od jakiegoś czasu wszystko co wiąże się z przyjemnością seksualną. Mam przedziwne wrażenie, że PS sobie coś w ten sposób zaspokaja. Albo coś się dogrywa. Sama nie wiem. Kręcą się jacyś panowie wokół mnie, no i w ogóle ;)
A dziś śniło mi się, że podrywa mnie Doda (Dorota Robaczewska) i w zasadzie tak jakby się kochamy. Piszę "tak jakby", bo w tych snach nie ma podrywania (lub seksu), tylko symbole, albo coś bardzo light. Nie ma nagości. Nagość jest aseksualna i jeśli się pojawia to już wiem, że taki sen jest do bani i zaraz zadzieje się jakieś zmęczenie psychiczne. Więc ostatnimi czasy, jest to wszystko delikatnie przyjemne. Co oznacza również radosny finał przez sen ;)
Wściekły mały lis gryzący mnie w rękę nie był zbyt romantyczny, ani rozkładające się ciało białego konia przepołowione na pół (nie widziałam go dokładnie bo nie chciałam podchodzić do niego), ale tak ogólnie jest ok. Nawet lubię usypiać a moja PS albo podsuwa mi sny, które mówią o tym co będzie się działo w dzień (i tak się też dzieje), albo coś sobie tam załatwia (?)
No i w nawiązaniu do tego, co ostatnio przychodzi do mnie w snach (bardzo przyjazne relacje z innymi ludźmi), dziś na jodze poczułam te same odczucia, które ostatnio mam ciągle we śnie, ale ze zdwojoną siłą. Tak jakby miał zaraz wejść do pokoju ktoś - NIE - tak jakby tam już był ktoś, kto jest mi bardzo, bardzo, bardzo bliski i mnie właśnie pozdrawia, dotyka (nie seksualnie) i przesyła dobre myśli (tak jak w snach), tylko że teraz robił to w realu. Nie wiem co, jak i dlaczego, ale chyba nadchodzą jakieś naprawdę dobre zmiany w moim życiu.
No to niech się zadzieją :)
nanii 2007-11-08 22:32:21
a miałam uczyć się mieć cel w życiu
To był prosty układ. Ja umiem działać, on ma mnóstwo pomysłów i marzeń. Oboje znamy i potrafimy coś czego nie umie to drugie. Więc chętnie wzięliśmy się do pracy, aby nauczyć to drugie, co to pierwsze umie. Jasne? Jasne.
I nie jasne. Bo odkąd wymyślam zadania dla mego kolegi, który również radośnie i trafnie wymyśla zadania mi, to mam tydzień tak zawalony działaniem, że nie mam kiedy się podrapać. A to nie ja mam działać! :P
Działam. Codziennie coś dzieje się tak, że muszę działać. Nie dla wszystkich znajduję czas, wczoraj wszystko to co miałam do zrobienia robiłam na konkretne "od-do". Ja tu się miałam nauczyć/odkryć mój cel w życiu i to co chciałabym robić, a zamiast tego (ha-HA) całymi dniami coś mam do zrobienia. Przez to gaci już nie mam czystych (tych wygodnych), przeszłam na bieliznę seksi, a dziś zaczęły się już stringi :/ Kończą mi się skarpetki, łazienka jest do gruntownego mycia, firanki szare, kapy do prania, wszędzie walają się jakieś naprędce odłożone rzeczy, jeden kwiatek mi zgnił, o kuchni to nie wspomnę i tylko miejsce gdzie siedzi Budda jest jeszcze harmonijne. (A tak w ogóle to nie potrafimy nabałaganić w tamtym miejscu. To się dzieje po za naszą świadomością. Ot taka ciekawostka).
Nie mam czasu na takie drobnostki jak ład i porządek w domu. A co za tym idzie, ład i porządek w sobie.
Przez całe dnie nie zapominam o tym co mam do zrobienia. Czyli odkrycie po co tu jestem. Czego chcę. Zadania domowe robię sumiennie i nawet czasem o nich głębiej pomyślę i dłużej. Nie na kolanie. Bo naprawdę chcę odnaleźć swój cel, pasję i radość z wykonywanej pracy. I jeszcze mogę na tym zarobić, a co tam. I ostatnio otaczają mnie ludzie, którzy wykonują pracę w 100% zgodną ze swoją karmą. I zarabiają coraz większe pieniążki. Czy to znaczy, że jakimś sposobem zbliżam się do celu?
Bardzo bym chciała. Bo to moje działanie przez ostatnie kilka (już nie długo będzie -naście) dni już mnie niepokoi. Może to ucieczki przed tym, aby zobaczyć cel mego istnienia (oh ah)?
Pozostaje mi mieć nadzieję, że to działanie to część większego planu mającego mnie uratować przed błędami i pędem do śmierci.
Amen
nanii 2007-11-15 22:53:25
Znowu się joguję. Z tego względu, że w naszym skromnym i ciasnym mieszkanku nie ma miejsca, to wybrałam sobie szkołę :D
Tym razem chodzę do innej niż ostatnio. Ale też na poziom podstawowy. Ło matko. Okazuje się, że to co Aga robiła u siebie jako dla osób z 2 stopnia, tutaj jest na podstawowym. Są tego plusy i minusy. Minusem jest to, że wychodząc z zajęć jestem połamana i trzeba mnie nieść;) Plusem jest to, że inny sposób prowadzenia zajęć powoduje pokazywanie ciału, że jest możliwe przekroczyć swoje ograniczenia. I się je przekracza :)
No i super.
Na pierwszych zajęciach, wiadomo już co było i się działo. Na drugich Anetka mówi "dziś porobimy pozycje, które mają nas uwolnić od depresji i nerwicy (ha-HA). Po zajęciach nie wiedziałam jak się nazywam a pozycja trupa zamiast mnie zrelaksować wywołała u mnie stan nerwicy natręctw!
yhhh
Dziś kolejne zajęcia. Pomimo tego, że zabiegany dzień mi dopiekł, po jodze czuję się wspaniale, radośnie i miło :D
Trzecie zajęcia a moje ciało zaczyna rozciągać to co zastygłe, w fazie zaniku, zablokowane. Energia zaczyna krążyć. Alleluja! Śpiewa każda część mego ciała. Coś się dzieje dobrego.
A na potwierdzenie, w formie zabawy, wczoraj wykładałam sobie karty klasyczne. Ojjjj będzie się działo :D
nanii 2007-11-15 23:12:18
One Ring to rule them all, One Ring to find them,
One Ring to bring them all and in the darkness bind them
In the Land of Mordor where the Shadows lie.
Sama nie wiem od czego zacząć. Od chaosu w głowie, od pędu do śmierci, od chęci skakania z wyżygaczki u kumpla, od myśli zakręconych jak słoik? Raz euforia i radość ponad wszystko a raz skrajne czarnowidztwo. Opętana, czy jak?
Jedna myśl przychodziła mi tylko do głowy. Kup go. Kup pierścień i noś go. No dobra. Mówisz i masz. Kupiłam. Założyłam.
No i się zaczęło dziać. Dobrze się dziać.
Nagle BUM i od słowa do słowa doszło do tego, że trafiła mnie MYŚL. Taka, która się po prostu trafia. Tudzież sama trafia w sam środek serca. I przytrzymałam się tej myśli. A co mi szkodzi.
Przyszły zamówienia na płyty.
Byłam u fryzjera. Ot tak, samo sie zadziało. I to nie ja płaciłam ;) Prezent. Od kogoś kto miał po prostu chęć postawić mi fryzjera.
Pani nie zorientowała się nawet, że wcześniejsze cięcia są moją sprawką ;) Oceniła tylko, że ostatnio cięte były 3 miechy temu i to tyle. Zaufałam jej łapkom i profesjonalnej obsłudze. Po raz pierwszy w życiu oddałam w pełni spokojna moje włosy obcej osobie. To był dobry dzień.
Dalej?
Odnalazłam bloga osoby nie w moim stylu/guście. Swojego czasu gdzieś się przeniosła i jej nie było. Ale nagle ją odnalazłam. Nie zdawałam sobie sprawy jak mi jej brakowało. A czego konkretnie? Jej stylu pisania. Może też tego, że wciąż mam w sobie program "chcę zrozumieć dlaczego wybrali to a nie coś innego, i dlaczego oni się tak zachowują pomimo swej, niewątpliwie wysokiej, mądrości?" Wiem, że to toksyczne. Może poprzez szukanie w innych próbuję wytłumaczyć swoje własne błędy i niezdrowe decyzje. Nie wiem. Narazie czytam. I czuję jakiś niezdrowy rodzaj spełnienia ;) Ale, co najważniejsze, czuję. :]
Dalej?
Zmianiło się coś we mnie, w środku. Tak bradzo, że zostało to dokładnie zauważone i skomentowane. Alleluja! Czy to ja prawdziwa? Wciąż szukam.
Dalej?
Zjawili się znajomi, którzy przypomnieli mi jak bardzo pragnęłam zarabiać pieniądze, jak doskonały plan miałam i jak wszystko układało się idealnie w tym kierunku. Tylko tak jakoś zostałam przygaszona. Ale przypomnieli mi. I każdego dnia robię coś co ma mnie przybliżyć do mojej wizji bogactwa.
Dalej?
Działam twórczo:D Dziś idę lepić w glinie. Twórcze działanie. A co tam. Trzeba iść za ciosem i nie odmawiać zmianom :)
Dalej?
Nie poddaję się. Myśli o bezsensie, bezcelowości odeszły. Na jak długo? A to zobaczymy
To sa dobre rzeczy. Odkąd na palcach wciąż przewija się srebro nie miałam smutnych dni. To już tydzień prawie. I jak dotąd wszystko dzieje się dobrze. Sugestia? Czy harmonijne działanie znaku, do którego PS się przyzwyczaiła? W zasadzie, to przez te 6 dni odkąd go noszę już dwa razy go "prawie zgubiłam". Jakaś cześć mnie go nie lubi i źle się z nim czuje. Co nie zmienia faktu, że mając go dobrze się dzieje wokół mnie. Lepiej mogę się skupić. Skoncentrować. Ukierunkować myśl. We will see
nanii 2007-11-26 11:24:40
Zaczynam się już męczyć moim entuzjazmem, który spełza na niczym. To nie mój kumpel od zadań ma problem z działaniem, ale ja (tudzież, również ja). Owszem, działam. Skutecznie i bez oporów. Pod warunkiem, że nie jest to działanie długofalowe. Wtedy padam. Potrzebuję analizy psychiatrycznej :D Coś mi tam świta, że to jest cośtam i z chęcią bym o tym poczytała, bo czasem to pozwala wiele rozjaśnić w głowie i łatwiej jest przeciw temu zadziałać. A tak, chodzę po omacku. Może jakbym działanie długofalowe zapisała i rozbiła na kolejne fazy to byłoby to kilka działań na zasadzie tu i teraz, i byłoby mi łatwiej? No. Dobra myśl.
Dlaczego euforia i radość z ogromną dawką energii przeradza się w opadnięcie sił i poczucie bezsensu? A, w tym momencie trzeba się cofnąć do czasu dzieciństwa. Dziecko (znaczy się ja) mające pomysł, inspirację, chęć, wiarę i ogromną dawkę energii, aby zrobić szalik, dowiaduje się po jakimś czasie, że zostało oszukane i że tak naprawdę to nie ono sprawiało, że ten szalik robił się coraz większy. Zrodziło się poczucie bezsensu, przekonanie, że moja praca, wysiłki i chęci, i tak nic nie dają.
Zobaczmy inną scenkę jak dziecko (znaczy się znowu ja) mające pomysł, inspirację, chęć, wiarę i ogromną dawkę energii, aby jechać z tatą do lasu nagle dowiaduje się, że to była jedna z tysiąca "na pewno pojedziemy, ale ja nie pamiętam, abym tak mówił, ja ci obiecywałem???" Zrodziła się ponownie niemoc. Po co była ta radość, chęć działania, stworzenia czegoś (gwizdka z leszczyny), skoro to i tak nie wyjdzie.
A co tam. Kolejna scena. Dziecko (wiadomo kto) mające pomysł, inspirację, chęć, wiarę i ogromną dawkę energii, aby posprzątać swój pokój gruntownie, nagle dowiaduje się "no i po co ty się będziesz tak męczyć. To jest bez sensu. Powkładaj wszystko tak, aby nie było na wierzchu i zajmij się tym kiedy indziej, bo nie zdążysz do jutra, a i tak do następnego tygodnia będzie tu bałagan." Zrodziło się: więc po co w ogóle robić cokolwiek? Szybko i byle jak. To jest cel. Krótkoterminowy. Po co działać, po co robić coś dokładnie i..., ładnie?
Cholera, nie nauczyłam się wprowadzać działań, które będą miały świadome i celowe odniesienie w przyszłości. I naprawdę nie wiem jak się za to zabrać.
Ciągłe podsycanie wiary, chęci, energii, wyobraźni kończące się na gaszeniu tego, tłamszeniu, zgniataniu. Powodowało zagubienie, niezrozumienie, bezsens i ciągłe poszukiwanie czegoś innego w czym będę mogła wreszcie zadziałać, bo dusza pragnęła działać!
Tak samo działam teraz. Tym razem tez mam swoich strażników, którzy nie pozwalają rozwinąć skrzydeł. Sama, dobrowolnie daję im taką możliwość. Bo tylko to znam. A jeśli ktoś wybije się z moich wzorców i prowokacji to odrzucam jego wsparcie, aby znów móc się zagłębić w niedziałaniu, poczuciu bezsensu i bezproduktywności. Robię to nieświadomie.
A dlaczego wybrałam sobie takie a nie inne dzieciństwo? To JA wybrałam sobie otoczenie, które hamowało, zniewalało, gasiło promyk działania. To był mój wybór. Nie chciałam rozwinąć przy nich skrzydeł. Nie chciałam pokazać kim w Istocie Jestem. Bo? Spotkałoby się to z krytyką, odrzuceniem. Nie przerobiłabym tego co chciałam. Ukrywałam się. To był cel. Ukrycie. Czekałam na swoją chwilę i swój moment, jak tylko pozałatwiam do końca sprawy z tymi ludźmi. Musiałam jakoś zdusić swoje siły witalne. Nie mogłam pokazać memu byłemu nauczycielowi co potrafię (zresztą nie jednemu), bo wtedy on by się nie odkrył i nie pokazałby swoich pierwotnych intencji do mnie. ukrywałby swoją wiedzę. A w momencie gdy okazywało się, że nie mają mi już nic do przekazania stawali się dla mnie niczym. Ale ojciec i tak nie dał się zwieść. Ciągle mówił, że wie, że udaję, że jestem mądrzejsza niż pokazuję, że on to widzi. Powodowało to u mnie panikę, bo jako dziecko wiedziałam, że wiąże się to z jakimś zagrożeniem.
Pozwolenie sobie na działanie, na rozwinięcie energii, która kipi we mnie i pragnie wolności. Pozwolenie na bycie tym kim Jestem. Tu. Teraz. Jestem.
Już się nauczyłam, już nie muszę pozostawać w ukryciu. Po co udawać, że jestem cieniem, skoro i tak to jest jeden wielki pic na wodę i już nieliczni dają się na to nabrać. Ale i nieliczni potrafią zrozumieć.
A co mi tam.
Czas się pomodlić :)
nanii 2007-11-28 10:19:14