Czy to nie podejrzane, że odkąd byłam na KY codziennie o godzinie 5 rano (mniej więcej) budzę się z koszmaru? Czy to nie podejrzane, że koszmary są o bardzo podobnej tematyce?
(za każdym razem jestem w obcym mi miejscu, zawsze wszystko jest bardzo wyraźne, nawet piękne, zachwycające, zawsze czuję w sobie wielką wyjątkowość, dużą świadomość możliwości, które są wielkie, czuję radość, pewien rodzaj pełni. Za każdym razem w pewnym momencie pojawiają się hieny, które chcą mnie "zjeść". Pochłonąć, pożreć. Z jednej strony śpiewają mi pieśni a z drugiej pochłaniają to kim jestem. Za każdym razem wiem, że śpię i świadomie się budzę. Dziś, aby uciec wzniosłam się w niebo. Będąc daleko od ich wyciągniętych łap nakazałam sobie obudzić się. Następnie przytuliłam pupkę do GuMisia i zakazałam sobie pamiętać ten sen, aby nie wrócić. To był bardzo dziwny zakaz. Powiedziałam " NIE MOŻESZ. ", ale z taką siłą przekazu, że PS bała się sprzeciwić i musiałam nieźle się postarać, aby rano cokolwiek sobie z koszmaru przypomnieć, a i tak nie pamiętam nic głębiej tylko końcówkę.).
Wracając do jawy.
Wyłapane gdzieś w zdaniu słowa, które zapalały żarówkę nad moją głową "tak naprawdę to zajęłam się tym, kiedy usłyszałam, że można dzięki temu manipulować ludźmi"..."oczywiście teraz moja świadomość jest zupełnie inna", "nie chodzi mi o to, aby tworzyć jakieś połączenia między nami"-powiedziane w miejscu, gdzie, jak się wydawało, wykazywała swoją dobrą i opiekuńczą wolę. O_o że co?
To oczywiście podejrzana wkrętka. Aż dziw bierze, że taką cudownością jak KY mieliby zająć się ludzie, którzy chcą wykorzystać zgromadzoną energię do takich celów. Z drugiej strony do mej głowy przychodzą obrazy, które pokazują do czego i jak wykorzystywany jest regr czy chociażby masaże Lomisiowe. Hyh...
nanii 2010-12-03 08:12:14
Wymówki, wymówki, wymówki.
To co się dzieje w głowie to nie są jakieś nowe, nie przepracowane sprawy. To tylko użycie starych, znanych rzeczy do tego, by mieć wymówkę.
Bardzo się boję i naprawdę nie wiem jak ugryźć temat. Coś niby działam, a gdy to przynosi efekty, chowam się w sobie i znowu wycofuję.
Może GuMiś ma rację. Może jesteśmy dla siebie ucieczką, aby nie musieć zajmować się tym tematem. Może nie powinniśmy być razem, aby mieć możliwość załatwienia tego raz i do końca. Dokonaliśmy rzeczy niemożliwych. Coś co nie powinno się wydarzyć. A mimo to istnieje wbrew karmie, przekonaniom, zapatrywaniom i decyzjom. Może to nie jest prawdziwe. Może tak naprawdę jesteśmy dla siebie hamulcem w rozwoju.
Wymówką.
Ucieczką od tematu.
nanii 2010-12-06 14:49:06
sen
jestem na betonowo-ziemistej polanie. Dookoła las. Półmrok. Księżyc w pełni. Pojawia się dużo dziewczyn chodzących trójkami. Każda z tych grup siada i zaczyna się coven. Co najdziwniejsze, każdej z tych grup z osobna. Ja też jestem w jakiejś trójce. Stwierdzam, że wiem jak stworzyć krąg, przywołać żywioły i całą tą resztę. Widzę jak malutkie trój-osobowe kręgi powstają. Jak robią ruch dłońmi i wymawiają zaklęcia przywołujące. Znam każdy ruch dłonią i wypowiedziane słowo,..., ale sama nie potrafię skupić się w sobie na tyle, aby je wypowiedzieć. Wychodzą z moich ust zupełnie inne słowa. Oglądam się na inne grupy. Cieszę się, że jestem z nimi wszystkimi. Czuję więź z każdą z tych kobiet. Zaczynam się zastanawiać, dlaczego nie połączymy się wszystkie razem? Dlaczego nie zrobimy jednego wielkiego covenu? O ileż mocniejsza byłaby nasza moc i możliwości, gdybyśmy współdziałały razem?
Po uświadomieniu sobie tego sen minął.
Każda z tych części we mnie działa idealnie. W zależności od tego czego potrzebuję, to ta grupa działa i odprawia stosowny rytuał.
Osobno.
O ileż więcej możliwości i mocy miałabym działając razem, w zgodzie, współdziałając h a r m o n i j n i e w sobie.
nanii 2010-12-31 11:22:59