Czasem mam wrażenie, że moim stanem psychicznym rządzi chemia.
Tak jakby ciało było integralną częścią stanu umysłu.
Ciało to umysł.
nanii 2008-10-10 20:43:33
projekt, który skupił się na zaufanym paradygmacie recydywisty i rozwinął architekturę pozwalającą na "bez krwawą" integracje z różnorodną ilością (sam wiesz czego) w zjednoczoną strukturę, istotnie jest - interesujący. O_o
Potrzebuję liftingu mózgu.
nanii 2008-10-10 20:49:37
Parada samo oszustów
Fragmenty (w całości), kawałki (powycinane) z gazety Charaktery. Artykuł nie spełnił w pełni moich oczekiwań (temat poszedł w innym kierunku niż bym chciała ;) ), ale i tak kilka zdań było naprawdę interesujących. Zapisuję.
"
Czy oszustwo może być niezamierzone? Etycy temu zaprzeczają: aby powiedzieć, że ktoś oszukuje lub kłamie, musimy założyć, że robi to zupełnie świadomie. Ale psychologia udowadnia co innego – świat jest pełen nieświadomych oszustów.
Dlaczego zatem kłamiemy i oszukujemy? Przyczyną jest, jak twierdzą, niedoskonałość podmiotu – aksjologiczna pomyłka polegająca na tym, że zamiast prawdy wybieramy wygodę, korzyść własną lub grupową. Można powiedzieć, że kłamiemy, bo tak chcemy.
Badania wykazują, ze procesy spostrzegania i pamięci nie są wierną kopią świata zewnętrznego, lecz aktywnym konstruowaniem rzeczywistości, na które wpływają nie tylko informacje zewnętrzne, ale także nasze postawy, przekonania, potrzeby a także cechy osobowości. Stąd między innymi wynikają liczne zniekształcenia faktów.
Możemy oszukiwać nieświadomie. Wydaje się, że takie niezamierzone kłamstwo nie może podlegać ewaluacji moralnej.
Bywa, że oszukujemy samych siebie. Uciekamy od prawdy o sobie i świecie. Często samooszukiwanie jest nie tyle aktem, co procesem poznawczym lub emocjonalnym, możliwym dzięki różnym mechanizmom psychologicznym i przebiegającym na różnych poziomach świadomości a raczej nieświadomości.
ABY NIE WIDZIEĆ, NIE MYŚLEĆ, NIE CZUĆ.
Dlaczego oszukujemy samych siebie?
1. Nie wiedzieć i nie wiedzieć. W ten sposób tworzymy świat, w którym iluzje ułatwiają nam przetrwanie. Pomagają nam w tym procesy uwagi, odpowiednio filtrując informacje.
2. Nie myśleć. Każdy z nas ma jakieś poglądy i postawy. Ale posiadanie poglądy „ rozleniwiają” nas poznawczo, zwalniają z krytycznego myślenia, nie dają szansy, by dotarła do nas obiektywna informacja i w efekcie zniekształcają obraz świata , innych ludzi i NAS samych.
3. Nie czuć. Ta przyczyna wydaje się szczególnie istotna ze względu na swą moc sprawczą i względnie trwałe skutki dla naszego funkcjonowania. Silne emocje zakłócają racjonalne działanie, myślenie oraz postrzeganie siebie i innych.
W psychologii osobowości i różnic indywidualnych znane są „przypadki samo oszustów”, którzy zaprzeczają , wypierają emocje, hamują ich doświadczanie lub ekspresję. Należą do nich tak zwani represorzy, typ osobowości A oraz D (nie chce mi się pisać co to znaczy ;) ) Każdy z nich kierując się swoistą dla siebie motywacją, nie chce czuć jakiejś emocji.
Świadome bądź nie oszukiwanie się jest zazwyczaj sposobem na pokonanie i wyparcie jakiś emocji. Ale ten sposób radzenia sobie ze światem kończy się zazwyczaj źle.
"
Jeśli takie samo oszukiwanie się nie jest związane ze mną - ok. A jeśli ja tracę na takiej fantazji (czas, uwagę)? Nienawidzić, stracić szacunek do takiego osobnika (któremu nie umiem powiedzieć - "kłamiesz"), czy machnąć ręką?
Pewnie samej zdarza mi się "odpowiednio" widzieć rzeczywistość, aby tylko nie poczuć się tą gorszą. Obiektywne są tylko komputery. Ale, tak mi się tylko zdaje, szacunek - chociażby do siebie - musi być. Bo co innego nam zostaje poza tym?
nanii 2008-10-14 19:24:18
ależ mnie S., hmm..., zaniepokoiła.
Nie wiedziałam, że kiedyś to powiem, ale nie lubię masować jej ciała. Masowałam je już z 20 razy. Ale dziś coś do mnie doszło.
Jej ciało mówi do mnie coś innego niż ona. Nie szanuje swojego ciała i nie kocha. A z drugiej strony dba o nie, pielęgnuje, chodzi na różne masaże itd. Oczyszcza je, wspomaga jak może i umie. Ale dziś, miałam wrażenie, że to wszystko przykrywki. Ona nienawidzi tu być. Poprzez to wyrzeka się swego ciała, odrzuca je, (czy za mocno powiedziane? Nie wiem). Dba, ale odrzuca. Pomieszanie jak diabli. Czuje żal i smutek (uświadomiony, ale nie odreagowany, a wręcz pogłębiany), że tu zeszła i nie może się stąd wydostać i odcina się od tego co piękne. Miałam wrażenie, że jej ciało jest martwe. Ciepłe, jeszcze nie wystygło, ale nie ma w nim życia. Odcięcie od energii Ziemi. Wyrzeka się tego co dla mnie piękne. Życia. Choć dla niej to pewnie przekleństwo.
I dlatego, czuję coraz większy opór przed masowaniem tego ciała. Jej umysł przeszkadza mi w okazaniu szacunku, ciepła i życzliwości. Mogę masować. Oczywiście, że tak. Zatkam uszy i nie będę słyszeć. Ale jej ciało płacze. Niepokochane przez nią. Jestem wypompowana po zakończeniu. Nie jest moją największą gabarytowo klientką, a ja mam ochotę rozpiąć zamek i pozbyć się własnego ciała, bo jest zmięte i nie mogę go unieść.
I pomimo tego, że po masażu słyszę "tego mi było trzeba", to i tak czuję, że coś jest nie tak.
nanii 2008-10-14 19:53:33
nosz w mordę jeża.
Im dłużej coś trwa, tym z mniejszym entuzjazmem do tego podchodzę.
Potrzebny mi cud.
nanii 2008-10-22 13:08:32
jak zepsuć sobie naprawdę cudownie spędzony dzień?
przejąć się życiem i problemami innych.
W MORDĘ JEŻA.
Co się stało?
Wszystko zaczęło się od snu. TAKI sen zawsze jest dla mnie przepowiednią jednodniową. Złą.
Więc, aby odwrócić tendencję tragedii bawiłam się ile tylko mogłam, czerpiąc uważnie z radości jaka wokół mnie rozkwitała. Fajowe śniadanie i rozmowy na tematy BaRdZo poważne :D o rozgrywającej się sytuacji społeczno towarzyskiej na salonach świata całego :D Mongolia nie zmęczyła nawet (choć dochodziło do granicy mojego nie marudzenia ;))
I w ogóle, uczta w towarzystwie naprawdę super ludzi i nowa potrawa (brokuły w sosie pieczarkowym z pomidorkiem - mniam), później spotkanie z kolejną osobą, która spóźniła się prawie godzinę ;) ale i tak było mi miło i cudownie :) Waniliowa kawusia oraz lenuś pod bokiem zajął moją uwagę w pełni. No i w tej radości i miłym nastroju spotkałam najbardziej skuteczną iskrę życia jaką kiedykolwiek miałam okazję poznać. Oczywiście Wiewiórka. Radość nad radościami!
Uchachana, w cudownym nastroju, w zajebistej, klimatycznej czapce, wróciłam do domu.
I umarłam.
Pierogi - au
Telefon - skurcz
Płyty - wyżymaczka
Misio - ...
Jestem jakaś pojebana. Cudownie radosny i olśnieniowy dzień, pełen dobrych wzorców i uśmiechu, różnorodności, którą cenię a ja w przeciągu pół godziny pozwalam, aby sprawy, problemy, sytuacje, które nie wydarzyły się mnie, zwaliły się na głowę właśnie moją i zgniotły poniżej poziomu życia. Siedziałam przerażona, z bolącym brzuchem i w desperackiej próbie przetrwania, skulona zamknięta za stronami książki o gejach z lat '80, '90, której już te kilka początkowych stron spowodowały u mnie chęć wymiotowania (tak, to dobre słowo. Rzyganie byłoby zbyt mało konkretne), a niemoc oderwania się od niej napawała mnie jeszcze większym obrzydzeniem.
Boże. Co ja robię?
Chwila rozmowy z G., próba zrozumienia, otrzęsienie oraz to pomogło w ożyciu :)
A tak w ogóle byłam wczoraj na jej koncercie :) Miasto możliwości ;)
nanii 2008-10-24 22:09:23
im więcej we mnie mnie samej tym bardziej jesteśmy obcymi ludźmi dla siebie
nanii 2008-10-24 22:33:20
znam wspaniałego człowieka. I dziś przyszło mi do głowy, że bardzo mu dziękuję, za wszystko to, co dobrego wydarzyło się między nami. Uczyliśmy się od siebie jak szaleni. W zapomnieniu, w radości, miłości. Tak jakby świat dookoła nas nie istniał. I za to dziękuję.
I właśnie dziś poczułam, że nasze drogi w ten sposób już się nie zbiegną. Był tamten czas i tamto miejsce. Wykorzystaliśmy to co było nam dane maksymalnie. I chwała nam za to. Ale to już nie wróci. Jesteśmy już innymi ludźmi (choć i wtedy podobni raczej nie byliśmy).
Harmonia między nami jest - bo jakże mogłoby być inaczej? Ale czas płynie dalej. I trzeba nam świeżej krwi ;)
nanii 2008-10-27 21:27:44
Właśnie wróciłam z masażu dla mnie.
Szewc bez butów chodzi ;)
Ale ja czasem je jednak zakładam ;)
Agusia ma złote dłonie. Poprosiłam ją o szczególną uwagę na nogi. Mnóstwo emocji. Smutnych.
"Dlaczego każesz mi masować ludzi?"
"Dlaczego każesz mi chodzić?"
"Dlaczego zmuszasz mnie do wyjazdu, gdzie znowu będę stać?"
"Dlaczego męczysz mnie do granic mojej wytrzymałości?"
"Dlaczego zmuszasz mnie, by żyć?"
"Dlaczego zmuszasz mnie do działania i nie słyszysz jak proszę - zwolnij?"
"Dlaczego mnie nie dotykasz, nie gładzisz, nie pieścisz swoją uważnością, ciepłem, miłością?"
"Dlaczego zmuszasz mnie do tego, by dawać to innym?"
"Dlaczego nie słuchasz, gdy płaczę nocą, gdy czuwasz, gdy śnisz?"
"Dlaczego tylko bierzesz, a nie dajesz w zamian nic?"
I jeszcze parę innych.
Tak to sobie moje nogi ze mną pogadały.
nanii 2008-10-28 15:37:32