No i co? Czy powrocil demonizm ze starych lat? Niby rozdzial ten jest juz zamkniety , ale jednak ona raz na jakis czas powraca. Zazwyczaj wychodzę ze snu - szybko orientuję się, że coś jest nie tak i że to sen. Oprócz jednej feralnej nocy, ale to bylo daaaaawno temu. A teraz ponownie pojawiają się koszmary, z nią w roli głównej. Sen był niby prosty. Pałętał się taki servitor stworzony przez niedouczonego maga, który nie zna bhp i zostwil go samopas. Zrobiło mi się jej szkoda.
/* tak, Tobie zrobiło się szkoda servitora....-och zapomniałaś już jakie to przynosi rezultaty?? /* czy ja naprawde muszę to pamiętać? Znowu?
No i ona opowiedziała mi swoją historię, że umrze, że zginie. Powiedziałam, że no trudno, skoro tak właśnie ma być. Nagle obrót, zbliżenie jej twarzy.... "ale jest rozwiązanie" - powiedziała. "Mogę zmienić swoją twarz na inną. I przeżyję. Znowu."
Nie moja droga, mojej nie dostaniesz.
Więc poszła szukać gdzie indziej.
Znalazła się Anita (hmmm, dlaczego to imię?)
Widziałam, jak opętuje tego człowieka. Jak próbuje zabrać jej twarz. Nie robię nic. Bo szkoda mi jej. ...
/*Oj, głupiutko. Pozmieniało się w tobie. Zamiast wyłączyć wzorce maga i zachować wiedzę, ty poddałaś się terapii i usunęłaś je całkowicie. Teraz znowu stajesz się powoli ich pokarmem. Tego chcesz? Aby powróciła Lilith?/* :(
Ale okazało się, że Anita nie nadaje się jako nosiciel. Jej twarz nie nadaje się na servitorkę :)
Szkoda mi jej. Widzę jak pałęta się. Znowu mi jej szkoda..
"a może ty oddasz mi swoją twarz? " Waham się. Nie wiem.
/*o Bogowie!! Co się stało z Tobą?/* .....nie wiem. hyh...
Ona wykorzystuje sytuację. Dopada mnie chcąć odebrać mi twarz. Leżę już (w pozycji w jakiej później się budzę). Dopadła mnie. Znajomy paraliż ciała, znajome odczucie uciekania sił... Staram się bronić. Krzyczę "Tato, tato, pomórz mi!!!!" To dziwne, że wołam ojca. Bardzo. Czyżbym uzdrowiła jakiś wzorzec w związku z nim? Czy zaczęłam widzieć w nim człowieka na powrót?
Widzę jak biegnie, ale jest daleko.
Ona zdanża ominąć moje nogi. Widzę jej twarz. Jestem P R Z E R A Ż O N A. Panika. Błyski na jej rozpadającej się twarzy. Ma męską twarz. Zapada w pamięć. Ból serca. Paniczny strach daje się we znaki. Serce się zamyka. Boli. Boję się, że nie przeżyję. Znowu atak serduszka? W ostatniej chwili mówię..."proszę - pomóż"
I po raz pierwszy w takich przypadkach zadziałało. Mój tatko podbiega do niej i fleszami ją odstrasza. Błyskami jasnego światła...., kochany....dziekuję. Wstaję, dotykam jego dłoni...dziękuję Ci tato. Chyba po raz pierwszy w życiu. Dziękuję.
Później cała moja rodzina zamyka się w pokoju. Widzę charakterystyczne, przyciemnione światło jak w niskim astralu. Wiem, że demon jest na zewnątrz. Nie wiem dokładnie gdzie. Boję się. Ale już nie tak mocno. Tato wychodzi. Anity nie ma. Wiem, że nie wróci. Dzwonie na policję. Przedstawiam się i mówię, aby przyjechali po ciało. Wiem, że z Anitą koniec. Proszę Boga, aby mój ojciec wrócił. Wiem, że jemu się uda. Sam uczył mnie tych polowań. A on jeszcze pamięta kim jest. Ja, tylko pamiętam, ale już nie czuję. Zrezygnowałam z tego. ........
Budzę się. Biorę oddech. Tak jakbym długo nie oddychała. Boli mnie cała pierś. Jak po ostatnim ataku. Przestraszam się. Ukochuję Duszę, która śpi blisko mnie. Momentalnie robi mi się gorąco. Nie odkrywam się. Śpię na podglądzie. Dzwoni zegarek Słoneczka. Przytulam się i proszę go, aby nie pozwolił zabrać mojej twarzy. Później on wstaje. Mówię mu, że ma szczęście, bo jest chłopcem. A ona chce tylko dziewczynki. Kochanie moje robi mi oczyszczanie. Nie potrafię mu opowiedzieć mojego snu jeszcze. Bo z moją zdolnością przenikania w astral, mogę zrobić sobie poważniejszą krzywdę. Kochanie oczyszcza i oczyszcza. Dostaję Misia. Misio to moje serduszko. Ciepły i ukochany.
Usypiam. Śpię jak dziecko. Bardzo żadko tak śpię. Dziękuję. Najdroższy. Bardzo.
nanii 2006-01-08 00:28:52