Kolejna sesja w tym miesiącu. Nagła. W potrzebie.
Ciąg niefortunnych zdarzeń.
Niestety, ale niezdolność zauważenia rodzących się emocji w danej chwili oraz ignorowanie ich (co nierozpoznane - nie istnieje) doprowadziło do zagięcia się krzywej normalności. Pusty dźwięk rozwalił moją wątpliwą stabilność, gdy G nie chciał j u ż sprawdzić mojego ucha. Po prostu się rozpadłam.
Sesja.
Cofnięcie.
Ulga.
Uwolnienie.
Po raz pierwszy od dawna weszłam w za przeszłość. Poczułam ją i stałam się nią.
Odliczenie i uwolnienie.
A temat?
Potocznie banalny. Dalsze strzępy wątpliwie radosnego dzieciństwa.
Wbrew pozorom, zrobiłam co mogłam, aby pozostać normalną. Mózg w doskonały sposób starał się ochronić mnie przed szaleństwem.
Ocalałam.
Teraz, kiedy umiem i mogę wziąć pełną odpowiedzialność za to co dzieje się wokół mnie, mogę zwolnić wszelkie blokady, które miały chronić moją niewinność. Moją kruchość. Blokady, które miały mnie chronić - szkodzą mi teraz. Zamykają mnie wciąż w czasach walki o przetrwanie na powierzchni normalności. Tamte czasy minęły. Teraz mogę już uwolnić się od przywiązania do tego co straciłam. Bo bardziej cenne było to, że to straciłam, niż odzyskałam.
Dzięki G :*
nanii 2009-08-10 22:40:23
a potem
schowałam się. Nie potrafiłam wyjść na przeciw emocjom, których nie rozpoznałam.
Jeszcze jest czas na "od nowa".
Tęskniłam.
Cudownie jest mieć Cię z powrotem.
Nawet jeśli znowu tylko na chwilę.
nanii 2009-08-17 21:06:56