w sumie jakieś 31 godzin z przerywanym snem po pół godziny raz na jakiś czas, było całkiem niezłe;) Późniejsze 13 godzin snu zregenerowało to co trzeba.
Powrót był miły. Zaczęło się od CUDOWNIE PIĘKNYCH widoków z okna samolotu. Później zapach zieleni, traw, drzew, kwiatów, ciepło... Tyle odcieni zieleni to tylko tu. Zapach wiosny. Taka prawdziwa wiosenna pogoda, a nie jakoś nieśmiało wystająca spomiędzy wiatrów i deszczu - taka prawdziwa. Fakt, że trochę tu płasko i dziwnie, ale cieszę się z powrotu. Mieszkanie nie wydawało się obce, ale moje. Zapachy znajome i dające poczucie bezpieczeństwa. Sałatka z pomidorów i mozzarelli z bazylią to rozkosz podniebienia. Poranna bułeczka na śniadanie rozczuliła mnie. I to nie ostatnia rzecz, która przyprawiła mnie o łzy wczorajszego dnia.
Zmiany w ludziach. Moich ludziach. Jeszcze lekkie czajenie się i speszenie. Ale to się da naprawić.
Parę zmian, które zaszły we mnie już miały okazję wyjść. Poziom czystości wokół - zwiększył się zdecydowanie, więc parę dni zajmie mi doprowadzenie mieszkania i wszystkiego wokół do poziomu, o który mi chodzi. Nie poczułam bezsilności i beznadziejności, ale radość z chęci do pozmieniania tego co trzeba tutaj. Również reakcje na spotkanie moich ludzi wymagają może większej subtelności. Dziwnie się czułam. Walczyłam ze sobą w środku. Może chciałam trochę uciec.
I mój umysł.
Bez lęku.
Bez zagubienia.
Skupiony.
W sobie.
Dla mnie.
Nowość.
Parę pierdół postanowiło wrócić. Jeszcze się nie poddałam. Odnawiam co parę godzin. Aby nie zapomnieć kim stałam się tam.
Wykład G na temat zł oraz innych walut zainspirował ogromnie.
nanii 2009-05-07 11:57:17
Jakże brakowało mi wypadów w plener. Ślęża przywitała różnorodnością kolorów, zapachów, aury pogodowej i nowymi trasami :)
Jak bardzo brakowało mi siedzenia w Tojotce i uśnięcia przy dźwiękach mruczącego silnika, jak bardzo brakowało mi wspólnych filmów, gadania o adopcjach przez gejów, o aspi, o dżezie, pokoju na świecie, herosach, wygodzie, wyborach, planach, strachach, wątpliwościach i wszystkim tym co nie jest niezbędne w życiu, ale cudownie pobudza komórki do myślenia. Zdarzało się w Aberdeen dorwać kogoś kto z chęcią dołączy się i wygłosi tyradę na temat tego czy koleś dobrze śpiewa czy nie. ;) Za rzadko. To były diamenty chwili. Nie często się trafiały. Teraz? Nadrabiam ile się da.
Kino, teatr, muzea, restauracje, parki, ludzie - ciekawi inaczej. Nadrabiam. Brakowało.
Prostota jest piękna, ale rozleniwia.
Kocham ten stan wysilenia się.
W ciele.
W umyśle.
Brakowało też gotowania dla dwóch osób z poczuciem wzajemności odczuć, zadbania o serce domu oraz przytulenia, pogłaskania, ukochania, wymiziania, zrozumienia, akceptacji, wsparcia, bliskości i docenienia. Nie mojej pracy dla mnie. Mojej pracy dla kogoś.
Są rzeczy które mnie drażnią i których mi nie brakuje. Staram się do nich podejść w nowy sposób. Jedyne co uzyskuję to irytacja. Czasem trochę mój frywolny język nie chce zatrzymać się za zębami. Coś czuję, że nie raz jeszcze się nie zatrzyma. Wiem, że łatwo zranić, ale trudniej odzyskać to co się straciło nieumiejętnością zatrzymania artykulacji myśli. I obym nie przesadziła. Przebywanie z Aną i resztą ferajny pozwoliło się rozluźnić i być sobą. Czasem powinno się wymyć nam języki mydłem, ale nie było czajenia się, podchodów i delikatności, która czasem opóźnia puentę - niepotrzebnie.
Będąc tu, przed wyjazdem, wcale nie straciłam siebie. Traciłam zdolność działania. Jak już wspomniałam - prostota jest piękna, ale rozleniwia. Teraz wróciłam do tego co kocham. Głupio to powiedzieć i trochę to niemodne, ale - to jest moja ziemia. Tu jest mój dom.
Plany na przyszłość?
Kilka.
Bardzo kilka.
Kilka mało.
Nie naciskam.
Pozwalam w działaniu. Niech się dzieje.
nanii 2009-05-18 09:47:27
"Im głupszy jesteś (zawężona świadomość wszystkiego;)) tym łatwiej działać samemu (bez Boga, WJ, wg własnych wytycznych, lub kościoła dla mas, który sam da wytyczne, z pozycji Ego, wbrew Duszy... Czyli łatwiej grzeszyć ;) Bez konsekwencji? Bez szybko przejawiających się konsekwencji? Mniejsze poczucie winy? Brak świadomości kary?), im mądrzejszy (poszerzona świadomość zdarzeń, bycia, istnienia, zdarzeń blablibla), tym trudniej samemu, a łatwiej razem (z Bogiem, WJ).
Problemy zaczynają się pomiędzy."
Nawiasy są moje :)
Bo pomiędzy jest poczucie winy, bezsensu - wszystko się miesza.
Zawsze można zawrócić z drogi Mądrości. Zawsze można wrócić.
nanii 2009-05-27 10:03:25
Kahmmmm.
Pewne rzeczy się zmieniły.
Pewne się wzmocniły.
Zmiany realne.
Nowe.
Coś co, jak myślałam, określało mnie i to co lubię, czyli coś w miarę stałego i niezmiennego - zmieniło się.
Nie wiem czy spodoba się to najbliższym.
Jest też parę spraw, które nie zmieniły się. Takie, których nadal nie lubię. A mimo to robię je.
Zmieniam.
Krok po kroku.
Z chęcią i determinacją.
nanii 2009-05-27 10:15:05