Bardzo chcę opisać ostatniego Lomisia, którego robiłam. Po raz pierwszy coś takiego mi się wydarzyło. Znaczy się taka synchronizacja.
Ale od początku.
Przyszła do mnie babeczka - stała klientka. Masaż miała już po raz...,yyy...,hm..., nie pamiętam już. 10ty? 15ty? tak jakoś.
Poprosiła mnie, abym mówiła jej w trakcie masażu pakiety info, które przychodzą w trakcie. Ja tylko poprosiłam, aby ewentualnie zapamiętywała, ale nie przerywała. No to spoko. Luzik. Powychodziło. Koniec pleców. Przy nogach już nie wychodziły negatywy. Ale. Nagle, masując jej nogę poczułam coś niesamowitego. Jakąś ogromną dawkę energii. Poczułam ogromne szczęście, radość i wszechogarniające światło. Aż się wzruszyłam. W modlitwie poprosiłam, aby to co dobrego teraz się dzieje, pomogło jej, wsparło ją w jej dążeniach, uzdrowiło i oczyściło. Jeszcze nigdy się nie wzruszyłam masując czyjąś nogę ;)
Patrzę na jej twarz, a ona płacze.
Hm.
Później rozmawiałyśmy o tym. Okazało się, że w tym samym czasie ona poczuła to samo. Tak jakby jakiś wielki lej otworzył się i spłynęło na nią wielką falą światło. To było piękne. Po zakończeniu masażu oczywiście bhp :) Czułam się silna. "Czysta". A później na qi qung :D
A co:) Forma żurawia jest piękna. Chcę ją znać w pełni. Chociaż wywaliło ;) Ale jak przetransformuje to będzie git :)
Tylko dlaczego spać nie mogłam do 1:30 skoro czułam, że moje ciało naprawdę chce iść już spać?
Moje ciało trochę płacze. Lekarz umówiony na 18-tego. To nie jedyny lekarz, którego powinnam odwiedzić. Jak to ktoś kiedyś powiedział, rozwojowcy z wysokimi mocami urzeczywistnienia rzadko chorują na "lekkie" choroby, bo takie transformują szybciutko. Za to jak już coś wywali srogiego, to na całej linii.
nanii 2008-02-07 11:16:54
Jest sobie taka jedna babka, której bloga czytam, powiedzmy, namiętnie. Nie powiem, że pałam do niej nieograniczoną, szczerą sympatią. Kiedyś mnie wkurzyła, a później coś tam, a jeszcze kiedy indziej stwierdziłam, że jej sposób pisania to jakaś pomyłka. Nie zmienia to faktu, że wciąż tam wracam. Czytam. I często, nawet ostatnio, pomyśle trochę po tym czytaniu. Jej pisanie nauczyło mnie akceptacji. Bo to pisanie zmienia się wraz z nią.
Nie jest osobą jednobarwną. Czasem jest chamska i obrzydliwa - wstrętna, czasem ciepła i życzliwa. Często trzeźwo patrząca dookoła. Nie raz i nie dwa wyciągająca wnioski i ucząca się. Na sobie. Na innych. Lubię patrzeć jak to małe coś (taaaa, małe...) w niej czasem wpadnie w jej życie i mówi: "nie jesteś tym". Kiedy nie usłyszy, to "małe coś", wsiądzie za stery tira i ją rozjedzie. Ale nie na tyle, aby nie mogła się podnieść, za to na tyle, aby jej przypomnieć Kim Jest.
Może czasem widzę tam siebie.
Naprawdę robi mi się smutno jak czasem hasłuje swojego bloga. Albo jak długo nie pisze. Zaglądam tam, aby sprawdzić co tam u mnie i smutno mi, że czasem mam bana do swojego życia.
nanii 2008-02-16 19:36:56
Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
Nauka mówi jedno.
Wahadło mówi drugie.
Natura potwierdza badanie wahadłem. Przynajmniej po części. W poniedziałek lekarz swym szkiełkiem i okiem potwierdzi lub zaprzeczy nauce.
Nie boję się. Dużo się zmieniło w głowie, w myśleniu, w postrzeganiu. Wstydzę się przed niektórymi.
Za co?
A za zmianę zdania.
Wstydzę się usłyszeć ich śmiech. Ich myśli.
Dlatego ostatnio nie za często piszę. Przeniosłam się na papier.
* O. Bardzo chcę ci to powiedzieć. Proszę, poczekaj jeszcze troszkę. Dowiesz się pierwszy. Znaczy się jako drugi, albo trzeci. To zależy czy przeżyję. Za rzadko się widujemy ostatnio. Mam po prostu za dużo spraw na głowie sprzątając, porządkując lub przyjmując moje kreacje. Nie obiecuję, że się to zmieni. Jesteś ważny dla mnie.
* D. twoje zdanie bardzo się dla mnie liczy. Bądź delikatny. Choć się wymijamy - cenię cię.
* Drugi D. twoje zdanie już znam. Bardzo dziękuję, że było takie jakie było. To było dla mnie ważne. Doceniam. Jesteś tym drugim, który wie :)
* M. jeśli jeszcze raz będziesz do mnie mówił jak do idioty, to cię trzasnę bez ostrzeżenia (chociaż na tlenie ci się to nie zdarza, tylko face to face). Ale tak naprawdę wszystko mi jedno co sobie pomyślisz :P
Nie, to nieprawda. Nie jest mi wszystko jedno. Proszę M. Nie oceniaj mnie tak, jak ja oceniałam kiedyś ciebie. Teraz za to przepraszam. Myliłam się.
* Cała Reszta Literek. nie ma was tu. Nie jesteście w moim życiu. Chociaż czasem jesteście w mojej głowie. Przewinęliście się raz, może dwa w moim istnieniu. W zasadzie od was nie chcę nic.
Kto spojrzy ponad ograniczenia dostrzeże coś znacznie więcej niż "leszkowy" system wartości.
nanii 2008-02-16 20:49:21
Lekarz potwierdził to co powiedziała nauka i to co powiedziało wahadło. Choć jeszcze kilka znaków zapytania jest. Obecnie czas nafaszerować się hormonami, a później, jeśli nie będzie zmian - szukamy dalej ;) A nóż coś się jednak znajdzie.
I tak naprawdę wciąż nic nie wiadomo. Znaczy się nie wszystkie pytania otrzymały odpowiedź. Wciąż jest tkwienie w niewiedzy przez następne 10 dni. Bo jeśli nie TO to CO? Ano nico. Lekarz też nie wie. Chyba wolałabym rozwiązanie najprostsze.
A teraz spójrzmy na bardziej, hm, duchowy aspekt całej tej sprawy. ... Nie wiem nic.
nanii 2008-02-19 15:56:37
Hormony zadziałały. Szkiełko i oko oraz nauka miały rację.
Wahadlarzem dobrym nie jestem. Chociaż, jakby się przyjrzeć dokładnie pytaniom to wahadło nie powiedziało nieprawdy. :|
A mi smutno tak jakoś.
Modlę się o oczyszczenie intencji, o uwolnienie od negatywnych wzorców, o ukazanie tego co jasne i boskie. Modlę się o ochronę przede mną samą. Przed moimi nieczystymi intencjami, przed jakąkolwiek formą destrukcji. I może dlatego jeszcze nie mamy domu. Może dlatego jeszcze nie jesteśmy mężem i żoną.
Z powodu nieczystych intencji. Z powodu różnic nie do pogodzenia, których jeszcze nie zauważamy?
Jak bardzo nasze pragnienia bycia/stania się/zadziania mogą się różnić? Może zaufać temu co przychodzi..., może zaufać temu, że coś nie idzie łatwo..., może już nie drążyć i nie naprawiać czegoś co jest harmonijne tylko(?!) w 98%?
nanii 2008-02-23 22:28:37