim? Nie wiem. Zobaczymy w praktyce. Jeśli coś mi się nie spodoba, to to zmienię.
Czuję życie :)
nanii 2007-08-22 10:48:39