Lęk jest chorobą.
Boję się.
Atakuje bez ostrzeżenia. Ból brzucha, paranoja, (czego jeszcze nie wzięłam? O czym zapomniałam? Zapisz, zapisz...)
Zagubiony umysł szuka ucieczki ku normalności. Gdzie jestem? Przecież nie musi zawsze tak być przed ważnymi spotkaniami..., a co jak zauważą? Co zrobię jak zauważą, że nie mam w sobie tej mocy, sił i pewności siebie? Potrzebuję tej pracy. Dla siebie, dla Nas, Ukochany. Nie chcę już nigdy musieć wyjerzdżać do UK. Chcę tu pozostać. Z Tobą.
Czasem czuję strach przed zmianami. Nie chcę abyś się mnie bał. Czasem wychodzi ze mnie Ja. Odarta z "wychowania" i "pouczeń". Zaakceptuj mnie. Najdroższy. To kim W Istocie Jestem. Jestem Twoim Aniołkiem, Twym Smokiem...
Are you there God? It's me, Margaret
Dam radę. Wiem. Chcę to tylko załatwić ze spokojem umysłu i przy wspomaganiu WJ. Jeśli jesteś dla mnie, praco - Stań się.
nanii 2006-01-03 17:44:37