Coś jest nie tak ze mną. Jestem totalnie wypalona. Niema. Nie obecna. Całkowicie of. Pozamykana - nierzeczywista. Słońce wczoraj nie wiedziało o co chodzi, miałam wszelkie objawy tego, że coś jest nie tak, że mam jakiegoś doła albo coś. Ale ja nie mam doła. Wcale a wcale. Nie czuję go przynajmniej. Z pewnością oddech mi się spłycił. To nie fajnie. Za każdym razem jak sobie to uświadamiam to nabieram powietrza pełną piersią. Może medytacja? Boję się, że usnę. Po ostatniej powywalały jakieś dziwaczne sprawy. Czuję się w jakiś sposób otumaniona.
Chciałam się napić kawy ale była obrzydliwa.
Czuję się bardzo osłabiona.
najchętniej poszłabym spać. Nie mam ochoty myć naczyń. Tylko moje ciało. Czy to przez spotkanie z O? ..., może - nie wiem. Znowu się przy nim coś uruchomiło?
Jutro posprzątam, nie dziś. Muszę się położyć.
Zbyt zmęczona.
Bez sił.
...
nanii 2006-01-18 18:52:10